Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 22 sierpnia 2015

To już jutro, czyli oczekiwanie na wędrówkę na Jasną Górę

Ręce i kolana jeszcze bolą, z rany na prawej dłoni jeszcze sączy się krew, ale już jest w miarę dobrze z moimi wczorajszymi obrażeniami. Obejrzałam dzisiaj moje kolana - tradycyjnie był z małej chmury duży deszcz, są zaledwie draśnięte. Najgorzej jest z prawą dłonią, bo to na nią poleciałam najbardziej. No nic, mamy plastry, więc nie będzie tak źle. A mówię o tym, ponieważ tak jak pisałam w jednym z poprzednich postów, w tym roku po raz pierwszy w życiu idę na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy. Miałam sporo obaw przed tym, czy powinnam iść, bo przecież z moim chodem jest różnie. Jednak chęć pójścia okazała się silniejsza od wszelkich wahań. Tym bardziej, że ja tą pielgrzymkę traktuję jako podziękowanie za moje 25 letnie życie, w sumie w miarę spokojnie przeżyte. Bo przecież mogło być ze mną różnie.
Jeszcze dzisiaj w południe podskoczyłam do Decathlonu po karimaty, bo jeszcze jej nie posiadałam, a na spotkaniu organizacyjnym prosili, aby każdy uczestnik ją posiadał. Oczywiście gapa ze mnie i zapomniałam, że w weekendy autobusy rzadziej jeżdżą. A do Centrum Handlowego to już wcale. No i zrobiłam sobie niemały spacer od Akademików i to w dodatku poboczem autostrady. Zajęło mi to niewiele ponad 15 minut. W sklepie w sumie poszło mi całkiem dobrze, kupiłam najtańszą karimatę, zapłaciłam i udałam się w drogę powrotną, też na nogach. W domu byłam po 16, a o 18 musiałam zdać bagaż, który ma jechać samochodem. W sumie wszystko spakowałam do jednej niewielkiej torby - koc, dwie pary spodni, koszulki, bieliznę, ręcznik, przybory higieniczne. Na 2,5 dnia dużo mi przecież nie trzeba. Biorę jeszcze plecak z jedzeniem, piciem, bluzą, peleryną i innymi niezbędnymi rzeczami. Torbę zaniosłam na plebanią kościoła dekanatowego. Trochę mnie zaskoczyło, że inni mieli walizki. No cóż, każdy bierze ile mu potrzeba. Żałuję tylko, że nie podpisałam swojej torby, ale może nie zaginie wśród innych. W zamian dostałam ekwipunek pielgrzyma, czyli identyfikator, smycz, program pielgrzymki, chustę oraz śpiewnik. Trasa naszej pielgrzymki wygląda mniej więcej tak:
Wyruszamy jutro o 8 rano, we wtorkowe popołudnie powinniśmy być na miejscu. Przynajmniej mamy taką nadzieję. Spać będziemy po ludziach, szkołach. W wtorkowy wieczór planowana jest diecezjalna Msza św. pod przewodnictwem naszego księdza biskupa. A potem powrót autokarem do domu. Teraz natomiast oglądam film "Wszystko będzie dobrze" opowiadający o kilkunastoletnim chłopcu, który miał taką wiarę, że uwierzył, że kiedy dobiegnie do Częstochowy, to jego matka zostanie cudownie uzdrowiona. Ja co prawda jestem realistką, jednak czasami lubię obejrzeć coś, co mnie zmotywuje do działania i do dalszego życia. A wspomniany film właśnie do takich należy, przynajmniej w moim odczuciu.
Mam nadzieję, że wytrwam do końca wędrówki, że nie ulegnę swojej słabości i nie poddam się. Że zwyciężę wszelkie trudy wyprawy i tam, przed jasnogórskim klasztorem powiem sobie - "Lolek, po raz kolejny dokonałeś czegoś pozornie niemożliwego".

8 komentarzy:

  1. Czy to był film "Wszystko będzie dobrze"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Cyniu, to był film "Wszystko będzie dobrze" :)

      Usuń
  2. Kochana dasz radę Idź z Bogiem! cieszę się, że poszłaś, troszkę zazdroszczę, ale pozytywnie :-).
    Czekam na relację z pielgrzymki, i mam nadzieję, że kilka notek na nie poświęcisz!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam nadzieję na kilka notatek, w tym jedną radiową relację z wyprawy

      Usuń
  3. dasz radę!!! nie ma innej opcji :)
    życzę samych pozytywnych wrażeń i dużo wypoczynku, wiem że fizycznie to ogromny wysiłek, ale byłam na pielgrzymce 6 razy i wiem że to niesamowity reset ;)
    ściskam i czekam na relację!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sześć razy? Super! Mam nadzieję, że też dam radę tyle razy dojść na Jasną Górę

      Usuń
  4. Uważaj na siebie Dzielna Kobieto! Uda się , to więcej niż pewne. Jesteśmy z Tobą!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inna Mamo, czułam tą Waszą obecność podczas marszu

      Usuń