Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

środa, 12 listopada 2014

Indeksy w dłoń, bo na szkolenie biblioteczne czas i czuję się oszukana

Byłam dzisiaj w dziekanacie po indeks. Zaraz po wejściu przeżyłam szok - nie zdążyłam się jeszcze przedstawić(bądź co bądź nie będę wymagała, aby panie tam pracujące znały wszystkich z imienia i nazwiska, a już na pewno nie na pierwszym roku, bądź co bądź taką masochistką nie jestem) powiedziałam tylko z czym przychodzę i co widzę? Sympatyczna kobieta sama z siebie podchodzi do szafki i wyciąga z niej piękny, zielony indeks. Mój indeks. Miła niespodzianka, bo tego się nie spodziewałam. A może po prostu wpadam w oko nie tylko płci przeciwnej. Wiecie co najbardziej lubię w nowych indeksach? Tą bijącą od nich świeżość, te czyste rubryczki, w których jeszcze nikt nic nie zapisał. Tą świadomość, że zaczynam wszystko od nowa. To najbardziej lubię. A jutro nadejdzie długo oczekiwana przeze mnie chwila. Nie od dzisiaj wiadomo, że gdyby Lolek tylko mógł, nie wychodziłby z biblioteki. Zaczęło się w szkole podstawowej i zostało mi do dzisiaj. Ostatnio mam co prawda mało czasu na moją pasję i nie czytam kilkaset stron dziennie, jednak każdego dnia staram się przeczytać co nieco. Na pewno mój wynik byłby lepszy, gdyby w busie którym jeżdżę do Krakowa było prawdziwe światło, a nie mierna jarzeniówka. Ale na to już wpływu nie mam. Wracając do jutrzejszego dnia - mamy szkolenie biblioteczne w Bibliotece Uczelnianej. Biblioteka znajduje się na ulicy Bobrzyńskiego, jakieś 7 kilometrów od Franciszkańskiej(według cioci Google Maps). Na szczęście jeździ tam tramwaj, ale myślę że i w razie konieczności byłabym tam w stanie iść na nogach. Z laptopem na plecach miałabym niezły trening. Jutro pierwszy raz będę jechała w tamtą stronę komunikacją miejską, wydaje mi się jednak, że dam sobie radę :). A może już uda mi się coś ciekawego wypatrzeć?

Dzisiaj wchodząc na jednego z blogów poczułam się niesprawiedliwie potraktowana. Wczoraj jego autorka (z tym samym schorzeniem co ja) napisała, że od paru dni wszystko leci jej z rąk. Na to inna użytkowniczka stwierdziła, że to wina dni przed cyklem miesięcznym. Założę się, że nie wzięła pod uwagę tego, że problemy K. mogą wynikać z jej podstawowego problemu, jakim jest atetoza i spastyka, no bo po co? Przecież jest się geniuszem w każdej dziedzinie. A przynajmniej ma się taką postawę. Zwróciłam jej na to uwagę w moim komentarzu, a autorce wpisu podałam moje sugestie co do jej stanu. Wczoraj odpisała mi że wszystko jest ok. Dzisiaj natomiast Z. tradycyjnie zaczęła "bić pianę", nie miałam jej nawet jak odpisać, bo cały czas byłam na uczelni. No i co przeczytałam w odpowiedzi od autorki bloga? "Dziewczyny, nie kłóćcie się". Czy ja się z Z. kłóciłam? Dla mnie kłótnia to jest wymiana zdań między dwoma osobami, a skoro ja nie odpisałam jej ponownie na jej "mądrości życiowe" to chyba to nie była wymiana zdań. Czuję się oszukana i niepotrzebna, bo przecież zawsze Z. musi mieć rację. Wszyscy oprócz Z. są przewrażliwieni, tylko ona jest wzorem cnót. Swego czasu Z. też była czytelniczką mojego bloga, jednak po jednym poście strzeliła focha i już się tutaj nie pokazuje. A mi jakoś nie jest żal - może nie mam komentarzy pod każdą notatką, ale też jestem wolnym, szczęśliwym człowiekiem, któremu nikt nic na siłę nie wciska! Mam nadzieję, że inni też kiedyś przejrzą na oczy.

