Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 27 lipca 2015

Legalizacja marihuany?

- Lolek, a co ty myślisz o legalizacji marihuany ze względów zdrowotnych - głos K. wyrwał mnie z zamyślenia. - W końcu sama masz napady padaczki, więc ten temat nie powinien być ci obcy. No i nie jest. Jednak co do legalizacji tego narkotyku mam mieszane uczucia. Prawda jest taka, że nigdy nie byłam leczona narkotykami, przynajmniej w czystej postaci, dlatego nie chcę wypowiadać się co do skuteczności tej metody. Sama od lat przyjmuję lekarstwa zawierające w swoim składzie kwas walproinowy, karbamazepinę oraz topiramat(padaczka lekooporna ma to do siebie, że leczy się ją dawką skojarzeniową lekarstw), które umożliwiają mi w miarę normalne życie, redukując napady epileptyczne do minimum. Dodatkowo w okresie szkoły podstawowej byłam poddawana zabiegom biofeedback, które wpłynęły na jakoś i szybkość mojego myślenia. Zastanawia mnie jednak to, czy gdyby w okresie mojego dzieciństwa rodzice wiedzieli o korzyściach płynących z wdrążeniu marihuany do leczenia dziecka, to podjęliby się tego? Nie oszukujmy się - marihuana to narkotyk, który podawany w niewielkich, ale czystych dawkach uzależnia. I jakoś nie przekonuje mnie opinia, że pożywienie osłabia jego działanie. Skoro osłabia, to po co podawany jest jako lek? Dla mnie to błędne koło. Inną sprawą jest to, że nawet uprawiana w własnym ogródku na potrzeby zdrowotne marihuana może być wykorzystana do niewłaściwych celów. Ba, nawet hodowana w doniczce może stać się potencjalnym kąskiem dla złodzieja. A co jeżeli zje ją nieświadome niczego dziecko, albo zwierzę? Kto wtedy będzie winnym? Dlatego zanim zdecydujemy się na apel o legalizację jakiegoś narkotyku rozważmy wszelkie za i przeciw. Może medycyna pójdzie na tyle do przodu, że znajdzie się jakiś środek o równie szerokim spektrum działania jak marihuana.

1 komentarz:

  1. No cóż, marihuana może jakoś działa, ale niestety ma sławę "narkotyku" (o dziwo ten sam rząd, który zabrania posiadania marihuany nie ma żadnego problemu z pobieraniem podatku od alkoholu, który ma znacznie większe szkodliwe działanie na społeczeństwo - ot taka ironijka). Ponieważ ma sławę narkotyku, najbardziej pieją o jej medycznym działaniu jakieś szumowiny oraz przebrzmiali artyści. I to wszystko komplikuje. Pewnie są sytuacje, gdy bardzo mogłaby się przydać, ale jak odgrodzić chore osoby od szumowin z ich rodzin, gdy te dowiedzą się, że ktoś zażywa w celach medycznych?

    OdpowiedzUsuń