Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 19 czerwca 2015

Jestem człowiekiem, nie Wikipedią,

Tak się ostatnio zastanawiam, dlaczego niektórzy ludzie wymagają ode mnie, abym wszystko wiedziała? Owszem, mam wiedzę z kilku kategorii naukowych, które mogę zaliczyć do moich zainteresować, lecz świat idzie do przodu. Pojawiają się nowe nowinki, zmieniają pewne tezy. Wczoraj omawiając sprawy parafialnego pikniku padło pytanie odnośnie planu "B" w przypadku złej pogody. Oczywiście planu "B" nie ma, a w zamian kazano nam się pomodlić do świętego, o którym pierwszy raz słyszałam na uszy. Dlatego zapytałam się spontanicznie co to za jeden. Reakcja: Jest! Jest! Jest! Lolek czegoś nie wie! Ja rozumiem, że w połowie tygodnia człowiek może trochę dziwnie się zachowywać, ale biegać od jednego członka zebrania do drugiego i krzyczeć mu w twarz to już lekka przesada :). Chyba że z wiekiem się dziecinnieje. :D. 

Dostałam więc zadanie domowe - dowiedzieć się o tym świętym czegoś. Najlepsze jest to, że nawet nie wiem co to za święty. Miałam dostać jego imię i nazwisko SMSem - zaginął w akcji. Mam książkę z żywotami świętych, może w niej coś znajdę. Tylko muszę wiedzieć czego szukać. No nic. Rady są dwie: po pierwsze nie chwalić się zbytnio swoją wiedzą i niewiedzą. Po drugie: na bieżąco uzupełniać swoją wiedzę. Może nie ze wszystkiego, bo tak się nie da. Ale z dziedzin, które naprawdę nas interesują. A teologia zdecydowanie się do nich zalicza. Jednocześnie mam prawo do błędu i niewiedzy, jak każdy człowiek. Nigdy nie chciałam uchodzić za geniusza, wszak nie uważam się za taką osobę. I źle się czuję, kiedy inni mnie za taką uważają.

Będzie jutro pogoda, czy nie będzie? Jak nie będzie, to festyn odbędzie się w Domu Młodzieżowym i połowa atrakcji nie będzie już atrakcjami. A szkoda, bo wszystko świetnie się zapowiada. Zresztą wystarczy zerknąć na plakat:
A ja coraz poważniej zaczynam się zastanawiać nad wznowieniem magisterki z turystyki i rekreacji. Głupio tak przez widzimisię jednej wykładowczyni wszystko tracić... No nic, mam jeszcze przynajmniej tydzień aby to wszystko na spokojnie sobie przemyśleć i poukładać w łepetynce. No i czekam na SMS z imieniem i nazwiskiem świętego, którego mam znaleźć. Może kiedyś się doczekam.

2 komentarze:

  1. Istnieje też możliwość, że takiego świętego nie ma, a osoba nie powiedziała ci o nim tylko zadała zadanie domowe, bo nie była przygotowana na pytanie z góry zakładając, że jeśli nikt nie wie to nikt nie zapyta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to jak nikt nie wie, to z logicznego punktu widzenia można przypuszczać, że będzie grad pytań. Ona raczej nie spodziewała się tego pytania ode mnie.

      Usuń