P.S. Naprawdę myślicie po postach, że jestem przewrażliwiona na swoim punkcie?

8 komentarzy:

  1. Jeju, Lolek, przejmujesz się jakimś gadaniem. W sieci jest jak w życiu - Ci co umieją się odpowiednio sprzedać triumfują. A w dodatku wgniatają w ziemię innych. Ale jak to mówią krowa, która dużo ryczy mało mleka daje. Osobiście wkurzają mnie ludzie, którzy są "doskonali" we wszystkim i w niczym. A Twój blog jest jednym z niewielu, jakie odwiedzam. Jest wartościowy, dużo się w nim dzieje. W dodatku daje innym, zwłaszcza niepełnosprawnym, nadzieję na lepsze jutro. No bo popatrz, wyrzucili Cię z uczelni chwilę przed obroną, a z Twoich postów nie wieje nienawiścią, ani nie przedstawiasz postawy - to wszystko przez to, że mam MPD, chociaż mogłabyś. Aha i pamiętaj, że w blogosferze masz prawdziwych sprzymierzeńców!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jednak czuję się niesłusznie potraktowana. Ja K. miała jakieś zastrzeżenia, to mogła mi to od razu wczoraj napisać, a nie jak Z. zwróciła uwagę na moje słowa. Zawsze wydawała mi się sympatyczną dziewczyną, jednak ostatnio zauważyłam, że łatwo ją manipulować.

      Dziękuję, że jesteś kochana

      Usuń
    2. Nie bywam na tym blogu, ale z tego co napisałaś rozumiem, że właścicielka bloga napisała, żebyście sobie nie przeczyły, bo nie ma ochoty tego czytać. Ma do tego prawo, bo to jej blog.

      Usuń
    3. A jeszcze wracając do Twojego pytania, to osobiście uważam, że nie jesteś przewrażliwiona. Tym bardziej, że znamy się też z realnego świata, który zupełnie inny niż wirtualnym i to przede wszystkim z niego powinniśmy czerpać opinie o innych ludziach. Po prostu słowo pisane ma tą wadę, że nie sposób przekazać w nim emocji. Myślę, że przewrażliwiona na swoim punkcie może być ta cała Z. Jakby było inaczej nie odpisywałaby Ci tych całych nawzdyczonych komentarzy, jeszcze nie na swoim blogu. Do wyjaśniania prywatnych spraw powinny być meile, gg, a nie strony internetowe innych osób. No, chyba że jest się tak jak napisałam przewrażliwionym na swoim punkcie, i chce się każdemu pokazać co to się nie jest. Pozdrawiam i nie dziękuj mi za obecność, to ja Tobie dziękuję za blog

      Usuń
    4. Cynia wiem, ale czasami trzeba też odróżniać wymianę zdań pomiędzy komentującymi od monologu prowadzonego przez jedną osobę. Bo ja zupełnie nie chciałam już odpowiadać na jej "mądrości życiowe".

      Aniu, całkowicie zgadzam się z Tobą w sprawie formy wyjaśniania pewnych spraw.

      Pozdrawiam Was dziewczyny i dziękuję za Waszą obecność

      Usuń
  2. Lolek, ja tak napisałam bo cała sprawa nie jest warta takiej awantury..
    Nic do Ciebie nie mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, ja zupełnie nie miałam zamiaru odpowiadać na komentarze, więc awantura by nie wybuchła. W ogóle dziwię Ci się, że dajesz się tak manipulować przez Z. Myślałam, że masz własne zdanie, a z tego co widzę bez przerwy przytakujesz jej wypowiedziom. Wiesz, ja już dawno ją przejrzałam i zauważyłam jaka jest naprawdę. Jak miała coś do mnie to mogła mi napisać na meila, a nie wykorzystywać Twojego bloga, jako pole do wygłaszania swoich przemów względem mnie. No, ale to Twoja sprawa czy będziesz przytakiwała każdemu jej postowi, czy też nie. Pozdrawiam serdecznie.

      P.S. Też do Ciebie nic nie mam

      Usuń
    2. I jeszcze dziękuję Ci za Twoją obecność

      Usuń