Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

środa, 22 kwietnia 2015

Niezwykłe świadectwo o niezwykłym koledze z młodości

Kilka dni temu napisałam o "Titanicu" jako jednym z moich zainteresowań. Na szczęście nie jedynym. Kiedy w 1999 roku stałam na placu w Sosnowcu, gdzie lada chwila miało nastąpić spotkanie zgromadzonych ludzi z papieżem Janem Pawłem II, a kilka dni później w niewielkich Wadowicach, nie wiedziałam, że w ten sposób zacznie się moja niezwykła przygoda z niezwykłym człowiekiem, która będzie się za mną ciągnąć nawet po jego śmierci. 
Nie będę dzisiaj skupiać się na mojej historii z Karolem Wojtyłą, bo jest ona dosyć długa. Chciałabym natomiast opowiedzieć Wam o dzisiejszym sympozjum w którym miałam przyjemność brać udział. A swoją drogą to dziwne, jak dotąd nie brałam udział w ani jednym, a tutaj nagle trzy w ciągu tygodnia. Sympozjum miało nazwę "Po Jego śladach... święty Jan Paweł II inspiracją dla artystów" i było organizowane przez naszą uczelnianą bibliotekę.
Nie będę ukrywać, że bardzo się ucieszyłam, że będzie takie spotkanie i z niecierpliwością czekałam na dzisiejszy dzień. Co prawda wcześniej poszłam na planowe zajęcia z architektury i sztuki sakralnej, ale historię kościoła już sobie podarowałam. Zresztą już z architektury się urwałam, ponieważ bardzo byłam ciekawa co ma do powiedzenia autor wystawy w holu gmachu biblioteki, pan Czesław Dźwigaj, artysta rzeźbiarz z ASP w Krakowie. Otóż w ciekawy sposób przybliżył nam niektóre pomniki Jana Pawła II w Polsce. Trochę zasmuciła mnie wiadomość, że zamienili wykłady i pan Adam Bujak, artysta fotografik, którego albumy mam na półce miał już wykład, bo to była kolejna osoba, której chciałam szczególnie wysłuchać. Na szczęście wśród referentów była jeszcze jedna perełka, na której szczególnie mi zależało.

"Kiedy byliśmy w piątej gimnazjalnej, graliśmy Antygonę Sofoklesa. [Antygona - Halina, Ismena - Kazia, mój Boże]. A ja grałem Hajmona." - Jan Paweł II, Wadowice 16 czerwca 1999 rok

Pamiętam jak tysiące ludzi zgromadzonych na placu przed wadowicką Bazyliką wybuchnęło entuzjazmem słysząc te słowa. I oto po 16 latach od usłyszenia tych pamiętnych słów moim oczom ujawniła się osoba grająca Antygonę - pani Halina Kwiatkowska, znajoma Karola Wojtyły z czasów ich młodości. Razem grali w szkolnym teatrze amatorskim, później w Teatrze Raspondycznym założonym przez Mieczysława Kotlarskiego, razem przez pierwszy rok studiowali na polonistyce na UJ. Czas zaczął się cofać, a słuchacze przenieśli się najpierw do międzywojennych Wadowic na wiosnę pachnących kwitnącym bzem, a następnie do urokliwego Krakowa. Co ważne, pani Helena nie przynudzała, a snute przez nią wspomnienia roznosiły się po panującej w sali ciszy. Podkreślone zostało, że Wojtyła po wyborze na papieża pozostał sobą, kolegą, który niezwykle chętnie przyjmował całą swoją maturalną ekipę zarówno w watykańskich apartamentach, jak i kurii metropolitarnej, kiedy przybywał z pielgrzymkami do kraju. Podczas ostatniego spotkania nawet żartował, że z nich wszystkich tylko on nie jest na emeryturze.
Chociaż ze wszystkich przemówień to było najdłuższe, to jednak niosło najbardziej autentyczne przesłanie. Najlepszym tego dowodem były owacje na stojąco, co przytrafiło się tylko jej, a także najserdeczniejsze życzenia z okazji zbliżających się urodzin. Tak bardzo człowiek by chciał, aby tacy ludzie żyli jak najdłużej, dając autentyczne świadectwo życia Karola Wojtyły. A jednocześnie jest się świadomym jak mało w tej kwestii od nas zależy...
Prawdziwa dama dająca prawdziwe świadectwo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz