Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 14 lipca 2015

Każdy ma prawo do swojego życia

Wszyscy z obozu pojechali na basen, a przeziębiony Lolek został sam jak palec w ośrodku wypoczynkowym. Mam na to pozwolenie, wszak już dawno ukończyłam 18 rok życia. Pocieszające jest, że nie mam temperatury, a i kaszel z katarem zaczynają mi schodzić. Rano byłam z resztą towarzystwa na sali gimnastycznej, gdzie mieliśmy wyścigi rzędów. Basen musiałam już sobie odpuścić. Mam laptopa, więc przynajmniej nie utraciłam kontaktu ze światem zewnętrznym. Oprócz tego tradycyjnie już zaopatrzyłam się w książkę - "Obóz świętych". Miała być ciekawa wizja przyszłości, ale mnie to jakoś nie chce wciągnąć. Z drugiej strony skoro się zobowiązałam ją przeczytać i zrecenzować, to jakoś muszę ją przeboleć. Ewentualnie mam jeszcze dwa e-booki do recenzji. Nie cierpię e-booków, ale z drugiej strony nie mam półek z gumy.

Taką odskocznią od czytania było obejrzenie w czasie nieobecności współmieszkanek naszego pokoju filmu p.t. "Być jak Kazimierz Deyna". Już dawno chciałam go obejrzeć, pamiętam jak poszłam do kina na "Karol, człowiek, który został świętym" i zobaczyłam zwiastun tego filmu. Brakowało mi jednak na to czasu, a nawet tutaj nie miałam kiedy go włączyć, ponieważ zawierał sporo niecenzuralnych słów, więc przy dzieciakach nie wypadało go oglądać.

Film przedstawia historię Kazika, chłopca który urodził się w tym samym dniu, w którym słynny polski piłkarz Kazimierz Deyna strzela gola w meczu z Portugalią. Ojciec Kazia bierze to za dobry znak i postanawia, że jego syn zostanie tak samo dobrym piłkarzem, jak jego imiennik. Już od malutkiego trenuje z synkiem kopanie piłki, a następnie zapisuje go na treningi piłki nożnej do miejscowego klubu sportowego. Niestety, bycie piłkarzem nie jest przeznaczone wrażliwemu chłopcu, którego bardziej od boiska i dwóch bramek pociąga pisanie wierszy. Kiedy 1 września 1989 roku, w dniu w którym odnosi największą swoją życiową porażkę dociera do Polski informacja o śmierci Kazimierza Deyny, mały Kazik postanawia, że od tego momentu będzie szedł swoją własną drogą, bez względu na uwagi i rady innych.

Oglądając film wiele razy utożsamiałam się z jego głównym bohaterem, małym Kaziem. Przecież mnie też wiele razy dawano dobre rady, które jednak nie były tak do końca dobre. Czy jakbym wcześniej uparła się na studia w Krakowie, to dzisiaj miałabym tytuł magistra? Czy jakbym poszła do tego liceum, do którego chciałam iść, to byłabym lepsza z języków? Takich pytań jest w moim i zapewne wszystkich ludzi życiu tysiące. Ostatnio coraz częściej jestem zdania, że każdy z nas musi sam decydować o swoim życiu, oczywiście na tyle, na ile jest to możliwe. To my jesteśmy jego "właścicielami", to my najlepiej wiemy, na co mamy w nim ochotę. Nikt za nas go nie przeżyje i co więcej, nie wiemy, czy dostaniemy w nim jeszcze jedną szansę na zrobienie tej, czy innej rzeczy. Dlatego musimy robić wszystko, aby go nie zmarnować.

2 komentarze:

  1. Lato i choróbsko? Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz zdrowia!

    Miałam okazję widzieć ostatnio "Carte blanche". Piękne studium potrzeby kierowania własnym życiem, zachowania godności i tożsamości wbrew walącej się na głowę rzeczywistości.Polecam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Carte blanche" jeszcze nie widziałam i do dzisiaj pluję sobie w brodę, że nie poszłam, kiedy leciało w kinach. Tym bardziej, że podziwiam osobę Macieja Białka, który był pierwowzorem postaci Kacpra. Na razie poluję na książkę pod tym samym tytułem. Dziękuję za życzenia powrotu do zdrowia. Pozdrawiam z Huciska

      Usuń