Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 27 marca 2017

Ogrodu Botanicznego ciąg dalszy oraz moje zdanie o wyprawie

Na przełomie wieków placówka zaczęła podupadać. W 1907 roku zawaliła się drewniana oranżeria niszcząc około 600 cennych gatunków storczyków, a pięć lat później spaliła się szklarnia z tropikalnymi roślinami przywiezionymi przez Warszewicza. Dzieło odbudowy zniszczeń zostało rozpoczęte przez Mariana Raciborskiego, dyrektora Ogrodu w latach 1912-1917. Większość prac ogrodniczych wykonywał sam, lub z pomocą asystentów. W 1913 roku przekształcił dawną katedrę w istniejący do dzisiaj Instytut Botaniki. Założył też nowe działy: alpinarium geograficzne i dział systematyki dynamicznej. Po jego śmierci funkcję dyrektora Ogrodu przejął Władysław Szafer. Był bardzo mocną osobliwością, a za razem dobrym organizatorem. W latach 1925-1926 udało mu się doprowadzić do budowy żelbetonowych oranżerii, które nazwano kompleksem szklarniowym Victoria. W latach 30 obszar Ogrodu został powiększony do 6 hektarów. Na nowych działkach powstał malowniczy, dwupoziomowy ogród w stylu włoskim oraz grupy drzew i krzewów Azji Wschodniej.
W okresie II wojny światowej Ogród Botaniczny był jedynym czynnym zakładem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Kierownictwo powierzono Wilhelmowi Herterowi. Zwolniony ze stanowiska prof. Szafer pełnił w tym czasie obowiązki rektora podziemnego Uniwersytetu. Poza nim nie usunięto z Ogrodu polskich asystentów i ogrodników, pragnących uchronić to miejsce przed dewastacją. Niestety, nie udało się zapobiec systematycznemu rabunkowi roślin, które były wywożone do ozdobienia rezydencji gubernatora Franka w Krzeszowicach, ani akcji palenia sprzętów i obrazów uniwersyteckich. Z powodu zimy 1941/1942 zginęło wiele tropikalnych gatunków z kilku działów szklarni. W czasie okupacji zbiory zubożały o ok. 1200 gatunków. Jednak sam Ogród Botaniczny przetrwał i stał się "matecznikiem roślin" dla odradzających się tego typy placówek w innych miastach.
Po zakończeniu II wojny światowej Szafer powrócił na swoje dotychczasowe stanowisko. Z powodu niewielkich funduszy zakład znalazł się w tragicznej sytuacji. Mimo tego dzięki dotacją m.in. z Izby Aptekarskiej oraz Ministerstwa Zdrowia, udało się stworzyć w latach 40 nowy dział roślin leczniczych. W 1954 roku wybudowano nową szklarnię przeznaczoną na uprawę storczyków, nazwaną Holenderką. Cztery lata później udało mu się powiększyć Ogród do obecnego rozmiaru, czyli 9,6 hektara. Do największych inwestycji tego okresu należy budowa wysokiej palmiarni o duraluminiowej konstrukcji wraz z kompleksem tropikalnych szklarni. Oranżeria ta została wzniesiona w latach 1959-1966 w ramach inwestycji jubileuszowych 600 lecia istnienia Uniwersytetu Jagiellońskiego, dlatego nazywana jest Jubileuszową. Nad jej ukończeniem dbał Bronisław Szafran, który kierował też nad zagospodarowaniem nowych terenów oraz urządzeniem wysokiego alpinarium wraz z odmianami roślin skalnych. Ogród był jego ulubionym miejscem pracy i wielką życiową pasją - często sam oprowadzał wycieczki, szczególnie dzieci i młodzieży.

Po reorganizacji w 1970 roku Ogród stał się jednym z zakładów Instytutu Botaniki, zaś zespół naukowy został zredukowany. W latach 1973 - 1991 dyrektorem Ogrodu był paleobotanik, Kazimierz Szczepanek. W czasach jego działalności powiększona została liczba pracowników zatrudnionych w Ogrodzie. Rozwinięto przez to badania w zakresie fitogeografii, ekologii i historii botaniki. Założono nowoczesną dokumentację uprawianych gatunków. Spośród inwestycji warto nadmienić podwyższenie starej szklarni, dzięki czemu udało się utrzymać przy życiu XIX-wieczne okazy palm. Zorganizowano też wyprawę do Afryki pod nazwą "Kilimandżaro 75", z której przywieziono bogate zbiory żywych roślin, owoców i nasion oraz zielnik. Natomiast z okazji jubileuszu 200 lecia Ogrodu Botanicznego na parterze Collegium Śniadeckiego utworzono cieszące się niemałym zainteresowaniem muzeum. Przy okazji zorganizowano konferencję poświęconą roli ogrodów botanicznych w historii badań naukowych oraz popularyzacji wiedzy botanicznej.
Przez kolejnych 21 lat w ogrodzie dyrektorował geograf roślin, Roman Zemanek, a po nim funkcję tą przejął taksonom i ekolog roślin - Józef Mitka. W ostatnim dwudziestoleciu przeprowadzono szereg niezbędnych inwestycji. Do najważniejszych z nich należała wymiana systemu  ogrzewania w szklarniach. Dotychczasowe kotły węglowe zamieponiono na bardziej przyjazne dla środowiska olejne. Pod koniec XX wieku zrekonstruowano najstarszy kompleks szklarniowy - Victorię. Odnowiono dział systematyki roślin oraz staw wraz z otoczeniem, rozpoczęto odnawianie ścieżek i obiektów małej architektury ogrodowej. Powstały też nowe działy, m.in. dział roślin ginących i zagrożonych we florze naszego kraju, jak również roślin biblijnych. Założono ogródek wiejski, w którym rosną tradycyjne dla naszego kraju, lecz ginące rośliny ozdobne. Rozwinęła się też działalność naukowa - nawiązano współpracę z Bieszczadzkim i Magurskim Parkiem Narodowym. Począwszy od 2001 roku Ogród organizuje ogólnopolskie seminaria terenowe Sekcji Ogrodów Botanicznych i Arboretów Polskiego Towarzystwa Botanicznego. Stał się tym samym miejscem mającym znaczenie nie tylko dla nauki, ale też kultury Krakowa.
Śladami przeszłości są stare, pomnikowe drzewa: ponad 200-letni dąb szypułkowy, zwany dębem Jagiellońskim, dwa okazy derenia właściwego posadzone ok. 1790 roku, czy ponad 100-letni cypryśnik. Ponadstuletnie okazy zachowały się także w szklarniach. Ogród Botaniczny Uniwersytetu Jagiellońskiego przetrwał szczęśliwie ponad 230 lat - czasy zaborów, wojen, trudności finansowych. W drugiej połowie XX wieku pojawiło się nowe zagrożenie: ludzka ignorancja i chęć zabudowania tego atrakcyjnego obszaru. W latach 70 powstał bowiem projekt budowy teatru muzycznego na tym terenie. Protesty dyrektora Ogrodu, Senatu Uniwersytetu oraz wystąpienia mieszkańców doprowadziły do cofnięcia tej decyzji. Co więcej, Ogród Botaniczny został wciągnięty do rejestru zabytków miejskich.
Dzisiaj Ogród Botaniczny jest zakładem dydaktycznym, a zarazem żywym muzeum flory świata o szerokim znaczeniu społecznym i ogólnokulturowym. Stało się tak dzięki staraniom całych pokoleń ogrodników i botaników oraz rzeszy miłośników. W czasach dzisiejszej specjalizacji biologii oraz zagrożenia natury Ogród Botaniczny jednoczącym różne gałęzie wiedzy naukowej oraz wiele dziedzin sztuki. Jego misją jest szerzenie holistycznej wiedzy o przyrodzie, której wartością jest nie tylko bioróżnorodność, ale również piękno będące od zawsze inspiracją człowieka do twórczych zadań.
Tyle teorii. Jak oceniam tą wycieczkę? Szczerze to średnio. Taki ogród botaniczny jest może i interesujący, ale wtedy kiedy już w pełni zakwitnie. Tym czasem zwiedzaliśmy w większości gołe drzewa. No i co z tego, że prowadzący wymieniał różne skomplikowane nazwy roślin, skoro wizualnie widzieliśmy tylko ich pnie i gałęzie. Czy kiedy zakwitną będę w stanie powiedzieć co to za drzewo, czy krzew? Wątpię. Wycieczka byłaby z pewnością bardziej owocna, gdyby przeprowadzono ją chociażby w przyszłym miesiącu, kiedy wszystko już się rozwinie. Przynajmniej to jest moje skromne zdanie.

