Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 25 czerwca 2015

Bo w społeczeństwie nie jest się nigdy całkiem anonimowy!

Byłam dzisiaj odnieść indeks do sekretariatu w szkole policealnej w moim mieście, a przy okazji dostarczyć podanie o przeniesienie praktyk zawodowych na semestr III, dzięki czemu będę mogła zrobić je w wakacje. Mimo wszystko studiując dziennie w Krakowie trudno jest wygospodarować 160 godzin na odrobienie jej. Sekretariat mieści się jakiś kilometr od mojego domu, więc spokojnie podeszłam tam na nogach. Gdy weszłam do środka spotkała mnie miła niespodzianka, a raczej powitanie. Zamiast warczenia przyjazne: "O, pani Karolina z administracji. Proszę wejść i się rozgościć. Ja tylko pójdę do łazienki". Szok! Nie dość, że przyjazne powitanie, to jeszcze kobieta wie, jak mam na imię. Inna sprawa, że jestem jednym z nielicznych słuchaczy z orzeczeniem o niepełnosprawności aktualnie uczęszczających do szkoły. A takie osoby raczej się "pamięta". Nie zmienia to faktu, że jestem mile zaskoczona tą sytuacją. 

Zresztą w Krakowie też już mnie znają w dziekanacie. Pod koniec maja była nawet taka sytuacja, że MOPS musiał się ze mną skontaktować, a że nie miał jak, to postanowił zadzwonić do uczelni. Na szczęście w dziekanacie tego dnia była moja koleżanka z grupy, która potem przekazała mi numer telefonu do placówki. A potem pani z dziekanatu sama łapała mnie na schodach, aby się upewnić, czy wszystko załatwiłam. No i ten wtorkowy telefon od niej, że indeks już jest w dziekanacie. Ja nie dziwię się wykładowcom, że mnie znają i kojarzą, wszak specyficzny jestem człowiek, ale że panie z administracji, to już zasługuje na uwagę.

No i jeszcze sprawa z busami, gdzie też jestem dla wszystkich kierowców "panią Karolinką". Mam nadzieję, że po wakacjach nie zapomną z kim mają do czynienia.

Żyjemy w olbrzymim społeczeństwie ludzi. Na pozór powinniśmy być wobec siebie obojętni. A jednak nie jesteśmy. Ktoś mi kiedyś powiedział, że z moją osobowością i nastawieniem do życia zjednam sobie szybko dobrych ludzi. Coś w tym jest, ponieważ z reguły takimi się otaczam. Fałszywi po prostu ze mną nie wytrzymują :). Inną rzeczą jest to, że pomimo moich ograniczeń nie dam sobą pomiatać i manipulować. Mam swoje zdanie, którego potrafię bronić. Wiele ludzi to szanuje, a ci co nie potrafią tego zrozumieć po prostu się odsuwają. Ale ja jakoś tego nie żałuję - wolę mieć kilka prawdziwych znajomych akceptujących mnie taką jaka jestem, niż całą zgraję fałszywych przyjaciół umiejących sterować cudzym życiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz