Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 14 marca 2015

Niechciana tradycja

Od wielu lat moja parafia jeździ w okresie Wielkiego Postu do Krakowa, gdzie na scenie salezjańskiej rozgrywane jest Misterium Męki Pańskiej. Właściwie zapoczątkowała to nasza schola i przeszło to na inne grupy. Tydzień temu na spektaklu był drugi parafialny zespół, dzisiaj członkowie Akcji Katolickiej, jutro jedziemy my, czyli schola. Oczywiście nie są to wyjazdy zamknięte dla tych grup i zawsze jadą z nami osoby niezrzeszone, czyli zwykli parafianie. Osobiście na Misterium byłam już 5 razy i za każdym z nich wyszłam z niego z innymi przemyśleniami. Bo pomimo tego, że przedstawienie opowiada stricte o ostatnich godzinach życia Pana Jezusa, za każdym razem ujęte są one w inny sposób. W sumie mądrze przemyślane - komu chciałoby się każdemu roku jeździć na to samo? A tak za każdym razem czeka nas innowacyjna niespodzianka. Niestety, z wyjazdem na Misterium wiąże się moja prywatna tradycja, niekoniecznie pozytywna. Otóż od kilku dni chodzę przeziębiona. Jak zwykle chyba o tej porze. Smarkam, kaszlę i w ogóle. Mam nadzieję, że jutro nie pojadę jutro na przedstawienie z gorączką, jak kilka lat temu. Tym bardziej, że wszystko idealnie się układało - w szkole policealnej zajęcia kończę o 12:10, o 12:30 wyjeżdżamy spod kościoła. Czyli nie straciłabym dniówki w szkole. W te 20 minut spokojnie dolecę pod bramę. Nie wiem jeszcze co zrobię z laptopem, bo bez niego mało zrobię w szkole, a nie uśmiecha mi się latać z nim po Krakowie. Chociaż z drugiej strony na co dzień nic innego nie robię, więc co mi zależy ha, ha, ha! Dodatkowo wracając z Drogi Krzyżowej rozmawiałam wczoraj z M., która tydzień temu była na Misterium i bardzo chwaliła tegoroczną fabułę. Więc mój apetyt na obejrzenie spektaklu jeszcze bardziej wzrósł. A w poniedziałek zaczynam zajęcia na PACIE o 15, więc sobie odeśpię powrót o godzinie 21 do domu. Żeby jeszcze to przeziębienie mi przeszło...

A wczoraj przepisywałam notatki z przedmiotu "Kraków - miasto turystyki pielgrzymkowej". Bu ha ha, bardzo na temat. Nota bene mogłabym oprowadzić ich po mieście i poopowiadać o nim, czyli wykorzystać wiedzę w praktyce... To chyba nie jest jeszcze to miejsce i jeszcze nie ten czas. Chociaż w przyszłości, kto wie?

2 komentarze:

  1. Mnie całe szczęście przeziębienie omija szerokim łukiem od listopada :) przepraszam, że tak długo milczałam, ale brakuje mi czasu, ale jestem na bieżąco :)
    Pozdrawiam i życzę szybkiego powrotu do zdrowia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja niestety mam obniżoną odporność i często coś podłapuję. Dziękuję za Twoją obecność :)

      Usuń