Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 26 lipca 2015

Piękno niejedno ma imię oraz o pewnym odliczaniu

Włączyłam sobie wczoraj wieczorem transmisję z wyborów miss na wózkach 2015. W internecie oczywiście, bo w naszej polskiej telewizji jeszcze długo nie zobaczymy czegoś takiego. Nie ukrywajmy, niepełnosprawni nie są zbytnio medialni. Na szczęście na OFONie(forum dla niepełnosprawnych, na którym jestem moderatorem kilku działów) podano cynk, że kanał internetowy youtube będzie transmitował na żywo całą galę. Ucieszyłam się z tego, ponieważ w finale znalazła się moja dobra koleżanka, jeszcze z czasów przedszkola. Po ludzku chciałam zobaczyć jak jej pójdzie, czy nie zje ją trema, czy urzeknie wszystkich swoim uśmiechem. 
Wybory już trzeci rok z rzędu została zorganizowana przez fundację jedyna-taka i miała na celu wyłonienie spośród kandydatek najpiękniejszą. Werdykt wydaje jury, a kandydatki wyłaniane są za pomocą głosowania SMSowego i przyznania dwóch dzikich kart. Jakiś czas temu na forum rozgorzała dyskusja, po co w ogóle organizować takie konkursy, skoro one nic nie dają. Ale czy na pewno? Czy kobieta poruszająca się na wózku inwalidzkim jest mniej kobieca niż ta, która chodzi na szpilkach? Tym którzy tak twierdzą proponuję obejrzeć sobie kiedyś takie wybory. Tam prawie każda z uczestniczek miała uśmiech od ucha do ucha, z gracją poruszała się na swoim wózku po parkiecie, w razie potrzeby kierowanym przez wolontariusza. Niektóre z nich miały nieruchome ciała, ale piękne, urodziwe twarze. Każda mówiła o swoich zainteresowaniach oraz planach na przyszłość, które w większości przypadków nie odbiegały od hobby i pragnień ich zdrowych rówieśniczek. A w niektórych przypadkach wręcz mogły je zaskoczyć. Bardzo podobał mi się układ choreograficzny całej dwunastki. Chociaż nie do końca był zharmonizowany, bo jednak niepełnosprawność niepełnosprawności nierówna, to jednak miał w sobie to coś. I chociaż tytuł miss był tylko jeden, to dla mnie każda z nich była piękna. Bo można być niedoskonałym w sensie fizycznym, ale pięknym w sensie duchowym. Można nie mieć rąk, nóg, ale mieć śliczną twarz. A przede wszystkim jeżeli sami siebie nie zaakceptujemy, to nie będziemy dostrzegać tego piękna, które niejedno ma imię.

A dokładnie za rok odbędzie się niezwykła impreza jaką są Światowe Dni Młodzieży. Podświadomie nie mogę już się nich doczekać. Nie wiem, czy będę mogła uczestniczyć w nich na żywo, ale jedno jest pewne - Polska ponownie na kilka dni stanie się przysłowiowym pępkiem świata.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz