Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 30 października 2014

No to chyba mam problem...

Pamiętacie jak napisałam, że wyrzucili mnie z AWFu przez niezaliczenie angielskiego? Zresztą gdybym chciała, tobym mogła pozwać uczelnię do sądu - ponieważ co to za powód, że się nie rozumie mowy studenta? Robi się kolokwium pisemne i wszystko gra. Jednak nie dla pani R.(nie, nie będę jej podnosić do rangi  profesora, skoro ma tylko magistra), która nie wpadła na ten genialny pomysł. No cóż, widać za dużo od niej wymagałam. W końcu nie dostałam tego zaliczenia, nie dopuścili mnie do egzaminu magisterskiego, a co za tym idzie, wywalili mnie z uczelni. W planach miałam wznowienie nauki od marca - do zaliczenia został mi tylko język, toteż poradziłabym sobie jakoś z pogodzeniem studiów w Katowicach i w Krakowie. Tak było do wczoraj, czyli do czasu spotkania z jedną z moich przyjaciółek, A., która studiuje na AWFie fizjoterapię. To od niej dowiedziałam się, że zlikwidowano na uczelni Studium Języków Obcych, a ich naukę przejęła jakaś prywatna firma. No to klops. Muszę w lutym podjechać do rektoratu z zapytaniem co ja mam w takiej sytuacji robić, bo firma prawnie nie podlega pod uczelnię. Mam nadzieję, że nie każą mi od nowa robić dwóch lat. W przeciwnym razie złożę chyba papiery na krakowskim AWFie, też na TiRze. Sprawdzałam siatkę godzin - w większości pokrywają się z tymi z Katowicami. Tak łatwiej mi będzie to wszystko pogodzić. Bo łatwiej mi będzie dojeżdżać do Krakowa z Dąbrowy i tam kombinować jak pogodzić jedne studia na dwóch różnych uczelniach, niż ułożyć sobie studia, kiedy jedna uczelnie jest oddalona od drugiej 80 kilometrów. Odległość, którą muszę pokonać busem, autobusem, bądź pociągiem. A to zajmuje trochę. Mogłabym teoretycznie studiować w trybie zaocznym, jednak muszę mieć na uwadze, że uczę się jeszcze w dwóch szkołach policealnych(więcej o tym pisałam TUTAJ). Więc ta opcja też odpada. No nic, nie ma co gdybać. Trzeba poczekać do lutego, i wtedy decydować co dalej.

4 komentarze:

  1. Czytam to już któryś raz i nie wierzę w to po prostu. Jak można. Czy na Twojej uczelni nie było jakiegoś rzecznika ds. Osób Niepełnosprawnych? Rozmawiałaś z Dyrektorem Wydziału? Dziekanem? Też jestem niepełnosprawną ruchową, również wada wymowy. Moi wykładowcy zawsze byli mi przychylni. Życzę wytrwałości i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, o ile kiedyś AWF w Katowicach był elitarną, dobrze uczącą uczelnią o tyle w ostatnich czasach zeszła dosłownie na psy i coraz bardziej jest obojętna na sprawy studentów. Dziekan umywa ręce twierdząc, że SJO nie podlega jako tako pod uczelnię. Czyli on de facto nic nie może zrobić. Zresztą to wina wykładowcy, bo prawda jest taka, że jak wykładowca jest podły, to zrobi wszystko, aby Cię zniszczyć i pokazać Ci, gdzie Twoje miejsce. Pocieszam się tylko tym, że babiszon był jedynym, który nie widział dla ON miejsca na uczelni - wcześniej gnębił uczniów głuchoniemych, oni nie poszli na magistra, więc przerzucił się na mnie. Pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

      Usuń
  2. Lolek, no nie wiem co Ci powiedzieć. Osobiście zrobiłabym antyreklamę temu AWFowi. Naprawdę. Albo nawet pozwała go do sądu, jak Ci poradzili. Już nie dla siebie, ale dla przyszłych pokoleń. Trzymaj się ciepło i pisz co udało Ci się załatwić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znasz mnie Aniu osobiście i wiesz, że nie jestem mściwa, ale nic z tych rzeczy. Może to mój błąd, ale raczej nie zmienię mojego charakteru.

      Usuń