Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 26 sierpnia 2014

Kto ma lepiej - niepełnosprawny od urodzenia, czy też ten, który stał się nim później?

Takie pytanie kołuje się w mojej głowie od jakiś dwóch lat, czyli od czasu, kiedy zarejestrowałam się na forum ofon.net*. Do tego czasu miałam co prawda kontakt zarówno z osobami niepełnosprawnymi od urodzenia, jak i z tymi, którzy niepełnosprawność nabyli z biegiem lat, jednak w realnym świecie nie spotkałam się z "licytacją", kto z nas jest bardziej poszkodowany. Na forum jest inaczej, internet daje tą możliwość "wypłakania się" i wyrzuceniu z siebie całej emanującej w nas złości, która gromadziła się nieraz przez kilka lat. Czytam sobie niektóre wypowiedzi, czytam i stwierdzam, że większość z nas chce udowodnić, że jest najbardziej poszkodowany, bo urodził się z niepełnosprawnością/nabył ją w późniejszym okresie. 
Osobiście jestem niepełnosprawna od urodzenia, nie wiem jak wygląda życie osoby chociaż trochę sprawniejszej ode mnie. Chociaż podglądam ich życie na co dzień, to nie potrafię wyobrazić siebie z rękami, które nie drżą, albo nie potykającą się na ulicy. Czy mam z tego powodu lepiej? Zapewne z jakiejś strony tak. Nie wiem jakby wyglądało moje życie w innej rzeczywistości, nie mam punktu odniesienia, więc nie jest mi niczego żal. A na pewno już nie tego, co utraciłam. Dlatego łatwiej było mi zaakceptować całą sytuację. Chociaż ja jej nie musiałam akceptować - schorzenie zawsze było częścią mnie, z którą dosyć szybko się zżyłam. Szkoda, że inni w podobnej do mnie sytuacji wolą pluć jadem na prawo i lewo.
Ci, którzy nabyli z czasem swoją niepełnosprawność są w tym pozornym komforcie, że poznali smak pełnosprawnego życia. Byli zdrowi, szczęśliwi, mieli masę przyjaciół, ambitnych planów na przyszłość. I nagle wypadek, choroba, które wywróciły ich świat do góry nogami. Pozostaje im pytanie - dlaczego to mnie spotkało? Dlaczego w jednej chwili świat mi się zawalił? Rozpamiętują poprzednie życie, które zazwyczaj było lepsze. Dlatego jestem w stanie zrozumieć ich gorycz w niektórych wypowiedziach. Ale przynajmniej mieli możliwość je poznać. W przeciwieństwie do tych, którzy mają niepełnosprawność wrodzoną.
Nie mnie oceniać, która grupa ma gorzej. Niekiedy wręcz chciałabym być jak upośledzone umysłowo dziecko, które naturalnie przyjmuje świat, w którym przyszło im żyć. One zazwyczaj nie zadają sobie pytania "dlaczego". Osobiście myślę, że zarówno jedna, jak i druga sytuacja ma swoje plusy i minusy. Ważne jest, żebyśmy nie rezygnowali ze swojego życia i przeżyli je najpełniej, jak tylko umiemy. Żebyśmy skupili się na naszych plusach, zaletach, a nie na ułomności. Bo niepełnosprawności w większości przypadków nie da się wyleczyć, wymazać ze swojego życia. Ona staje się częścią każdego, który ją posiada. Nie oczekuję, że wszyscy forumowicze, i nie tylko, pogodzą się ze swoim stanem, ale mam nadzieję, że chociaż zmienią swoje nastawienie do życia. A przy okazji innych ludzi.
I jeszcze na koniec tych moich przemyśleń daję demotywator, który daje nie tylko do myślenia, ale i motywuje do działania. Przynajmniej mnie.
* Ogólnopolskie forum osób niepełnosprawnych.

2 komentarze:

  1. Masz racje, nie ma jednej odpowiedzi na to, kto ma lepiej: czy ten, który urodził się niepełnosprawny, czy może ten, który tą niepełnosprawność nabył. Na pewno w lepszym psychicznym komforcie jesteśmy my, czyli ci, co urodzili się z dysfunkcjami. Tak jak napisałaś, nie mamy odwołania do pełnosprawnego życia. Jak wiesz, ja też jestem niepełnosprawna od urodzenia i też nie znam życia, jakie bym wiodła będąc w pełni sprawna. Ale mi, podobnie jak Tobie, udało się zaprzyjaźnić z moją chorobą i prawie wcale nie zwracam na nią uwagi. Szkoda, że wszyscy tak nie potrafią.
    Pozdrawiam Ciebie i całą Twoją rodzinę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu za komentarz. Widzę, że myślimy podobnie. Nie przejmuj się tym, że ktoś nie potrafi pogodzić się ze swoim losem. Ważne, że Ty potrafisz, Zwłaszcza żyjąc na takiej prawdziwej wsi. Jesteś dla mnie przykładem, że niepełnosprawność nie musi negatywnie wpływać na nasze życie. Pozdrawiam i życzę powodzenia w nowej szkole. Wiesz, że się masz nie dać?

      Usuń