Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 24 lipca 2015

Mowa - bezcenny dar

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak wyglądałby Wasz świat, gdybyście nie potrafili nic powiedzieć. A może inaczej: doskonale wiecie czego chcecie, ale nie potraficie tego przekazać otoczeniu, bo ono po prostu Was nie rozumie. Od razu uprzedzam, że pisać też nie możecie, a Wasze ruchy są tak ograniczone, że siedzicie na wózku. Trudne, prawda? Zwłaszcza, kiedy ktoś Was nie zna. 

Byłam uczestnikiem takiej sytuacji na tegorocznym turnusie rehabilitacyjnym. Razem z organizatorami wyjazdu, państwem B., wybraliśmy się pewnego dnia na festyn militarny odbywający się na miejscowym poligonie. Z F., synem państwa B., chodziłam do przedszkola, podstawówki i gimnazjum. F., podobnie jak ja zmaga się z mpd, z tym że w cięższym stopniu: jest spastyczny, nie chodzi, nie mówi, porusza się na wózku, ewentualnie na kolanach. Ale jest też mądry i doskonale wie czego chce. Ale nie zawsze potrafi to przekazać. Zwłaszcza kiedy nie ma ze sobą zeszytu z symbolami blissa.

Tego dnia na poligonie nic się nie działo. Były za to rozłożone kramy i namioty z akcesoriami militarnymi. Rodzice F. poszli poszukać peleryny idealnej do podglądania zwierząt w lesie w czasie deszczu, natomiast ja z F. zostałam przed namiotem. Najpierw patrzeliśmy w stronę wiatraków, a potem F. odwrócić głowę w kierunku mężczyzny siedzącego w namiocie.
- Eee! - próbował zwrócić na siebie jego uwagę. Sprzedawca odwrócił głowę w stronę F.
- Cześć, jak leci? Podoba się? - zadał pytanie. F. pokiwał twierdząco głową.
- Eee! - rozległo się znowu. Tym razem F. przyłożył zaciśniętą pięść do klatki piersiowej.
- Ty też chcesz być żołnierzem kolego? Nie ma sprawy, masz już nawet własny czołg.
Tą uwagę mógł sobie darować. Ja jednak wiedziałam, że F. chodzi o konkretną rzecz.
- On czegoś chce - rzuciłam w stronę sprzedawcy - F. chcesz bluzkę moro?
- M-m.
- Koszulkę?
- M-m.
- Karabin :O?
- M-m.(w tonie mruku słychać zniecierpliwienie)
- Granat? Kapiszon? Lornetkę? Latarkę?
- M-m! (zniecierpliwienie zamieniło się w frustracje, a dłoń F. zaczęła kreślić nieporadne koła).
- F, czy ty mi pokazujesz coś w języku migowym(a nóż, widelec coś umie)
- M-m!(Myśl Lolek, myśl! Co on może lubić? Dlaczego uderza o koszulkę? Dlaczego pokazuje koła? Koła? Co jest okrągłe? Czy chodzi o...) 
- F. czy chodzi ci o button?
- Aaa - uśmiech na twarzy chłopaka mówił sam za siebie. Po wielu próbach doszliśmy do tego, co chciał F. Gdyby potrafił mówić, nawet niewyraźnie, szybciej doszlibyśmy do tego, o co mu chodzi. Sprzedawca nie miał aktualnie żadnych plakietek, ale obiecał odłożyć jedną dla B., kiedy już je dostanie.

Powyższa sytuacja pokazuje jak bardzo ważna w prawidłowym funkcjonowaniu w społeczeństwie jest ludzka mowa. Dzięki niej możemy wyrazić nasze emocje, zdanie w danej sprawie, powiedzieć na co mamy ochotę. Niestety, nie zawsze jest mądrze wykorzystywana. Niejednokrotnie jesteśmy świadkami rzucania wiązanki przekleństw przez osoby w różnym wieku, mówienia nieprzemyślanych rzeczy - żeby tylko było nas słychać, plotkowania. Czy zastanawiamy się wtedy, co by było, gdybyśmy byli niemi? Jak wyglądałby świat bez słów? Osobiście w teorii nie powinnam mówić, jednak dzięki pracy z logopedą stało się całkiem inaczej. Może moja mowa jest niezbyt wyraźna, ale jest! I dlatego staram się ją traktować jak dar, a nie własność.

3 komentarze:

  1. Umiejętność komunikatów werbalnych jest bardzo ważna, fakt. Jednak dziś bardzo szeroko rozwinęła się również AAC. Jest mnóstwo sposobów dla komunikacji niewerbalnej. Język Blisa, kominikatory etc. Szkoda, że nie wszyscy chcą, lub mogą z takowej korzystać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewo, F. ma zeszyt z symbolami Blissa, jednak jest niemożliwością wszędzie ze sobą taszczyć. Zwłaszcza kiedy wychodzi się pozornie tylko na chwilę, jak było w tym przypadku. Wtedy trzeba maksymalnie się skupić, aby domyśleć się, co niepotrafiąca mówić osoba chce nam przekazać. Pozdrawiam

      Usuń
    2. To znacząco zmienia postać rzeczy. Wybacz, ale F sam w moim odczuciu sam sobie jest winien w takiej sytuacji. Jak można nie zabierać ze sobą wszędzie nawet na chwilę pomocy, która ułatwia codzienne funkcjonowanie? Nie rozumiem tego po prostu. To tak jak ja bym wózka czytaj nóg ze sobą nie wzięła gdzieś z wyboru. Znam kilka osób niemówiących werbalnie i one zawsze zabierają ze sobą narzędzie do komunikacji, jeśli je posiadają. Ułatwiają nie tylko sobie tym życie.

      Usuń