Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 7 sierpnia 2014

Każde dziecko trzeba wychować

Mam kociaka. Małego. Pewnego razu zagadał do mnie kolega, z którym od przedszkola do końca gimnazjum chodziłam do klasy, i zapytał się, czy nie chciałabym małego przyjaciela. A że mieszkać samotnie jest smutno, postanowiłam go(który to po miesiącu okazał się nią) przygarnąć. W zasadzie jedyne czym ryzykowałam to wystąpieniem u mnie objawów alergii. Dzień po Dniu Dziecka mała puchata kuleczka pojawiła się w moim mieszkaniu. Ponieważ to była spontaniczna decyzja, nie miałam ani dla niego kuwety, ani nawet legowiska. Z potrzeby musiał mu wystarczyć pojemnik po krakersach wypełniony żwirkiem oraz zwinięte koce. Chociaż bestia mała wolała spać ze mną. Szybko zaprzyjaźniliśmy się, a ja zorientowałam się, że to samiczka. Ponieważ kiedy przyniosłam ją do mieszkania wyglądała jak puszek nazwałam ją Pusią. Kupiłam też coś takiego, aby miał gdzie spać i po czym drapać.:
Nasz drapak ma jeszcze dodatkową drapaczkę zakończoną myszką na sprężynie oraz takim czymś w kształcie litery "C", po czym maluch wspina się na to górne legowisko, ale zdarza się, że śpi tam w upalne dni
A że to jeszcze kociak, to trzeba go wychowywać, więc wprowadziłam pewne zasady:
  1. nie drapiemy właścicieli
  2. nie drapiemy mebli
  3. załatwiamy się do kuwety
  4. nie chodzimy po szafkach, stołach itp.
  5. nie gryziemy
  6. nie mymlamy
  7. nie łazimy po zewnętrznych parapetach
  8. śpimy w swoich łóżkach
Punkty 2 i 3 szybko udało mi się wyeliminować. Punkty 1, 3, 4 i 5 leżą i kwiczą. Punkt 1 jeszcze mogę podarować, bo czasami faktycznie mogę go za mocno przytrzymać. Ale pozostałe to tragedia. Godzina 23 w nocy - leżę w łóżku i czuję jej ząbki na moim ciele. Ok, to mogę zrozumieć. Ale tego, że pięć godzin później to samo się powtarza to już nie. Zresztą gryzie nie tylko mnie, ale nawet... książki. Chodzenie po szafkach w kuchni i stole to moja kolejna zmora. Wiadomo, jak gdzieś wyjdzie, to musi wszystko miąchać. I tym sposobem ostatnio stłukła mi cukiernicę oraz kilka razy wywróciła kubek z gorącą herbatą. Do zlewu wypełnionego wodą też wlazła. Ale podobno w dzieciństwie też byłam ciekawska, więc widać dzieciaki tak mają. Mymlanie to kolejna rzecz, która doprowadza mnie do szewskiej pasji. Nie wiem, może ją to uspokaja, ale mnie coś bierze, kiedy widzę, a co gorsza czuję, mokrą plamę na przodzie mojej bluzki. Upatrzyła sobie moją lewą stronę i tam liże i liże. Najczęściej nie mogę nawet czytać wtedy książki, bo po prostu mi przeszkadza. No i wreszcie dochodzimy do chodzenia po zewnętrznych parapetach. Trzecie piętro, pod parapetem chodnik. I moja wyobraźnia przedstawiająca Pusię szybującą w dół. A mleko przelało się kiedy o 23 w nocy skakała z parapetu na moje łóżko i na odwrót. Powiedziałam "dosyć" i od tego czasu śpimy przy zamkniętych oknach. Punktu 8 nie umiem określić - Pusia zasypia w nocy na swoim legowisku, ale budzi się też obok mnie. Więc sukces mamy tylko połowiczny.
W wychowaniu kociaka staram się być stanowcza. Kiedy coś spsoci mówię zdecydowanie "Nie wolno". Staram się jej nie bić, a raczej się z nią bawić. Ale Pusia też sama wie, co jej wolno, a czego nie. Kiedy na przykład chwyci mnie swoimi ząbkami za rękę odbiega z wzrokiem winowajcy. A wzrok ma taki, że nie sposób się na nią długo gniewać. Zresztą sami zobaczcie.

2 komentarze:

  1. Nazwałaś jakoś kociaka? :)

    Moja Figa - york, jest ze mną od ok 5 miesięcy - też czasem daje mi się we znaki.. Szczególnie gdy załatwia się tam gdzie nie powinna albo hałasuje od piątej rano.

    OdpowiedzUsuń