Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 9 sierpnia 2015

A oni się dziwią, że ja się dziwię

Stałam dzisiaj podczas Mszy świętej przy mikrofonie. Niby nic szczególnego, wszak od kilku lat śpiewam w scholi. Jednak zważając na to, że ostatnio podczas Mszy świętej miałam mikrofon w kwietniu ubiegłego roku, to sprawa nabiera innego tempa. Co prawda dostałam z trzy razy mikrofon w maju podczas majówek, ale mnie się wydaje trochę nie fair nie mieć tej możliwości przez ponad rok. Ja nie chcę mieć mikrofonu na każdej Mszy świętej, broń Boże, ale trochę częściej niż raz na te 12 miesięcy to mogłabym mieć. Zwłaszcza, że czasami są wolne mikrofony. No, ale to nie ode mnie zależy. Dlatego cieszę się, w takich chwilach jak dzisiaj, kiedy okazuje się, że wiele rzeczy da się zrobić. I od razu człowiek czuje się bardziej dowartościowany, wręcz na równi z pełnosprawnymi. Bo doskonale wiem, że gdybym nie miała dziecięcego porażenia mózgowego, to wszystko wyglądałoby inaczej. A tak wszyscy patrzą na ciebie przez pryzmat choroby. Tutaj nie trzeba nic mówić, to da się wyczuć w gestach i słowach. A że jednocześnie reaguję na otrzymanie od scholi przyzwolenia na śpiewanie do mikrofonu zdziwieniem... No cóż, to chyba też powinno być zrozumiałe zważając na powyższe okoliczności. To nie moja wina, że w takiej chwili zdziwienie przysłania radość. W końcu jestem człowiekiem i mam prawo do własnego zdania i własnych uczuć. Tym bardziej, że jednak nikt się mnie nie zapytał, czy będę 15, chociaż do innych padło to pytanie. Ech, takie to życie dziwne jest... A potem człowiekowi różne myśli kołaczą się po łbie.

Poza tym od kilku dni robię pewną rzecz dla zaprzyjaźnionych dzieci. Ale o tym powiem kiedy indziej. Dzisiaj napisałam przedostatnią recenzję książki dla sztukatera. Oprócz tego czytam "Krzyżaków" na zmianę z kontrowersyjnym "Kodem Leonarda da Vinci" Browna i "Encyklopedią powszechną", a w kolejce jest "Potop". No i czekam na 23:00, bo wtedy na TVP1 pójdzie druga część "Titanica" z 1996 roku. Ta wersja jest o wiele bardziej wierna faktycznym wydarzeniom niż słynny film Jamesa Camerona, dlatego staram się go oglądać za każdym razem. A jutro od rana ruszam znowu na praktyki.

2 komentarze:

  1. No i czuj się Kobieto na równi z pełnosprawnymi! Wiem, wiem, głupie gadanie "czuj się":/ Ale jedno jest pewne- granica między sprawnymi i niepełnosprawnymi często przebiega nie tu gdzie nam się wydaje. Jak tak czytam Twoje teksty, to myślę, że niejeden "sprawny" jest bardziej "niepełnosprawny" niż Ty. I tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inna Mamo! Ty wiesz jak człowieka podnieść na duchu i go dowartościować. I za to Cię podziwiam :*. A ja? Ja jestem tylko człowieczkiem, który próbuje żyć tak jak inni.

      Usuń