Zdjęcia wykonałam samodzielnie, dlatego są takie nie do końca udane...

niedziela, 26 marca 2017

Z wizytą w jagiellońskim ogrodzie botanicznym

Studia wymagają poświęceń. Czasami może zdarzyć się tak, że pomimo tego, że w tygodniu siedzimy na zajęciach, to jeszcze trzeba w weekend zrywać się skoro świt na tzw. zajęcia terenowe. A jeżeli dochodzi do tego jeszcze fakt, że jest to niedziela zmiany czasu na letni, sprawa przybiera jeszcze bardziej dramatyczny obrót.
Wiele spraw nie zależy jednak ode mnie i skoro świt zostałam wyrwana przez dźwięk budzika z upragnionego, wyczekiwanego przez cały tydzień snu. Chwilę myślałam co i dlaczego, wszak nie co niedzielę jestem tak brutalnie przywracana do rzeczywistości. W końcu po kilku chwilach przypomniało mi się o wyprawie. No nic, trzeba było się zebrać w sobie, wstać z wcale nie przysłowiowej kanapy i ruszyć przed siebie. Wcześniej jeszcze wrzucam do plecaka wydrukowaną na czarno-biało mapę ogrodu ze świadomością, że prędzej ją zemnę, niż wykorzystam. Trochę jeszcze można było dospać podczas godzinnej podróży busem, ale wiadomo, że to nie to samo, co wygodne łóżeczko.
Ku mojemu zdziwieniu w Krakowie jestem w godzinę. Czasami to godzinę czekam na Bronowicach na wjazd, bądź wyjazd z miasta. W sumie to nie narzekam, przynajmniej mam pewność, że nie będę gnać na zbiórkę, wyznaczoną na godzinę 10:00 przed wejściem do ogrodu. Z czasem nas przybywało, brakowało tylko prowadzącego zajęcia. Ale i on się w końcu zjawił. Mogliśmy udać się na zwiedzanie.
Historia ogrodu sięga 1783 roku, co sprawia, że jest on najstarszy w naszym kraju. Znajduje się na trasie dawnego traktu prowadzącego do Sandomierza. Samo otworzenie ogrodu związane było z wprowadzeniem przez Hugona Kołłątaja reformy ówczesnej uczelni nowoczesnych nauk przyrodniczych oraz nauczania opartego na metodach empirycznych*. Równocześnie powstała Katedra Chemii i Historii Naturalnej, która obejmowała swoim zasięgiem takie dziedziny nauki jak botanikę, zoologię, mineralogię oraz chemię, dla których ogród wraz z Gabinetem Historii Naturalnej stał się zakładem pomocniczym. 
Ogród pierwotnie miał powierzchnię ok. 2,4 hektara i usytuowany był w podmiejskiej dzielnicy Wesoła. Powstał z parku otaczającego niewielki pałacyk z 1600 roku, którego właścicielami byli m.in. Czartoryscy, a także zakon jezuitów. Wiedeński ogrodnik o nazwisku Kajzer zaaranżował powierzchnię w formie barokowego ogrodu w stylu francuskim, z regularnym układem kwater otoczonych grabem. 
W 1792 roku w pałacyku znajdującym się na terenie ogrodu wybudowano Obserwatorium Astronomiczne. Parter budynku należał zawsze do botaników. Ciekawostką jest natomiast fakt, że w pierwszych latach działania budynku utworzono w nim nawet mieszkania przeznaczone dla dyrektorów ogrodu.
W latach 1786-1787 postawiono pierwsze szklarnie. Pod koniec XVIII wieku kolekcja roślin liczyła ok. 3000 gatunków. Służyła ona głównie studentom, dla których utworzono dział roślin leczniczych. Ogród otwarty był jednak dla wszystkich mieszkańców miasta.
Doskonale zapowiadający się rozwój ogrodu został przerwany przez rozbiory Polski. Kraków znalazł się pod zaborem austriackim. Na początku XIX wieku uczelnia została połączona z Uniwersytetem we Lwowie, a funkcje dyrektora ogrodu powierzono cudzoziemcom. Wydano wtedy pierwszy katalog zawierający spis roślin, nasion i zbiorów zielnikowych z lat 1806-1808.
W latach 1809 - 1843 dyrektorem ogrodu był botanik i przyrodnik - Alojzy Estreicher. Postać ta niesamowicie przyczyniła się do jego rozwoju. Założył wiele starannie zaprojektowanych kolekcji, które zadecydowały o nowoczesnym charakterze Ogrodu, m.in. dział systematyki, geografii roślin, czy też alpinarium nad stawem. Poszerzył też obszar Ogrodu do 3,6 ha. Na przyłączonej łące powstało arboretum, to znaczy kolekcja drzew i krzewów zaaranżowana na park angielski, natomiast na stawie powstał zbiór rodzimych roślin wodnych. W tym samym czasie rozwinęła się działalność naukowa, co spowodowało wyodrębnienie w 1847 roku Katedry Botaniki. W 1852 roku w przebudowanym wschodnim pawilonie ogrodowym na piętrze urządzono salę wykładową, w której do dzisiaj odbywają się zajęcia.
Na przełomie lat 50 i 60 XIX wieku Ogród Botaniczny słynął z bogatych zbiorów egzotycznych roślin. Wszystko dzięki działalności głównego ogrodnika, Józefa Warszewicza, który jeszcze przed podjęciem pracy na UJ, odbył pionierskie ekspedycje do Ameryki Środkowej i Południowej, z których przywiózł setki roślin, w tym ok. 300 storczyków. Pracując potem w Krakowie, a za razem mając liczne kontakty, systematycznie wzbogacał gatunki roślin hodowanych w miejscu pracy. Katalog roślin uprawianych w Ogrodzie z 1864 roku wymieniał już ponad 9000 gatunków. Aby pomieścić bogate zbiory wybudowano tropikalną oranżerię, z działem poświęconym aklimatyzacji roślin. W drugiej połowie XIX wieku Uniwersytet Jagielloński stał się najważniejszym w kraju ośrodkiem botanicznym. W 1882 roku wzniesiono okazałą palmiarnię, która przetrwała do 1969 roku.
CDN.
* Metody badań empirycznych to określony, powtarzalny sposób uzyskiwania pewnego typu informacji o rzeczywistości, niezbędnych dla rozwiązania określonego typu problemu badawczego, szukanie odpowiedzi na pytanie określonego rodzaju przez szeroko pojmowaną obserwację rzeczywistości.

sobota, 25 marca 2017

Jajcarze...

Coś mi się wydaje, że dawno nie pisałam o tym, co dzieje się w naszym parafialnym Oratorium. A dzieje się sporo. Cotygodniowe czwartkowe spotkania organizacyjne pozwalają nam zastanowić się czym wypełnić im te kilka godzin spędzonych we wspólnym gronie. Zawsze jest czas na naukę, na gry i zabawy ruchowe, na zajęcia plastyczno - techniczne. 
W tym tygodniu, z racji zbliżających się świąt Wielkanocnych, zaoferowaliśmy dzieciakom warsztaty z dekorowania styropianowych jajek za pomocą cekinów. Chyba każdy z Was wie o co chodzi - mamy jajko i wbijamy w nie cekiny za pomocą szpilek, tworząc różnorakie wzorki. Szczerze powiedziawszy to nie wiem jak im poszła pierwsza część tych zajęć, ponieważ byłam wtedy w Kościele na próbie przed wielkopiątkową Drogą Krzyżową. Co prawda trzy tygodnie przed finałem dalej nie wiem o co chodzi, ale to już przemilczę. Udało mi się dotrzeć jednak na drugą część warsztatów, która była już pod koniec zajęć i z uśmiechem na twarzy obserwowałam pracę naszych podopiecznych. Zresztą sami zobaczcie jak im poszło:
 
 
 
 
 
 
 
Dodatkową radością dla dzieciaków było to, że mogły zabrać swoje dzieła do domu. Wiecie, każde jajeczko było unikalne, bo dzieci włożyły w nie pasje i serce. A że niektóre były bardziej okazalsze od innych? Nie szkodzi, wszak każde jajeczko wykonane przez dziecko będzie wyjątkowe w oczach jego rodziców i dziadków.
Poza tym pierwszy raz wprowadziliśmy tablicę z oceną z zachowania każdego dziecka w danym dniu. Oj, polały się co niektórym łezki, kiedy zobaczyli przy swoim nazwisku piorun symbolizujący naganne zachowanie. Ale naprawdę, kiedy ktoś ucieka opiekunom tam, gdzie jest tzw. klauzura i żadne upomnienia nie pomagają, to może taki okropny piorun będzie blokadą przed tego typu zachowaniem? Czas pokaże, czy to się przyjmie na dłuższą metę.

czwartek, 23 marca 2017

Wierny do końca 3 - Edward Kaźmierski

Edward Kaźmierski przyszedł na świat 1 października 1919 tuż u progu odradzającej się Rzeczpospolitej. Był synem Wincentego i Władysławy. Ich dom mieścił się przy ulicy Łąkowej 18. Śmierć nie oszczędzała rodziny Kaźmierskich: Zosia, jedna z sióstr Edka, zmarła w wieku trzech lat, inna siostra, Kazia, przeżyła zaledwie pół roku, ojciec chłopca zmarł zaś, gdy ten miał 4 lata. Od tego czasu na barki matki spadł ciężar utrzymania i wychowania czwórki dzieci. Wszak Edward miał jeszcze trzy siostry: Anielkę, Marysię oraz niepełnosprawną Ulę. Aby odciążyć trochę matkę, Edward w wieku 17 lat przerwał naukę i podjął pracę w sklepie dekoracyjnym, jako "chłopiec na posyłki". Z czasem został zatrudniony w warsztacie samochodowym, w którym przyuczał się do zawodu ślusarza-mechanik.
Jednocześnie trafił do miejskiego Oratorium prowadzone przez księży salezjanów, które stało się jego drugim domem. Na zmianę z Franciszkiem Kęsym pełnił w nim funkcję prezesa towarzystwa św. Jana Bosko. Ale nie tylko do tego się ograniczał. Kochał udzielać się w przedsięwzięciach artystycznych: można go było zobaczyć w przedstawieniach oratoryjnych, gdzie przypadały mu główne role. Był uzdolniony muzycznie: grał na fortepianie, harmonii oraz skrzypcach, śpiewał solowe partie w oratoryjnym chórze. Ponadto sam komponował, stąd wzięła się jego ksywka "kompozytor". Oprócz tego lubił chodzić do teatru, opery, na koncerty oraz do kina. Swoje przeżycia zapisywał w pamiętniku. Nie ograniczał się jednak tylko do sztuki - w wolnych chwilach grywał z innymi chłopakami w piłkę. Młodszym imponował tym, że znał się na samochodach.
W 1935 roku udał się wraz z przyjacielem z Oratorium, Czesławem Jóźwiakiem, udał się w pieszą pielgrzymkę do Częstochowy. U stóp Jasnej Góry chciał pomodlić się do Maryi Wspomożycielki o pomoc w znalezieniu towarzyszki na całe życie. Oczywiście zabrał z sobą swój pamiętnik, w którym wymieniał imiona wszystkich uroczych dziewcząt, które spotkał po drodze.
Kiedy 1 września 1939 roku Niemcy zaatakowali Polskę, Edward wraz z pozostałymi przyjaciółmi z Oratorium postanowił wstąpić do wojska. Nie został jednak do niego przyjęty. Brał jednak udział w demonstracjach młodzieży, która domagała się obrony rodzimego miasta. Kiedy to nie doszło do skutku, wraz z przyjaciółmi opuścił miasto i udał się w kierunku Warszawy. Co prawda wszyscy dostali się do niewoli, ale udało im się uciec i spod Kutna dotrzeć z powrotem do domów.
Edward szybko zaangażował się w działalność konspiracyjną. Dzięki Czesławowi Jóźwiakowi został zaprzysiężony w zdelegalizowanej przez Niemców Narodowej Organizacji Bojowej. Czesław był jej kierownikiem, zaś do głównych zadań organizacji należało m.in. rozpoznanie wywiadowcze obiektów niemieckiej armii na poznańskim przedmieściu. Utrzymywał kontakty z tworzącymi się strukturami podziemnego Harcerstwa Polskiego. Edward nawiązał też kontakty z inną podziemną organizacją - Wojskową Organizacją Ziem Zachodnich. Została ona rozbita przez Niemców w lipcu 1940 roku. Chłopakowi udało się uniknąć wtedy aresztowania.
Poza działalnością w konspiracji młodzi próbowali prowadzić w miarę normalne życie. Edward z ochotą uczestniczył w działalności młodzieżowego chóru chłopięcego, kierowanego przez Stefana Stuligrosza. Pomimo masowych aresztowań duchowieństwa, chłopcy śpiewali w niezamkniętych kościołach, w dni wolne od pracy organizowali wypady za miasto, a także opiekowali się młodszymi kolegami. Chór ten był obserwowany przez niemiecką tajną policję polityczną od samego początku wojny. W końcu ktoś związany z Oratorium doniósł na jego członków na policję. Aresztowania były kwestią czasu.
Po Edwarda przyszli 23 września 1940 roku. Początkowo zawieziono go do siedziby Gestapo w "Domu Żołnierza". Podczas rewizji osobistej znaleziono przy nim też różańce, które wyrzucili do kosza. Kiedy Niemcy na chwilę wyszli z pomieszczenia, Edek wraz z innymi chłopcami wyciągnął je z kosza i dokładnie schował. 
Z więzienia Gestapo Edward został przewieziony do znanego obozu koncentracyjnego Posen - Fort VII - w Poznaniu, gdzie spotkał się z przyjaciółmi z Oratorium. Chociaż byli w różnych celach, widywali się na podwórzu, gdzie wymieniali choćby uścisk dłoni, karteczki zachęcające do wspólnych praktyk, tak jak w Oratorium… Przesłuchiwany w więzieniu przy ulicy Młyńskiej, gdzie był torturowany i bity. W listopadzie 1940 roku przewieziono go do więzienia we Wronkach, gdzie siedział w celi oznaczonej hasłem "zdrada stanu". We Wronkach Edward, ten najwierniejszy syn salezjańskiego charyzmatu, na dnie zbrodniczej machiny niemieckiej, gdy wydawałoby się tylko przetrwanie mogło być jedynym celem i tematem rozmyślań aresztowanych nieszczęśników, pokornie „się poznał i zauważył, jak mu dużo brakuje, aby być dobrym synem księdza Bosko, miłym Bogu, pożytecznym bliźnim i prawdziwą pociechą rodziny”. Następnie przeniesiono ich do więzienia sądowego w berlińskim Neukölln. Stamtąd w maju 1942 roku, jakby przeczuwając swoją przyszłość, odesłał rodzinie większość swoich rzeczy. 
Ostatnim etapem jego życia było ciężkie więzienie w Zwickau, w którym 1 sierpnia 1942 roku usłyszał wyrok śmierci. Edward wraz z innymi wychowankami poznańskiego Oratorium został zgilotynowany 24 sierpnia 1942 roku, we wspomnienie Maryi Wspomożycielki Wiernych, tuż przed godziną 21:00. W ostatnim liście do rodziny pisał:
O dziękujcie Najłaskawszemu Zbawcy, że nie wziął nas nieprzygotowanych z tego świata, lecz po pokucie, zaopatrzonych Ciałem Jezusa w dzień Marii W.W. O dziękujcie Bogu za Jego niepojęte miłosierdzie. Dał mi spokój. Pogodzony z Jego Przenajświętszą Wolą schodzę za chwilę z tego świata. Wszak On tak dobry przebaczy nam […]
Do upragnionego zobaczenia w niebie

wtorek, 21 marca 2017

"Witaj, Wiosno! Żegnaj smutku!"


Dmuchnął ciepły wiatr od łąki,
już na gruszy pierwsze pąki!
Na jabłonce skrzeczy kawka:
- Tam pod oknem wzeszła trawka!
A na grządce, czy nie słyszysz?
żółte kiełki - to irysy!
- Słyszę! - wróbel jej odwrzaśnie
-pierwszy fiołek zakwitł właśnie!
Strzyżyk z gniazda się wychyla:
- Ja widziałem już motyla!
Wszędzie szczebiot, szum wesoły,
w ulu się zbudziły pszczoły.
Jaki ruch i gwar w ogródku!
Witaj, Wiosno! Żegnaj smutku!

Tym przesympatycznym wierszykiem M. Buczkównej, poznanym jeszcze w czasie drugiej klasy szkoły podstawowej(oszsz, że ja jeszcze takie rzeczy sprzed wieków pamiętam) witam Was wszystkich w ten pierwszy dzień wiosny. Nie wiem jak u Was, ale u mnie pogoda raczej wskazuje na przedwiośnie... No i tak też jest. Czasami żałuję, że uznaje się tylko cztery podstawowe pory roku, pomijając te klimatyczne. Nie wiem czy wiecie(Basia i Agatek są wyłączone z tej zabawy, bo wiem, że one na pewno wiedzą), ale polski klimat tak naprawdę dzieli się na sześć pór roku: przedwiośnie, wiosna, lato, jesień, przedzimie i zima. Zresztą te dwie uzupełniające pory są charakterystyczne tylko dla strefy klimatu umiarkowanego. Pomyślcie sobie, że gdybyśmy mieszkali chociażby w takim Rzymie, różnorodność naszego klimatu już uległaby zmianie.
Wraz z wiosną przychodzą cieplejsze, dłuższe dni. Wreszcie można zamienić ciężkie, zimowe ubrania na lekkie i zwiewne. Świat budzi się do życia. Już teraz na wielu gałązkach można zobaczyć młode pąki liści, które lada chwila rozwiną się i zazielenią drzewa oraz krzewy. Od dawna ciekawi mnie, czy jeszcze można zobaczyć przebiśniegi, czy też pierwiosnki zwiastujące koniec zimy. Kiedyś, zafascynowana znanym wierszem Władysława Broniewskiego, z utęsknieniem wypatrywałam tych kwiatków. Teraz, kiedy zmiany klimatyczne posunęły się tak daleko, trudno o znalezienie tych niepozornych zwiastunów wiosny. Nie wiem, może na wsiach się jeszcze uchowały. Często zastanawiam się, czy nie lepiej jest żyć na wsi, gdzie odbiera się pory roku wszystkimi swoimi zmysłami. Wiosna to też czas porządków. Jak widzicie szata graficzna bloga zmieniona. W planach jest nowy nagłówek oraz jakieś aktualizacje. Ale nie myślcie sobie, że porządkuję tylko mój blog - w sobotę robię porządek w szafie, żeby nie wypadały mi ciepłe swetry, z którymi chcę się rozstać na najbliższy czas.
Trudno jednak cieszyć się w pełni wiosną, kiedy ma się na głowie np. pisanie pracy magisterskiej i licencjackiej. Mam jednak nadzieję, że pogoda raczej mnie zmobilizuje do posuwaniu się na przód w tym, co robię. Ostatnio mam w tym kryzys, mam nadzieję że przejściowy. A może to po prostu zmęczenie studiowaniem na dwóch uczelniach i dojeżdżaniu do nich? Ale to już naprawdę ostatnie tygodnie. Dam radę, muszę! Trzy lata temu pokonała mnie nauczycielka angielskiego, teraz mam nadzieję, że nic mi nie przeszkodzi zdobyć tytułu magistra. Już nawet nie mam takiego parcia na oceny. Zresztą czy noty zawsze odzwierciedlają naszą wiedzę? Bardziej zależy mi na pozytywnym zaliczeniu etapów, niż na średniej. Mało ambitne? Może, ale inaczej po prostu się zajadę. A to nie jest dobre. Trzeba znaleźć zdrowy umiar w swoim życiu i pozwolić, aby do niego też weszła prawdziwa wiosna.

niedziela, 19 marca 2017

Święty Józef - cichy bohater

Na kartach Pisma Świętego nie znajdziemy ani jednego słowa, którego autorstwo przypisywano by świętemu Józefowi. Zawsze znajdował się w cieniu Syna Bożego, dla którego miał stać się ziemskim opiekunem oraz swojej żony, Maryi. 
W tamtych czasach było to rzadko spotykane, ponieważ stanowisko kobiety w Izraelu zarówno pod względem religijnym, jak i społecznym, było niższe niż mężczyzny. Niewiasty były poddane mężom, których nazywali "panami". Były też bardziej ich sługami niż towarzyszkami życia. Do ich głównych obowiązków należało mielenie zboża, codzienny wypiek chleba, pranie, gotowanie, przygotowanie odzieży, wyrób tkanin, karmienie dzieci, staranie się o opał, wodę oraz naczynia, aż wreszcie praca na polu i w ogrodzie. Kobieta nie była niewolnicą męża, ale przynależała do niego. Stanowisko niewiasty utrudniała możliwość poligamii oraz dopuszczalność rozwodu ze strony męża, lecz jej to nie przysługiwało. Również w życiu religijnym kobieta nie miała pełni praw: nie mogła składać ofiar(z wyjątkiem ofiary na oczyszczenie oraz uzdrowienie), nie miały obowiązku pielgrzymowania, ani do odmawiania nieustannej modlitwy Szema, czytania Tory, czy też mieszkania w szałasie podczas Święta Namiotów.
Józef musiał być młody, kiedy poznał Maryję. Przypuszcza się, że mieścił się w przedziale 20 - 24 lat. Maryja mogła mieć około 14 lat. Nie wiadomo dokładnie jak się poznali. Co prawda wybór żony dla syna spoczywał na rodzicach, jednak on sam mógł zawrzeć małżeństwo wbrew jego woli, jednak musiał się wtedy liczyć z brakiem błogosławieństwa od ojca. Niebawem nastąpiło zaślubienie małżonków, które zwieńczyło okres ich narzeczeństwa. Chociaż byli już oficjalnie małżonkowie, ze wspólnym zamieszkaniem musieli jeszcze chwilę zaczekać.
W tym czasie rozegrały się wydarzenia, które zapisane zostały na kartach Ewangelii. Po Zwiastowaniu Maryja udała się z karawaną do kuzynki Elżbiety, która wedle słów Archanioła Gabriela miała spodziewać się tak jak ona dziecka. Zagadką pozostanie to, czy Maria od razu zorientowała się, że jest w ciąży. Była w wieku, w którym dopiero wkracza się w okres dojrzewania i brak miesiączki raczej nie dziwił.
Kiedy wróciła od Elżbiety, ciążę prawdopodobnie było już widać. W mieście nikt nie snuł żadnych podejrzeń, wszak prawo uznawało dziecko poczęte już w okresie narzeczeństwa, zaś Józef z Maryją już od pewnego czasu byli małżonkami. 
Jedyną osobą, która miała podejrzenia co do ciąży Maryi był sam Józef. Dotąd ze sobą nie współżyli. Było więc dla niego jasne, że żona zdradziła go z innym, może jeszcze w okresie ich narzeczeństwa, a owocem takiego stanu rzeczy miało być dziecko. Inaczej mówiąc - wedle logicznego myślenia Maryja dopuściła się ciężkiego grzechu cudzołóstwa. Józef miał dwie możliwości wyjścia z tej sytuacji: mógł oskarżyć małżonkę o niewierność, prawdopodobnie skazując ją śmierć poprzez ukamienowanie. Co prawda prawo chroniło kobietę przed zniesławieniem i fałszywym oskarżeniem ze strony męża - w przypadku braku dowodów winy niewiasta została poddana w świątyni próbie gorzkich ziół, polegającej na wypiciu wody zmieszanej z śmieciami, jednak to kapłan decydował czy próba ta okaże się pozytywna, czy też negatywna poprzez ilość śmieci. Oskarżenie małżonki o niewierność oznaczało by też dla niej hańbę. Ale mógł też zrobić coś innego - napisać list odsuwający Maryję od siebie. Co prawda w tym wypadku to na niego posypałby się grad krytyki, m.in. za to, że zostawia żonę w stanie błogosławionym, ale tym samym ocaliłby jej życie. Zapewne długo zastanawiał się, którą z opcji wybrać: hańbę dla żony, czy też dla siebie. W końcu zdecydował, że napisze list oddalający. Dzięki temu Maryja mogła wieść w miarę spokojne życie w którymś z domków samotnie wychowując owoc swojego grzechu niewierności. A on... no cóż, pewnie jakoś poradziłby sobie jakoś z wytykaniem go palcami przez mieszkańców miasteczka, ewentualnie przeniósłby się do innej miejscowości, zaczynając nowe życie.
Być może już miał napisany list rozwodowy i na drugi dzień chciał zanieść go Maryi, kiedy we śnie ukazał mu się anioł, przedstawiając mu całą sytuację. Zawstydzony Józef postanowił zniszczyć napisany list, zaś Maryję wziął pod swój dach. Dla narodzonego Jezusa był zaś najlepszym nauczycielem, wprowadzając chłopca w tajniki fachu, którym się trudnił, czyli ciesielstwa.
Nie wiadomo, kiedy umarł. Nie wiadomo nawet, czy do końca zdawał sobie sprawę z tego, że Jezus jest nie tylko Synem Bożym, ale przede wszystkim tym, którego zapowiadali prorocy. Wiadomo, że stał się cichym bohaterem, też przez to, że chciał przyjąć na siebie winę za oddalenie od siebie Maryi, biorąc na siebie całą za to winę. Dzięki temu, nawet gdyby nie objawiłby mu się anioł we śnie i nie przyjął potem żony pod swój dach, umożliwiłby przyjście na świat Zbawiciela, co byłoby niemożliwe, gdyby skazał ją na ukamienowanie.
A na koniec tego dzisiejszego postu wrzucam przepiękną modlitwę do patrona dzisiejszego dnia znalezioną w otchłani Internetu:
 
Dopisane wieczorem: właśnie podczas Mszy świętej odkryłam pewną ciekawostkę - liturgiczne wspomnienie św. Józefa, kiedy wypada w niedzielę Wielkiego Postu, przenoszone jest na następujący po niej poniedziałek.

sobota, 18 marca 2017

Ciężkie jest życie amerykańskiego prezydenta - cz. 4(od Dwighta Davida Eisenhowera do Baracka Obamy)

