Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 6 stycznia 2015

Zamierzenie wypełnione w 200% oraz mała refleksja

Pamiętacie tą notatkę, w której miałam pełno planów na najbliższe dwa tygodnie? Z reguły zawsze sobie coś obiecywałam, ale moje lenistwo brało górę. A teraz? Przeziębienie dość szybko wyleczyłam, bo już pod koniec tygodnia. Tak jak pisałam przez prawie dwa tygodnie nie musiałam dojeżdżać do Krakowa, więc mogłam to paskudztwo wyleżeć. Co prawda przyplątało się coś innego(i nie ma chyba zamiaru szybko opuścić), ale przynajmniej nie męczy mnie już kaszel. A leżąc w łóżku mogłam i nadrobić książkowe zaległości i podgonić z materiałem. Na stole do dzisiaj mam porozkładane notatki i książki, zaległe notatki uzupełnione(m.in. H2O zamienione na chrzest święty, o szczegóły nie pytajcie, bo to dłuższa historia), mapy na geografię ściągnięte z internetu. Gotowe notatki wydrukowane i poukładane przedmiotami. Przedmioty zaliczone trafiają do "lamusa" - wkładam je do koszulek, a następnie do segregatora, bo w czasie studiów dowiedziałam się, że nawet notatki sprzed 10 lat bywają aktualne. Bałagan mam, ale najważniejsze jest to, że nie ginę w nim. Podszlifowałam trochę moje zdolności językowe, tak więc w planie na najbliższe dni mam także skserowanie kolejnych materiałów. Kronikę uzupełniłam całą co bardzo mnie cieszy. Zwłaszcza, że bardzo trudno jest pisać o czymś, w czym nie brało się udziału. Na szczęście w parafii działają osoby, które naprawdę w razie potrzeby spieszą człowiekowi z pomocą. Rozwój duchowy też podciągnęłam. Co prawda spaliłam kazanie podczas Drugiego Dnia Świąt,(byłam przekonana, że przeczytają list napisany przez rektora mojej uczelni, a przeczytali list napisany przez rektora KULu), ale i tak było dobrze. Żałuję tylko, że ostatnio wytworzyła się w naszym zespole parafialnym dziwna polityka rodzinna, ale przecież wszędzie muszą być równi i równiejsi. Jakoś to przeżyję, tylko ciekawa jestem czy kiedy będę miała urodziny dostanę mikrofon. Pewnie nie, ale łudzić się można. Poza tym zrobiłam taki porządek w szafie, że aż sama się zdziwiłam. No i obejrzałam kilka filmów na co z reguły nie mam czasu. Tak więc uważam, że te dwa tygodnie nie były czasem straconym.

Dzisiaj po przeczytaniu notatki na jednym blogu naszła mnie refleksja. Czy to źle, że osoba niepełnosprawna dzieli się na swoim blogu swoimi sukcesami? Czy to źle, że pochwali się oceną czy też spotkaniem ze znajomymi? Zdaję sobie sprawę z tego, że większość niepełnosprawnych siedzi w swoich domach, ale czy to oznacza, że ci, którzy żyją w miarę aktywnie mają o tym nie mówić? Nie cieszyć się z tego, że sprawiło radość innym? Moja sytuacja rodzinna jest dość skomplikowana, aktualnie sama mieszkam(no dobra, z kotem), nie mam komu pochwalić się ze swoich radości. Mogłabym jak inni ograniczać się do psioczenia na cały świat, ale po co? Po co wywlekać pewne sprawy publicznie? Co kogo obchodzą moje kłopoty. Życie jest za krótkie, aby marnotrawić je na błahostki. Ktoś mi kiedyś powiedział, że wobec każdego człowieka Bóg ma piękny plan. Tylko, że ludzie najczęściej nie dostrzegają tego co mają, a nawet zazdroszczą innym ich życia. Ale co to zmieni. Najlepiej zatem zmienić swoje nastawienie i żyć pełnią życia. Z pozoru to jest niemożliwe, a jednak. I nie ważne czy mieszkamy w wielkim mieście, czy zapyziałej wsi - wszyscy mamy takie samo prawo do szczęścia. Musimy tylko być mniej egoistyczni.

8 komentarzy:

  1. Nominuję cię do nagrody Liebster Award za dobrze wykonaną pracę na blogu! Serdecznie gratuluję i życzę dobrego roku 2015:)) Zerknij pod poniższy link i odpowiedz na moje pytania w komentarzu pod moim najnowszym wpisem:)) oraz U SIEBIE NA BLOGU:)) Pozdrawiam serdecznie. A link jest tutaj: http://namarginesiezycia.blogspot.com/2015/01/liebster-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również nominuję Cię do tej samej nagrody. Tak więc możesz sobie na nasze pytania odpowiedzieć w dwóch notkach czy w jednej, jak będziesz chciała. Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Karolina niech ten nowy rok przyniesie zamierzenia wypełnione w 300%, bądź szczęśliwa i pisz o tym jak najczęściej ja zdecydowanie wolę czytać te dobre wieści a poza tym to Twój blog i to ty decydujesz co na nim zamieszczasz!
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Noooo oczywiście, że źle. Przecież tego nie powinno się robić ;). Jak mnie denerwuje takie podejście. Co prawda nie znam autorki tych słów, ale tak sobie myślę, że jej życie musi być strasznie "smutne". Ile razy wspólnie z mamą słyszałyśmy podobne teksty to nawet nie wiesz. Zazwyczaj przed jakimś naszym wyjściem, czy wyjazdem ;) a trochę tego jest. Nie twierdzę, że zawsze jest prosto logistycznie, ale jak naprawdę czegoś się chce, to można.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pracowita kobieto! My kategorycznie domagamy się kolejnych pozytywnych wpisów na Twoim blogu!
    Swoimi postami ładujesz akumulatory nie tylko swoje ale i nasze. Dziękujemy za już,prosimy o jeszcze!

    OdpowiedzUsuń
  6. Masz rację Lolku, w życiu każdego są nie tylko te złe, ale i dobre chwile. I to na tych drugich powinno się skupić. Ja na przykład czytając Twój blog zawsze pozytywnie ładuję swoje akumulatory, bo przecież Ty masz tyle w sobie energii i optymizmu. Mogłabyś nim obdarzyć innych, chociaż faktycznie, Twoja sytuacja jest nieciekawa, ale jakoś jeszcze nie napisałaś tutaj o niej. Pisz, jak najbardziej pisz o swoich sukcesach, bo pokazujesz tym innym, że można normalnie żyć pomimo niepełnosprawności.

    OdpowiedzUsuń
  7. Karolina jeśli czymkolwiek Cię uraziłam, to serdecznie przepraszam, miałam gorszy czas, trudniejszy, często nie panowałam nad swoimi myślami uczuciami. Czekam na kolejne notki. Pozdrawiam gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę Lolek, że przygotowania do sesji i zaliczeń idą pełną parą, bo taka cisza u Ciebie bez wyjazdu jest niemożliwa. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń