Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 8 września 2015

Krótkie info

Jestem! Przez własną nieuwagę na kilka dni musiałam ograniczyć korzystanie z wszelkiego rodzaju telewizorów, komputerów, a nawet wyświetlaczy telefonów  komórkowych. W piątkowy wieczór coś wleciało mi do oka, wyleciało dopiero na drugi dzień rano. Całą noc to coś tkwiło w moim oku skutecznie drażniąc jego powierzchnię, skutkiem czego w sobotni ranek nie potrafiłam nawet podnieść powieki, bo od razu czułam ból. Wiem, powinnam w piątek jakoś próbować to wyjąć, ale wtedy nie wiedziałam jak potoczy się cała sytuacja. W sobotę jednak nie mogłam czekać. "Dobrze", że to było prawe oko, w przeciwnym razie prawdopodobnie nie mogłabym też prawego oka otworzyć(z lewym nie mam tego problemu). Z samego rana zadzwoniłam po tatę, który przyszedł i zawiózł mnie do szpitala na okulistykę, bo oko wyglądało bardzo źle. Na szczęście okazało się, że w sumie to co było w oku, już z niego wypłynęło z łzami i wszelka interwencja okazała się zbyteczna. Na wszelki wypadek dostałam jednak antybiotyk do oka, głównie z tego względu, że nie wiadomo co to było. Ostrożności nigdy za wiele. Tak więc, aby nie forsować zdrowego lewego oka, miałam przymusowy trzydniowy urlop od wszelkich wyświetlaczy, a nawet książek(co najbardziej mi doskwierało, wszak jestem typowy mól książkowy). Ale za to nadgoniłam wszelkie prace domowe. I udało mi się wysłuchać "Lalki" w formacie MP3(o tym napiszę w kolejnej notce, bo to bardziej rozbudowana sprawa). Nie ma więc tego złego, co by na dobre nie wyszło... :). Dzisiaj mija czwarty dzień od zdarzenia i wszystko wraca do normy. Opuchlizna i zaczerwienienie oka znikło, nie leci mi nic z nosa i tylko podrażniona skóra wokół prawej dziurki zdradza, że coś się ostatnio ze mną działo...

Przy okazji przypomniało mi się, jak trzy lata temu, w marcu, dziabnęłam się w oko otwierając mydełko(było w takiej twardszej folii - nie wiem jak to tworzywo precyzyjniej określić). Znowu był ból i łzawienie oka, w dodatku było to w czasie trwania roku akademickiego, więc i nie mogłam zbytnio ograniczyć korzystania z komputera(który z pewnych moich ograniczeń służy mi jako zeszyt, notatnik, itp.). Na szczęście wtedy też wszystko szybko się zagoiło, chociaż bez strachu, szczególnie moich rodziców, się nie obyło.

P.S. Cynia, mój meil to lolek90dg@gmail.com. Z niecierpliwości czekam na zaproszenie.

1 komentarz:

  1. Ja mam oczy czerwone głównie z powodu smutku ostatnio. Zaproszenie wysłałam.

    OdpowiedzUsuń