Napisany jeszcze w styczniu, ukryty wśród licznych opublikowanych już wpisów oraz zaczętych szkiców kolejnych postów, cierpliwie czekał na odpowiedni moment publikacji. Transza ostatnich 11 prezydentów rządzących Stanami Zjednoczonymi wieńczy rozpoczęty w styczniu rozpoczęty przeze mnie cykl postów przedstawiających władców jednej z największych potęg państwowych na świecie. Czyż czwartkowe pozytywne zaliczenie megatrudnego przedmiotu jakim jest polityka turystyczna nie jest doskonałym ku temu powodem? Wszak w plan rządzenia krajem przez każdego z nich musiała się składać również polityka turystyczna. Tak jeszcze dla przypomnienia - poprzednie sylwetki prezydentów znajdują się >>tutaj<<, >>tutaj<< i >>tutaj<<. Tak więc chociaż politykę turystyczną zaliczyłam w czwartek, wpis ten publikuję dopiero dzisiaj(wszak aktualne czwartki zarezerwowane są na projekt "Wierni do końca"). Zapraszam więc do poznania ostatnich 11 sylwetek amerykańskich prezydentów, którzy rządzili Stanami Zjednoczonymi od lat 50 ubiegłego wieku, aż po czasy współczesne. Całość pozwoliłam sobie zakończyć na sylwetce Baracka Obamy.
Dwight David Eisenhower
Na trzydziestego czwartego prezydenta USA wybrano kandydata republikanów, Dwighta Davida Eisenhowera. Jako prezydent elekt pojechał do ogarniętej wojną Korei, aby zapoznać się z zaistniałą sytuacją. Brał pod uwagę użycie bomby atomowej, gdyby zaistniała taka konieczność, na szczęście do tego nie doszło. Został zaprzysiężony 20 stycznia 1953 roku. Był jednym z najstarszych prezydentów w chwili wyboru - miał wtedy 63 lata. Jego politykę zagraniczną kształtował sekretarz Stanu, John Foster Dulles. Wyrażał niechęć do ZSRR. Nic dziwnego, że Eisenhower uważał Związek Radziecki jako zagrożenie dla kraju. Kiedy obejmował swój urząd Stany Zjednoczone posiadały 1000 głowic nuklearnych, osiem lat później arsenał ten wynosił już 18 000 sztuk. W lipcu 1953 roku, z inicjatywy Eisenhowera, zawarto rozejm w Korei. Miał on za sobą bezwzględne poparcie społeczeństwa, dzięki któremu jego przeciwnicy polityczni uważali z krytyką względem niego. Podczas jego prezydentury, przyspieszony został proces remilitaryzacji RFN. On sam uważał, że kluczem do pokoju na świecie jest ciągłe wzmacnianie paktów wojennych(zrodził się z tego pomysł uczynienia RFN równym sojusznikiem wyposażonym w nowoczesną broń). Kiedy w 1957 roku został wystrzelony pierwszy radziecki sputnik, w następnym roku Amerykanie zbudowali NASA jednocześnie tworząc program umożliwiający podbój kosmosu. W czasie jego drugiej kadencji przyłączono do USA dwa stany: Alaskę i Hawaje. Ukształtowało to terytorium kraju aż po dzień dzisiejszy. Do ważnych wydarzeń należy też zaliczyć tzw. doktrynę Eisenhowera, regulującą stosunek do państw Bliskiego Wschodu (chodziło w niej o pomoc dla tych państw, w rzeczywistości jednak o zabezpieczenie przed ewentualną agresją komunistyczną). Pomimo problemów ze zdrowiem, regularnie organizował konferencje prasowe, dzięki czemu miał dobre stosunki z dziennikarzami. W końcowym okresie prezydentury Dwight stał się bardziej opanowany i starał się nawiązać lepsze stosunki z innymi krajami, polepszyły się też jego stosunki z Polską Ludową. Za czasów jego prezydentury CIA przygotowało obalenie rządu w Iranie i w Gwatemali oraz akcję, która miała na celu wyeliminowanie Fidera Castro. Sama akcja została przeprowadzona już za Kennedy’ego i zakończyła się fiaskiem. Eisenhower do końca swej prezydentury popierał zbrojenia, choć w swym pożegnalnym przemówieniu ostrzegał przed zgubnym wpływem militaryzacji, będącej rezultatem umocnienia potencjału jądrowego ZSRR.
John Fitzgerald Kennedy
Po ośmioletnich rządach Eisenhowera przyszła pora na przedstawiciela demokratów, Johna Fitzgeralda Kennedy'ego. Niebawem po jego zaprzysiężeniu rozpoczął się desant wyszkolonych i wyposażonych przez władze amerykańskie emigrantów kubańskich w Zatoce Świń. Ta inwazja nie powiodła się, przez co Kennedy przyznał się do swojej porażki. Fidel Castro zaś oficjalnie ogłosił, że "Amerykanie nie zdobędą Kuby". Kiedy w 1961 roku Jurij Gagarin poleciał w kosmos, Kennedy wyznaczył krajowi ambitny cel wysłania ludzi na Księżyc w ciągu najbliższych 10 lat. Cel ten został osiągnięty 20 lipca 1969 roku, kiedy statek Apollo 13 z powodzeniem wylądował na Srebrnym Globie. Kennedy niestety nie doczekał tejże chwili. Jego administracja wsparła wprowadzony w 1963 roku zamach stanu przeciwko nacjonalistycznemu rządowi Iraku. CIA udostępniła listy podejrzanych o sympatie lewicowe i komunistyczne, co umożliwiło zlikwidowanie opozycji. Nowy rząd, otworzył iracki rynek dla amerykańskich i brytyjskich firm. W czerwcu tego samego roku odbył podróż do Berlina Zachodniego. Wygłosił wtedy słynną mowę, podczas której padły słowa "Jestem berlińczykiem" co było reakcją na utworzenie Muru Berlińskiego. W czasie jego prezydentury pojawiły się kontrowersje związane z izraelską elektrownią atomową w Dimonie. Początkowo rząd Izraela zaprzeczał jej istnieniu, z czasem jednak stwierdzono, że zbudowano ją w celach badawczych. Podczas wizyty izraelskiego premiera w USA padły zapewnienia, że elektrownia zapewnia energię dla odsalania wody i służy tylko celom pokojowym. Kennedy doprowadził do zawarcia w 1963 przez Stany Zjednoczone, Związek Radziecki i Wielką Brytanię układu Partial Test Ban Treaty, który zakazywał wszelkich prób atomowych z wyłączeniem podziemnych. W roku poprzedzającym podpisanie układu, zarówno Związek Radziecki, jak i Stany Zjednoczone przeprowadziły szereg eksplozji jądrowych w atmosferze. Jedynymi krajami, o których wiadomo, że mają broń atomową, a nie podpisały go są: Chiny, Francja i Korea Północna. Zwiększył zaangażowanie w wojnę w Wietnamie. Za jego prezydentury liczba żołnierzy amerykańskich wysłanych do Wietnamu Południowego zwiększyła się z 800 do 16 300. Powołał też Korpus Pokoju – organizację zajmująca się aktywną pomocą krajom III Świata.
Lyndon Baines Johnson
Po niespodziewanej śmierci Kennedy'ego władzę w kraju przejął wiceprezydent Lyndon Baines Johnson. Powstała nawet hipoteza o jego pomocy w spisku zamachu na życie swojego poprzednika - według niektórych badaczy stosunki pomiędzy oboma politykami nie były idealne. Jako prezydent przeprowadził wiele reform społecznych, realizując ideę stworzenia "Wielkiego Społeczeństwa" czym zyskał sporą popularność. Wśród nich znalazły się m.in. ustawa o prawach obywatelskich, program walki z ubóstwem, pomoc w edukacji i dostępie do opieki medycznej, program rozwoju zapóźnionych terenów oraz zniesienie przeszkód w prawie do głosowania. Jego działalność stworzyła podstawy do pełnego równouprawnienia czarnoskórych i białych w kraju oraz powstania systemu opieki, działającego po dzień dzisiejszy. Za jego prezydentury rozwinięto też program podboju kosmosu.Mimo prospołecznych reform i walki z dyskryminacją rasową, za jego kadencji rozgorzały w USA poważne niepokoje społeczne. Polityka Waszyngtonu w kwestiach równouprawnienia rasowego z trudem znajdowała realizację na amerykańskiej prowincji, zwłaszcza na Południu. Rząd kraju w tym czasie prowadził wojnę w Wietnamie, której Johnson był niechętny. Nie przeszkadzało mu jednak w zwiększaniu zaangażowania Ameryki w celu prób jej zwycięskiego zwyciężenia. Kwestia niepopularnej w społeczeństwie wojny zdominowała w końcu prezydenturę Johnsona, przesłaniając jego program „Wielkiego Społeczeństwa” i spowodowała drastyczny spadek jego popularności.
Richard Milhous Nixon
