Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Uciekający czas

Ostatnio mam wrażenie, że życie przecieka mi przez palce. Tłumaczę to sobie nadmiarem obowiązków. Ale czy to powinno być usprawiedliwieniem mojego lenistwa? Nie sądzę. Ostatnio najchętniej nie wychodziłabym z mieszkania. Dzisiaj musiałam jednak się zebrać, aby podjechać do biblioteki w Katowicach, bo system zaczął mi naliczać karę za nie zwrócenie książki w terminie. A swoją drogą byłam pewna, że przedłużyłam termin jej oddania. Pewnie znowu czegoś nie nacisnęłam, bo odbywało się to w systemie on-line. W każdym razie dwie cenne godziny zostały wyjęte z mojego dnia.

Wczorajszy dzień był do niczego - tak bolał mnie brzuch, że nie mogłam funkcjonować. Na Wigilii zbytnio nie szalałam z jedzeniem, ponieważ znam swoje ograniczenia w kwestiach żywieniowych. Zastanawiam się, czy brzuch może boleć z nerwów. Wszak poprzedni rok był raczej dla mnie stresujący - nieciekawa sytuacja rodzinna, skreślenie z listy studentów tydzień przed zakończeniem studiów(to chyba najbardziej się na mnie odbiło) od października ciągnięcie trzech kierunków studiów i kombinowanie jak je pogodzić. 

W dodatku od tej soboty zaczynają mi się egzaminy i zaliczenia. Muszę się sprężyć, aby jak najwięcej przedmiotów, a najlepiej wszystkie, zaliczyć w pierwszym terminie. Dzięki temu będę miała chociaż tydzień wolnego(w "Żaku" ostatni egzamin mam 7 lutego, natomiast na uczelnię w Krakowie wracam już 16 lutego, zresztą zajęcia w "Progresie" też zaczynam w lutym). Siedzę więc przed wydrukowanymi notatkami pod kocem w łóżku i przyswajam sobie materiał. Ale im dłużej się uczę, tym większe mam wrażenie, że tego materiału jest za dużo na moją biedną głowę i że nie zdążę ze wszystkim. I przeraża mnie to, że mam coraz mniej czasu. Tak bym chciała, aby ten tydzień już minął. Byłabym z dwoma przedmiotami do przodu. Tym bardziej, że materiał pomału zaczyna mi się mieszać. Zwłaszcza z przedmiotów prawniczych. Ale z drugiej strony mam motywację do nauki w postaci chęci pomocy w organizacji kolejnych półkolonii w naszej parafii. Pomagam od lata 2011 roku, a w zeszłym roku awansowałam na głównego wychowawcę grupy. Oczywiście wcześniej musiałam zaliczyć kurs wychowawcy, na którym znowu robiono mi kłopoty. Na szczęście w końcowym bilansie w kuratorium oświaty nie widziano problemów aby osobie takiej jak ja dać papierek potwierdzający kwalifikacje. Nie wiem tylko kto w tym roku organizuje stacjonarny wypoczynek dla najmłodszych. Ale może dadzą mi jakoś znak. 

A jutro znowu czeka mnie spotkanie z moimi koleżankami z gimnazjum. Przez to moje zabieganie i brak czasu nie mam nawet kiedy się z nimi spotkać. Ciekawe co u nich słychać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz