Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 19 grudnia 2014

Coraz bliżej święta

Nowy wystrój bloga powoli ma wprowadzić moich czytelników w nastrój zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Nie jest on idealny, chciałam aby bombka była obok tytułu bloga, a nie za nim(tylko nie mam pojęcia jak to zrobić), ba nawet tło jest odgapione(wybacz Ivuś, ale w zaproponowanej gamie tekstur tylko to było w jakimś stopniu bożonarodzeniowe) ale mnie osobiście się podoba. Najbardziej jestem zadowolona z ścieżki dźwiękowej. Na wielu blogach na blogspocie spotkałam się z tym, jednak nie miałam bladego pojęcia jak to zrobić. Na szczęście wujek google dosyć dokładnie wytłumaczył co i jak. A że już dawno okryto, że ludzkość najczęściej uczy się na zasadzie prób i błędów, to wszystko sama powolutku wykonałam. Następnym razem pójdzie mi lepiej.

Tak jak już wczoraj napisałam, wczorajsze popołudnie i wieczór spędziłam na uczelnianym opłatku. Pierwszy raz w życiu przeżyłam coś takiego. Najpierw uroczysta Msza święta w krakowskim kościele św. Marka. Nigdy wcześniej nie byłam w tej świątyni, toteż nawet nie wiedziałam gdzie on jest(chociaż codziennie go mijam ha, ha, ha). Na szczęście mam cudownych kolegów i koleżanki, które służą mi pomocą nie tylko podczas zdobywania notatek, ale i kiedy muszę gdzieś dojść w nieznanym mi szerzej mieście. Bo przecież Kraków to nie tylko rynek główny i Wawel. No i droga z dworca autobusowo-kolejowego na PAT. Ech, muszę kiedyś jechać do niego ot tak, nie w celach naukowych. Tak więc zgodnie z obietnicą J. i D. czekały na mnie pod Galerią Krakowską i razem poszliśmy do świątyni.
Kościół św. Marka - źródło: www.wikipedia.pl
Po nabożeństwie przeszliśmy w korowodzie na ulicę Benedyktyńską, na której znajduje się jeden z budynków Uniwersytetu. Marsz był w wolnym tempie, toteż bez problemu nadążałam za wszystkimi. Zresztą mój wydział nadawał tempa idąc na przodzie, więc nie mam co narzekać. Po przybyciu na miejsce wszyscy zaangażowani w jasełka poszli do jednej z sal, aby się przebrać. Przy dźwiękach kolędy "Wśród nocnej ciszy" weszliśmy na scenę. Trzy tygodnie prób zaowocowały występem bez ani jednej wpadki. Ufff, bo zawsze przeżywam wszelkiego rodzaju występy publiczne. Zwłaszcza przed samym kardynałem Dziwiszem, który zaszczycił nas swoją obecnością. A potem wszyscy wszystkim składali sobie życzenia. Dobrze, że zadbano o zapas opłatków, bo to nie sztuka połamać się z pół tysiącem osób. Żałuję, że nie mam cyfrowego aparatu, bo scena była magiczna. Tak samo jak wieczerza wigilijna. Wyobrażacie sobie ponad 500 osób przy jednym stole. Bo do wczorajszego wieczoru przewyższało to moją wyobraźnię. Na szczęście korytarze mamy dosyć długie i szerokie. I jeszcze te wspólne śpiewanie kolęd. Do pamięci przejdzie barszcz czerwony z uszkami, który nalała mi koleżanka(szkoda mi było białego obrusu, bo przy mojej atetozie to raczej zawartość połowy chochelki znalazłaby się na nim), a także dziekan naszego wydziału mówiący z dumą o nas "Moi studenci". Tak, jego, jego.

Noc w bursie minęła mi spokojnie. To nie prawda, że w akademikach są tylko imprezy. A może to ja trafiłam na spokojniejszy okres? W każdym razie rano byłam naprawdę wypoczęta. Ostatnim przedmiotem w tym roku szkolnym była architektura i sztuka sakralna. Przyszło nas zaledwie 8 - sama elita. Ale większość pewnie pojechała już do domów. Na zajęciach tradycyjnie luzik. Zaczęliśmy mówić o sztuce z okresu przełomu średniowiecza i renesansu. Zbliża się kolokwium zaliczeniowa, a ja nie mam dosyć dokładnych notatek z tego przedmiotu. Przez moje roztargnienie zapomniałam wypożyczyć na święta jednej książki z biblioteki uczelnianej, a w katowickiej ktoś nie zwrócił tego egzemplarza. Trudno, po przerwie podskoczę, bo nie chce mi się specjalnie jechać do Krakowa. Zwłaszcza, że planuję odebrać inną pozycję, a dostępna ona będzie dopiero po Nowym Roku. Na szczęście wykładowca nie powiedział, że to kolokwium będzie na pierwszych zajęciach, więc może zdążę się przygotować. Po zajęciach rozmawiałam  z kobietą o moich kłopotach z ręcznym pisaniem i mam obiecaną wersję na penraivie. Zostałam oczywiście poproszona o uczciwość i nie przygotowanie żadnych ściąg, ja jednak uważam takie zachowanie za niegodne studenta i w ogóle ucznia. Jeszcze tylko weekend i dwa tygodnie wolnego.

A dookoła widać świąteczne motywy. W moim mieszkaniu jak dotąd jedynym świątecznym motywem jest wieniec adwentowy, gdzie w każdą niedzielę zapalana jest kolejna świeca. Na inne motywy przyjdzie jeszcze czas. Zwłaszcza, że czuję już przesyt wszelkimi lampkami i łańcuchami. W galeriach handlowych ledwie minął Dzień Wszystkich Świętych, pojawiły się lampki. Od początku grudnia na Rynku w Krakowie jest jarmark bożonarodzeniowy, drugi pod Galerią. Kilka dni temu kupiłam i wysłałam kartki pocztowe dla znajomych. Kiedyś sama je wykonywałam, teraz nie mam już na to czasu. Na szczęście w kioskach jest szeroki wybór. Co prawda bazgrzę jak kura pazurem, ale jeszcze nigdy kartki pocztowe nie zabłądziły po drodze. A jaka to radość dostać taką kartkę, w którą ktoś włożył wysiłek. W mojej parafii zaczynają się rekolekcje, będą trwały do niedzieli. Po powrocie z nich muszę wziąć się za porządek w mieszkaniu. Muszę o nie dbać, bo nikt za mnie tego nie zrobi. Nie jest co prawda zapuszczone, ale odświeżyć je wypadałoby. Szkoda, że jutro i pojutrze muszę iść do szkoły. Dam sobie jednak ze wszystkim radę. Któż jak nie ja.

1 komentarz:

  1. Co Ty Karolina o co mam się gniewać, ba powiem, że jesteś zdolniejsza bo mi to Kala zrobiła, nawet o tym nie wiedziałam. Ja chciałam sama próbować ale nie wiem czy by mi wszystko wyszło, i pewnie musiałabym się prosić, a tak...mam niespodziankę.
    Miałaś wiele super przeżyć i z tego bardzo się cieszę!

    OdpowiedzUsuń