Po ośmioletnich rządach Johnsona, na prezydenta został wybrany republikanin Richard Milhous Nixon. W chwili zaprzysiężenia miał 56 lat. Obejmował kierownictwo nad państwem w trudnym okresie, kiedy narastał sprzeciw wobec interwencji Stanów Zjednoczonych w Wietnamie i kiedy narastała głęboka nieufność wobec struktur władzy. Nixon kreował się na zrównoważonego, nigdy nie ulegającego emocjom męża stanu, całkowicie poświęcającego się dla dobra państwa. Kontrastowało to z impulsywnym sposobem bycia np. Johnsona. Obejmował prezydenturę bez większości w obu izbach Kongresu, nie miał też dobrych stosunków z prasą. Postanowił zjednać sobie telewizję, ponieważ zdawał sobie sprawę z potęgi tego medium. Wraz ze swoimi współpracownikami chcieli przeciągnąć na swoją stronę hipisów, Murzyni czy antywojennych liberałów, aby zapewnić sobie stabilną bazę. Aby tego dokonać działali z wyraźnym naruszeniem prawa, z pomocą FBI i CIA prowadzili inwigilację i szykanowali przeciwników nowej administracji. Zmagał się też z jednym z największych kryzysów energetycznych w historii kraju. Zachęcając do oszczędności obniżył standardy czystości powietrza(miało to zachęcić do powrotu do korzystania z opałów naturalnych). Polecił też obniżyć temperaturę w budynkach rządowych i zaprzestać iluminacji wielu miejsc w stolicy. Nixon ustanowił wiele urzędów, m.in. ds. ochrony środowiska. Nie potrafił jednak do końca rozwiązać poważnego problemu bezrobocia i inflacji. 1 lipca 1972 roku podpisał dekret wykonawczy powołujący do życia agencję federalną do zwalczania przestępstw dotyczących alkoholu, tytoniu i  broni palnej. Po eskalacji wojny wietnamskiej nastąpił spadek pozycji Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej. Nixon i jego doradca ds. bezpieczeństwa narodowego wiedzieli, że potrzeba takiej "chwili oddechu", aby zregenerować utracone siły. Odprężenie polegało na normalizacji stosunków z Chinami poprzez nawiązanie oficjalnych kontaktów. Nixon liczył, że dobre układy z Chinami okażą się pomocne, m.in. przy próbie rozwiązania konfliktu w Wietnamie. Równocześnie trwało ocieplenie na linii Waszyngton - Moskwa, jak również wycofywanie się armii z Wietnamu(w tych dziedzinach Nixon odniósł pełen sukces). Wsparł też puch Pinocheta w Chile. Za jego kadencji polepszyły się stosunki USA z Polską, zaś w 1972 roku jako pierwszy prezydent tego kraju odwiedził Polskę.
Gerald Ford
Bycie trzydziestym ósmym prezydentem Stanów Zjednoczonych przypadło republikaninowi, Geraldowi Fordowi. Ford kontynuował dialog z ZSRR, pomimo pozorów, że jest twardy wobec komunizmu. Niemałe kontrowersje wywołała rzekomo sformułowana za jego kadencji przez pracownika Departamentu Stanu "doktryna Sonnenfeldta". Głosiła ona, że dla zachowania poprawnych stosunków ze Związkiem Radzieckim Stany Zjednoczone powinny zrezygnować z popierania wolnościowych dążeń narodów Europy Wschodniej. Podczas sprawowania urzędu, dokonano dwóch nieudanych zamachów na jego osobę. Ponadto administracja Forfa borykała się z problemem inflacji i stagnacji. Kiedy Nowy Jork znajdował się na skraju bankructwa, prezydent początkowo nie chciał udzielić mu pomocy - według niego kryzys osłabiał rządzących miastem demokratów. Odmowa ta odbiła się jednak rykoszetem. Z czasem Ford zmienił jednak swoje zdanie odnośnie udzieleniu miastu pomocy i uczynił to. W dniach 28 - 29 lipca 1975 roku złożył wizytę w Polsce odwiedzając Kraków i Warszawę. Była to druga wizyta amerykańskiego prezydenta, po Richardzie Nixonie, w naszym kraju. Następnie udał się do Helsinek na konferencję szefów rządów i głów państw 33 krajów europejskich oraz Kanady i USA, którą zakończyło podpisanie Aktu Końcowego KBWE.
James Earl Carter
Kolejnym prezydentem USA został demokrata, James Earl Carter. Ponieważ na odcinku wewnętrznym prowadził niespójną politykę, uważany jest za prezydenta uczciwego, lecz chwiejnego. To za jego rządów utworzono Departament Edukacji oraz Departament Energii, jak również wprowadzono serię skutecznych ustaw o ochronie środowiska. Jego administracja borykała się z problemem złej sytuacji gospodarczej(wysoki poziom inflacji oraz bezrobocia). Dodatkowo w wyniku rewolucji w Iranie ceny ropy naftowej skoczyły w górę i osiągnęły najwyższy poziom w historii(doszło do tego, że w kraju pojawiły się długie kolejki przed stacjami benzynowymi). Sytuacja ta obniżyła poparcie dla Cartera. Walcząc z wysokim zużyciem ropy naftowej demonstracyjnie nosił w Białym Domu sweter oraz zainstalował piec na drewno oraz baterie słoneczne na dachu, co niektórzy Amerykanie odebrali jako oznakę słabości. Carter był jedynym prezydentem USA w XX wieku, który podczas pełnienia kadencji, nie miał okazji nominować nowego sędziego Sądu Najwyższego. Jednocześnie podkreślał rolę praw człowieka w jego polityce zagranicznej. Dzięki inicjatywie pokojowej na Bliskim Wschodzie zainicjowanej przez jego administrację, doszło do pokoju dzięki Egiptem, a Izraelem. Dodatkowo kontynuowała poparcie dla reżimu szacha w Iranie oraz starała się bezskutecznie zapobiec jego obaleniu, a kiedy to się nie udało - zainicjowała izolację nowych władz tego kraju. Carter kontynuował też zapoczątkowaną przez Richarda Nixona politykę normalizacji stosunków z Pekinem. 1 stycznia 1979 Stany Zjednoczone nawiązały pełne stosunki dyplomatyczne z Chinami, wycofując tym samym poparcie dla Tajwanu.
Ronald Reagan
Czterdziestym prezydentem Stanów Zjednoczonych został republikanin, Ronald Reagan. Sprawował swój urząd przez dwie kadencję. Podzielił obowiązku pomiędzy swoich podwładnych, a sam starał się wyłącznie nakreślić kierunek działania, co było całkowitym przeciwieństwem poprzednich republikańskich prezydentów(wcześniej byli oni generałami). Sporą część pierwszej kadencji Reagan poświęcił na poprawienie wydajności amerykańskiej gospodarki, którą trapiła stagnacja. Opracował program opierający się na zmniejszeniu wydatków publicznych, na programy socjalne, blokujących prywatną inicjatywę, a także zmniejszaniu podatków w celu pobudzenia inwestycji. W ciągu dwóch jego kadencji dług publiczny amerykańskiego rządu zwiększył się  trzykrotnie. Cała polityka gospodarcza Reagana, nazywana czasem reaganomiką, bliska była stosowanemu w tym samym czasie w Wielkiej Brytanii thatcheryzmowi. Miał negatywny stosunek do przeceniania roli związków narodowych - w sierpniu 1981 roku nakazał natychmiastowe zwolnienie z pracy za naruszenie prawa pracy wobec strajkujących kontrolerów lotu, którzy odmówili przerwania go i powrotu do pracy. Stosunek państw europejskich do konfliktów światowych różnił się od jego założeń zwalczania komunizmu we wszystkich krajach. Przerażona perspektywą wybuchu konfliktu atomowego Europa coraz bardziej zamykała się w kręgu własnych interesów. Na jej bierność wpłynęło też przekonanie, że USA dążyły do przywództwa. Prezydent popierał wszelkie ruchy antykomunistyczne. Mimo akcentowania wartości demokratycznych, udzielił w Ameryce Łacińskiej wsparcia wielu dyktatorom, którzy łamali prawa człowieka walcząc z partyzantką. Czynił to jednak w imię nadrzędnej walki ze światowym komunizmem. W krajach rządzonych przez lewicowe władze wspierał prawicowe grupy zbrojne. Jednocześnie krytyka poczynań republikańskiej administracji doprowadziła do powołania Amerykańskiej Agencji do Spraw Rozwoju Międzynarodowego mającej wspierać rozwój demokracji w Ameryce Łacińskiej. Wiosną 1983 roku prezydent wysłał oddziały amerykańskich Marines do ogarniętego wojną domową Libanu. Niestety, do amerykańskich koszar wdarła się ciężarówka wypełniona materiałami wybuchowymi, prowadzona przez islamskich terrorystów. W wyniku wybuchu zginęło 241 żołnierzy, co spowodowało wycofanie wojska z Libanu. Podczas prezydentury Reagana wybuchł skandal wokół jednej z tajnych operacji CIA. Administracja przekazała fundusze rebeliantom należącym do Contras walczącym z lewicowym rządem Nikaragui. Pieniądze te pochodziły z nielegalnej sprzedaży broni władzom Iranu w czasie wojny z Irakiem. Oba te czyny były sprzeczne z prawem. Prezydent utrzymywał, że o niczym nie wiedział i obciążył odpowiedzialnością swoich podwładnych. Prokuratorzy z Amerykańskiego Biura Niezależnego Prokuratora uznali, że prezydent był winny braku nadzoru. Większość Amerykanów wierzyła jednak w jego niewinność. W czasie urzędowania Reagana kilku podwładnych zostało przyłapanych na łapówkarstwie albo nielegalnym lobbingu, ale prezydent wyszedł z tych skandali obronną ręką. Podczas wizyty w RFN w 1987 roku przemawiając przed Bramą Brandenburską wezwał Michaiła Gorbaczowa do zniszczenia fizycznego symbolu żelaznej kurtyny oddzielającej kraje kapitalistyczne od komunistycznych. Ogromne znaczenie w upadku ZSRR miało narzucenie przez Reagana tempa wyścigu zbrojeń, zwłaszcza wprowadzenie do użytku nowych zaawansowanych technologii i rozpoczęcie prac badawczo-konstrukcyjnych nad nowymi rodzajami broni. Jednym z najbardziej znanych projektów Reagana było rozpoczęcie programu rozwoju strategicznego – narodowego systemu obrony antybalistycznej pod nazwą Strategic Defense Initiative. Reagan wspierał dążenia Polaków do obalenia komunizmu, zarówno ze względu na Polonię amerykańską, jak i na znaczenie tego ruchu w konfrontacji z ZSRR. Poprosił nawet CIA o przekazanie polskim opozycjonistom fundusze na walkę z władzami komunistycznymi. Wspierał też akcję pomocy dla działaczy ruchu Solidarności po wprowadzeniu stanu wojennego oraz doprowadził do nałożenia na PRL sankcji gospodarczych. W 1990 roku Reagan jako były prezydent przyjechał do Polski i wygłosił przemówienie w Stoczni Gdańskiej. Rok później odznaczono go Wielkim Krzyżem Orderu Zasługi Rzeczpospolitej Polski, zaś w 1994 roku przyznano mu Honorowe Obywatelstwo Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa.
George H. W. Bush
