Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 5 czerwca 2015

Kraina marzeń niepełnosprawnych

Wczoraj byłam jakoś tak wyjątkowo wykończona procesją Bożego Ciała, która przeszła ulicami parafii, do której należę. Jeszcze w środę, jadąc w jednym autobusie do K. z jedną z pań prowadzących scholę parafialną zastanawiałyśmy się, jaka będzie pogoda. I zgodnie stwierdziłyśmy, że najlepiej, aby nie było ani zimno, ani deszczowo, ani upalnie. Po dłuższej nieobecności zasiliłam szeregi scholi, chociaż alergiczny kaszel dawał mi się we znaki. A może za bardzo forsowałam gardło? Sama nie wiem. Faktem jest, że byłam po dwóch godzinach kompletnie wypompowana z sił. 

Pomimo nawału nauki(sesja za pasem) postanowiłam zrobić sobie wolne i poszukać jakiegoś ciekawego filmu. A ponieważ już od dawna chciałam zobaczyć głośnego "Avatara" zdecydowałam się właśnie na tą produkcję. Wybór uważam za jak najbardziej udany i zaczynam żałować, że nie dałam się namówić na jego obejrzenie, kiedy szedł w kinach.
Film przedstawia historię Jake'go Sully'ego, mężczyzny będącego niegdyś komandosem, który w wyniku wypadku nie tylko traci brata, ale zostaje przykuty do wózku. Mężczyzna zostaje wybrany do misję, w której ma zostać wysłany na odległą planetę nazywaną Pandorą, gdzie żyje cywilizacja podobna do ludzkiej. W tym celu z DNA zostaje wyhodowany Avatar, istota, którą jest w stanie sterować jego ludzki klon pozostający na Ziemi. Jake znajduje się na planecie w czasie narastającego konfliktu pomiędzy przybyszami z Ziemi, a istotami zamieszkującymi Pandorę. Szybko zyskuje sobie przychylność tych drugich. Próbuje przekonać ich do opuszczenia miejsca ich zamieszkania, drzewa, pod którym ma znajdować się poszukiwane przez Ziemian złożę drogocennego surowca unobtainium. Nagrodą za wypełnienie misji ma być operacja przywracająca mu władzę w nogach. Jake staje przed niesamowicie trudnym wyborem.

Nie będę pisać tutaj fabuły całego filmu - nie o to mi chodzi. I przede wszystkim to nie ten blog. Pragnę jednak zwrócić uwagę na postać głównego bohatera, Jake, który w ziemskim życiu był sparaliżowany i praktycznie miał bezwładne nogi. Jednak jako Avatar był całkowicie sprawnym mężczyzną. Wielu niepełnosprawnych oraz ich rodziny czeka na dzień, kiedy wymyślą jakieś skuteczne lekarstwo na to, czy inne schorzenie. Oglądając film zaczęłam się zastanawiać, czy medycyna jest w stanie dojść do takiego momentu, gdzie możliwe będzie przybranie innego ciała i manewrowaniem nim siłą swojego umysłu. Pomijając przede wszystkim aspekt etyczny, jestem zdania, że takie rozwiązanie miałoby jakiś sens. Chociaż wiadomo, że nic nie zastąpi naszego własnego ciała.

3 komentarze:

  1. Głupio się przyznać, ale film ma kilka lat a ja nadal go nie obejrzałam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja również go nie widziałam, czeka na swoją kolej :) Tak móc wydłuzyc dobę, ech ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja również go nie widziałam, czeka na swoją kolej :) Tak móc wydłuzyc dobę, ech ;)

    OdpowiedzUsuń