Demokrata George H. W. Bush został zaprzysiężony na urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych w południe 20 stycznia 1989 roku, dokładnie w 200 rocznicę złożenia przysięgi prezydenckiej przez jego imiennika, George'a Washingtona. Posunięcia nowej administracji były kontynuacją polityki jego poprzednika, Ronalda Reagana. Bush koncentrował swoje działania wokół polityki zagranicznej. W czasie jego prezydentury upadł Związek Radziecki, co było odebrane jako koniec zimnej wojny. W grudniu 1989 roku przeprowadzono inwazję na Panamę, zaś w latach 1990 - 1991 prowadzono działania w ramach I wojny w Zatoce Perskiej. Jednocześnie gospodarka kraju w czasie jego rządów znalazła się w stanie recesji. Polity ka Busha była uzależniona od bieżących wydarzeń, cechowała ją rozwaga i pragmatyzm. Duże znaczenie miała dla niego dyplomacja personalna, dlatego utrzymywał dobre stosunki z wieloma politykami na świecie. Wobec tego często na problemy dotyczące danych państw patrzył przez pryzmat ich przywódców. Georg Bush przygotował warunki do utworzenia Północnoamerykańskiej Strefy Wolnego Handlu(NAFTA). Prowadził też działania na rzecz przywrócenia pokoju na Bliskim Wschodzie, współpracował z nowo powstałą Federacją Rosyjską oraz wyrażał poparcie na rzecz zniesienia apartheidu w RPA. W ten sposób zapoczątkowano proces tworzenia "Nowego Porządku Świata". Prezydentura Busha przypadła na okres przemian ustrojowych w Europie Środkowej i Wschodniej. On sam bardzo aktywnie je wspierał. W stosunkach z ZSRR popierał wprowadzenie przez Michaiła Gorbaczowa pierestrojki. Zresztą samego Gorbaczowa uważał za odpowiedzialnego partnera politycznego. Po rozwiązaniu ZSRR i powstaniu Wspólnoty Niepodległych Państw Bush uznał nowe suwerenne państwa i zapoczątkował proces pokojowej współpracy z Rosją. Podpisał też dwa rosyjsko-amerykańskie układy rozbrojeniowe: START I(1991 r.) i START II(1993 r.). Kiedy w grudniu 1989 roku rozpoczęto działania zbrojne w ramach operacji "Just Cause", wojska amerykańskie wkroczyły do Panamy w celu obalenia rządów dyktatorskich Manuela Noriegi. Bush uzasadniał ten ruch koniecznością ochrony wolności i praw człowieka oraz realizacji postanowień porozumienia zawartego pomiędzy prezydentem USA Carterem i prezydentem Panamy Omarem Torrijosem(zgodnie z nim przekazanie Panamie jurysdykcji nad Kanałem Panamskim miało odbyć się dopiero w 1999 roku). W 1990 roku po napaści rządzonego przez Saddama Husajna Iraku na Kuwejt, prezydent zainicjował utworzenie nad Zatoką Perską międzynarodowej koalicji sił zbrojnych pod przywództwem USA. Wojska koalicji prowadziły wówczas operację Pustynna Tarcza mającą na celu ochronę Arabii Saudyjskiej oraz operację Pustynna Burza zakończoną wyzwoleniem Kuwejtu spod irackiej okupacji. George H. W. Bush to pierwszy prezydent USA, który w czasie pełnienia swojego urzędu, odwiedził Polskę dwukrotnie. Swoją pierwszą wizytę odbył w dniach 9 - 11 lipca 1989 roku, kiedy w Polsce następowały przemiany politycznej. W Warszawie został wtedy przyjęty przez przewodniczącego Rady Państwa, Wojciecha Jaruzelskiego, zaś w Gdańsku spotkał się z przywódcą "Solidarności", Lechem Wałęsą. Drugi raz Bush wizytował Polskę podczas prezydentury Lecha Wałęsy, kiedy 5 lipca 1992 roku odbywały się uroczystości  związanego ze sprowadzeniem prochów Ignacego Jana Paderewskiego do ojczyzny.
William Clinton
Po czteroletnich rządach George H. W. Busha, na prezydenta został wybrany demokrata William Clinton, zwany też Billem Clintonem. Czterdziesty drugi następca Waszyngtona zaczął urzędowanie z dość silnej pozycji. Miał poparcie obu izb Kongresu, które w tym czasu kontrolowane były przez Demokratów. Po raz pierwszy od dwunastu lat zarówno władza wykonawcza, jak i ustawodawcza znalazła się w rękach jednej partii. Nie dziwnego, że ekipa Clintona miała bardzo ambitne plany. Już w pierwszym roku urzędowania prezydent przeforsował przez Kongres budżet zwiększający opodatkowanie oraz wydatki rządu w celu rozruszania amerykańskiej gospodarki(w dalszym ciągu borykającej się ze skutkami recesji). Najambitniejszą inicjatywą Clintona w tym okresie była próba całkowitego zreformowania amerykańskiego systemu ubezpieczeń zdrowotnych. Specjalna grupa pod przewodnictwem jego żony, Hillary Clinton przygotowała daleko idący pakiet reform. Miał on na celu przekształcić amerykański system ubezpieczeń prywatnych na model, który był zbliżony do używanego we wszystkich innych uprzemysłowionych państwach z dużo większą rolą dla rządu federalnego. Stanowczy opór interesantów związanych z prywatnymi spółkami ubezpieczeniowymi spowodował, że ta inicjatywa nie uzyskała poparcia w amerykańskim Kongresie. Dodatkowo duża część społeczeństwa amerykańskiego nie była zadowolona z radykalnych działań Clintona i wyraziła swoje niezadowolenie w wyborach jesienią 1994, oddając po raz pierwszy od 42 lat kontrolę obu izb Kongresu Partii Republikańskiej. Kontrola ta utrzymała się aż do końca prezydentury Clintona, zdecydowanie ograniczając jego pole manewru i zmuszając do współpracy z Partią Republikańską. W trakcie prezydentury Clintona doszło do największych masowych mordów od czasu II wojny światowej, jakie miały miejsce w Rwandzie. Jednak gabinet Clintona przez długi czas nie chciał nazwać tych wydarzeń ludobójstwem. Co więcej, Stany Zjednoczone głosowały za całkowitym wycofaniem sił ONZ z zagrożonych obszarów, co było postrzegane jako praktyczne przyzwolenie na te zbrodnie. Mimo licznych zapowiedzi w trakcie kampanii przedwyborczej, prezydent zwlekał z jakimikolwiek działaniami w celu powstrzymania tego konfliktu, tłumacząc się „europejskimi sojusznikami”. Dopiero masakra w Srebrenicy zmieniła jego nastawienie.
George Walker Bush
Dwukadencyjna prezydentura reprezentanta republikanów George Walkera Busha(tak, tak, jego ojciec też był prezydentem Stanów Zjednoczonych na przełomie lat 80 i 90 ubiegłego stulecia, zresztą Bush, nazwijmy go juniorem, kontynuował politykę prowadzoną przez jego ojca), przypadła na trudny okres zamachów terrorystycznych oraz wojny z Bliskim Wschodem. Jak dobrze pamiętamy, zaledwie dziewięć miesięcy od złożenia przez Busha przysięgi, organizacja terrorystyczna Al-kaida dokonała zamachu m.in w Nowym Jorku. W konsekwencji Bush zapowiedział walkę z terroryzmem, wysyłając wojska amerykańskie do Afganistanu. Czterdziesty trzeci prezydent wywodził się z prawicowego skrzydła Partii Republikańskiej. Jego prezydentura była pod wyraźnym wpływem neokonserwatystów w dziedzinie polityki zagranicznej i gospodarki oraz paleokonserwatystów w sferze polityki społecznej. Było to powodem niezadowolenia części społeczeństwa o poglądach lewicowych. Chociaż społeczeństwo amerykańskie było podzielone, większa jego część popierała tą politykę, co udowodniła wybierając go na drugą kadencję.
Barack Obama
Czterdziestym czwartym prezydentem Stanów Zjednoczonych został wybrany demokrata, Barack Obama. Podczas swojej pierwszej wizyty w Rosji podpisał z tamtejszym prezydentem porozumienie o redukcji broni jądrowej(mieli zmniejszyć liczbę głowic bojowych do 1500 - 1675). Obydwoje zadeklarowali także gotowość współpracy w dziedzinie obrony przeciwrakietowej. Na początku jego prezydentury bezrobocie w kraju miało najwyższy poziom od szesnastu lat. Plan gospodarczy Obamy, warty 800 miliardów dolarów, miał przyczynić się do powstania 3-4 milionów miejsc pracy - ludzie mieli znaleźć zatrudnienie przy modernizacji dróg, budowie sieci szerokopasmowego Internetu oraz w przemyśle czystej energii. Dodatkowo po kilka tysięcy dodatkowych miejsc pracy miało powstać w oświacie i służbie zdrowia. Plan Obamy przewidywał też obniżki podatków dla osób indywidualnych i firm na kwotę 275 miliardów dolarów. 550 miliardów, czyli dwukrotnie więcej, stanowić miały w nim wydatki rządu federalnego. Większość rządowych pieniędzy poszła na zasiłki dla bezrobotnych, ubezpieczenia zdrowotne, kupony żywnościowe dla najbiedniejszych oraz dofinansowanie szkolnictwa i policji. Plan został ostatecznie przegłosowany w Kongresie lutym 2009 roku, a jednocześnie skorygowany w kwestii budżetowej. Pod koniec lutego 2009 roku Obama zapowiedział zmniejszenie do 2013 roku deficytu o połowę. Zapowiedział też inwestowanie w edukację, służbę zdrowia oraz odnawialne źródła energii. Jego plan przewidywał podwyższenie podatków w celu sfinansowania reformy odnowy zdrowia oraz cięć podatkowych dla biednych, a także nieznaczny wzrost wydatków na wojsko. Plan budżetowy Obamy przewidywał miliardowe dochody od przedsiębiorstw, które musiały wykupywać prawa do przekraczających wyznaczone limity emisji gazów cieplarnianych. Dodatkowe dochody miały sfinansować inwestycje w rozwój alternatywnych wobec ropy naftowej źródeł energii.

czwartek, 16 marca 2017

Wierny do końca 2 - Czesław Jóźwiak

Czesław Jóźwiak przyszedł na świat 7 września 1919 w Łażynie, niewielkiej wsi koło Bydgoszczy. Łażyna została opuszczona przez jej mieszkańców zaraz po II wojnie światowej i do dzisiaj nie została ponownie zasiedlona. Jego ojciec Leon pracował jako funkcjonariusz policji śledczej, jednocześnie był uczestnikiem Powstania Wielkopolskiego w latach 1918 - 1919. Mama Maria zajmowała się domem. Czesio miał troje rodzeństwa, starszego brata Wacława oraz dwie młodsze siostry - Jadwigę i Władysława. Po osiągnięciu wieku szkolnego Czesław został zapisany do szkoły powszechnej mieszczącej się w pobliskiej Bydgoszczy, a następnie do tamtejszego gimnazjum.
W 1930 r. rodzina przeprowadziła się do Poznania, gdzie jego ojciec objął pozycję referenta w policji kryminalnej. Wkrótce Czesio został wychowankiem salezjańskiego Oratorium w Poznaniu. Wkrótce stał się niekwestionowanym autorytetem dla innych chłopców, a także prezesem Towarzystwa Matki Bożej Niepokalanie Poczętej, jednej z grup formacyjnych działających przy Oratorium. Cechy przywódcze współgrały w nim z ogromną życzliwością i gotowością niesienia pomocy. Był duszą towarzystwa. Potrafił zorganizować zawody sportowe, występował w przedstawieniach, śpiewał w oratoryjnym chórze. Podczas zajęć w Oratorium gromadził wokół siebie młodszych chłopców, aby opowiadać im historie zaczerpnięte z sienkiewiczowskiej "Trylogii". Przed oratoryjnymi wyjazdami na kolonie mamy zwracały się właśnie do niego o opiekę nad synami, zaś chłopcom nakazywały "słuchać się Czesia". Nic też dziwnego, że dzieci zaczęły zwracać się do niego po prostu "tato".
Dla kolegów z Oratorium był naturą refleksyjną. W jego postawie zauważalna była pobożność, widoczna zwłaszcza, gdy po Komunii św. odchodził od ołtarza i modlił się.
Swoje zaangażowanie w działanie Oratorium godził z nauką. Po przeniesieniu się do Poznania, uczęszczał do tamtejszego gimnazjum św. Jana Kantego. W wieku 16 lat razem z Edwardem Kaźmierskim udał się na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy, żeby podziękować Pani Częstochowskiej za pomyślne ukończenie szkoły oraz wskazanie dalszej drogi życia, która weszła w czasy kształtowane straszliwą wojną światową. Przed jej wybuchem zdążył jeszcze ukończyć kurs Przysposobienia Wojskowego młodzieżowej organizacji wojskowej
Wraz z wybuchem II wojny światowej postanowił wraz z przyjaciółmi z Oratorium wstąpić do wojska. Jako jedyny z nich otrzymał mundur oraz broń. Podczas kampanii wrześniowej walczył w batalionie Obrony Narodowej "Koronowo". Później wraz ze swoją jednostką uczestniczył w bitwie pod Bzurą.
Po złamaniu się kontrofensywy wojsk armii "Pomorze" i "Poznań" oraz rozbiciu oddziału pod Kutnem, przebrany w cywilne ubrania Czesław wrócił do Poznania. Nadszedł czas na spotkanie z uczestniczącymi w międzyczasie demonstracjach młodzieży, domagającej się obrony Poznania, przyjaciółmi. Z powodu niepowodzenia demonstracji, chłopcy opuścili miasto i udali się w kierunku Warszawy. Po drodze wszyscy dostali się do niewoli niemieckiej, z której uciekli i spod Kutna dotarli do domów.
Ponieważ okupant wprowadził obowiązek pracy, Czesio znalazł zajęcie jako pomocnik malarza w zakładzie rzemieślniczym. Jednocześnie prawie od razu zaangażował się w konspiracyjną działalność. Został zaprzysiężony w tajnej organizacji zdelegalizowanego przez Niemców Stronnictwa Narodowego, gdzie przyjął pseudonim „Piotr”. Po zaprzysiężeniu został mianowany kierownikiem sekcji organizacyjnej, której zadaniem było rozpoznanie wywiadowcze obiektów Wehrmachtu — czyli niemieckiej armii — w poznańskim Śródmieściu. Do jego zadań należał m.in. kolportaż gazetki „Polska Narodowa”. Jako harcerz tworzył struktury tajnej organizacji związanej z nurtem katolicko-narodowym, jaką było Harcerstwo Polskie.
W wolnych chwilach angażował się w działalność chóru. Pomimo masowych aresztowań duchowieństwa śpiewali w jeszcze nie zamkniętych kościołach, organizowali w dni wolne od pracy wypady za miasto, opiekowali się młodszymi kolegami. Gestapo ów chór, i środowisko młodzieży z nim związane, obserwowało szczególnie. We wrześniu 1940 roku. Czesław został aresztowany. Wraz z nim Gestapo aresztowało jego salezjańskich przyjaciół…
Miał szansę się ukryć — wraz ze starszym bratem i ojcem. Namawiano go do tego. Spodziewał się zaresztowania, bowiem Edwarda Klinika i Henryka Gabryela Gestapo zatrzymało parę dni wcześniej. Nie zgodził się, obawiając represji wobec matki i siostry.
Początkowo przebywali w poznańskiej siedzibie Gestapo. Okrutnie skatowany już pierwszego dnia przesłuchań, został przewieziony do obozu koncentracyjnego w Poznaniu, gdzie już przebywali inni jego koledzy. Starali się trzymać razem, na tyle, na ile było to możliwe. Dwa miesiące po aresztowaniu trafił do więzienia we Wronkach, w izolatce oznaczonej hasłem "Hochverrat", czyli "zdrada stanu. W kwietniu 1941 roku przewieziono go do więzienia sądowego w dzielnicy Berlina — Neukölln, w którym przebywał niecały miesiąc. Dalej został przetransportowany do szczególnie rygorystycznego więzienia w Zwickau, które było prowadzone przez same SS. Przetrzymywany był w 80-osobowej celi. Czesław nie tylko dodawał "kompanom w niedoli" ducha i pocieszał ich, ale też starał się żartować, czy też oddawał im swoje głodowe racje chleba.
Wraz z pozostałą czwórką przyjaciół został skazany na śmierć, poprzez ścięcie na gilotynie. Na wykonanie wyroku skazanych przewieziono do Drezna. Przetrzymywano ich w pojedynczych, wąskich na ok. 1 m, celach, bez możliwości kontaktu. Ostatni raz zobaczyli się z przyjaciółmi 24 sierpnia 1942 roku tuż przed wykonaniem wyroku. To najprawdopodobniej Czesław jako pierwszy został stracony. Pochowany wraz z przyjaciółmi z Oratorium we wspólnej mogile.
Przez cały okres, w czasie wielomiesięcznych przesłuchiwań — torturowania, katowania — młodzi chłopcy, przywódcy poznańskiej katolickiej młodzieży, zachowywali niezwykły spokój i niespotykaną pogodę ducha…
„Nie zwątpiliśmy nigdy, nawet w okrutnych warunkach, podczas więziennej gehenny, pozostawaliśmy apostołami księdza Bosko. Nie załamało nas śledztwo, rozdzielenie po różnych celach, terror i uciążliwy głód. Pomimo udręczeń fizycznych, moralnych, stosowanych tortur, gdy tylko drzwi zamykały się za odchodzącym gestapowcem, wracały humor i pogoda ducha. Często współwięźniowie mówili, że jesteśmy jacyś inni i pytali, czy przypadkiem nie jest nam dobrze w więzieniu…” - wspominał po latach Henryk Gabryel.