Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

środa, 9 września 2015

Wokół "Lalki" Bolesława Prusa, czyli o akcji Narodowe Czytanie

Tak się jakoś złożyło, że śmierć pana Jerzego Kamasa zbiegła się w czasie z akcją narodowego czytania, zapoczątkowaną jeszcze przez poprzedniego Prezydenta Polski, pana Bronisława Komorowskiego. W tym roku miała miejsce już piąta jej edycja, a utworem przewodnim była słynna "Lalka" Bolesława Prusa. Szczerze powiedziawszy jakoś umknęło mi to wydarzenie, może dlatego, że nigdy nie brałam w nim udziału, i kiedy w poniedziałek poprzedzający wydarzenie żona prezydenta Dudy czytała fragment opowiadający o Ignacym Rzeckim, bardziej przypisałam to do odbywającego się tego dnia pogrzebu Kamasa, niż do zapowiedzi narodowego czytania lektury ze szkoły średniej. Dopiero na koniec spotu dowiedziałam się o co w nim chodzi:
Jakoś się tym specjalnie nie przejęłam. Co prawda książkę posiadam w wszelkich możliwych formach, łącznie z wersją MP3, gdzie treść jest czytana przez samego Jerzego Kamasa, ale jakoś nigdy powieść nie była mi specjalnie bliska. Jednak w czwartek szukałam czegoś na stronie internetowej mojego miasta i tak zupełnie przez przypadek trafiłam na zaproszenie tego dnia do Miejskiej Biblioteki. Ponieważ i tak nie miałam konkretnych planów na sobotnie przedpołudnie, postanowiłam skorzystać z okazji i zobaczyć co Biblioteka ma tak naprawdę do zaoferowania z tej okazji. Tym bardziej, że na stronie można było przeczytać, że będzie literacki happening, gra miejska, quiz wiedzy o powieści i samym aktorze, a także głośne czytanie treści książki. Ponadto każdy powinien mieć ze sobą egzemplarz "Lalki". Z tym nie było kłopotów, ponieważ doskonale znam rozstawienie moich książek na regale i wiem, która gdzie jest.
Moje plany stanęły jednak pod znakiem zapytania, kiedy podrażniłam sobie oko. O godzinie 9 rano siedziałam na okulistyce i do końca nie wiedziałam, jak to się wszystko potoczy. Szybko jednak okazało się, że z moim okiem nie jest jeszcze najgorzej, a w każdym razie nie trzeba go amputować hi, hi, hi. W związku z tym spokojnie o 11 godzinie mogłam pojawić się w bibliotece. Na miejscu spotkałam jednego z parafialnych ministrantów, A., razem z mamą. Tak się jakoś złożyło, że byliśmy w jednej drużynie, zarówno podczas quizu, jak i gry miejskiej. Ta gra była głównie z myślą o dzieciach z podstawówki, które raczej nie czytały jeszcze "Lalki", ale wzięły udział w akcji z swoją nauczycielką. Na początku był quiz. Automatycznie przypomniały mi się szkolne kartkówki z treści lektur, a wśród nich z "Lalki". Tym razem nasze pytanie dotyczyło sekundanta Wokulskiego podczas pojedynku z baronem Krzeszowskim, którym był Szuman. W nagrodę każdy dostał lizaka. Potem wszyscy wyszli przed budynek biblioteki, aby odsłuchać fragmentu powieści opowiadający o interesach Wokulskiego. Przy okazji mogliśmy zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie z Izabelą Łęcką oraz Stanisławem Wokulskim.
Nasza drużyna(nawet moje oko prezentuje się nie najgorzej, chyba)
Następnie rozpoczęła się gra miejska, która miała miejsce w pobliskim parku. Wcześniej jednak musieliśmy wylosować kolor naszej drużyny. Bo wszyscy uczestnicy zostali podzieleni na trzy ekipy, tyle ile było tras. Nasza trzyosobowa grupa podążała kolorem zielonym. Nasze pierwsze zadanie polegało na ułożeniu puzzli przedstawiających okładkę "Lalki", na których odwrocie umieszczony był napis stanowiący rozwiązanie - "dziesięć rubli i pięćdziesiąt kopiejek". Drugim zadaniem było rozwiązanie krzyżówki na temat treści książki, a rozwiązaniem był wyraz "Wokulski". Tak naprawdę w krzyżówce nie znaliśmy tylko odpowiedzi na pytanie w jakiej gazecie w 1890 roku zaczęto drukować fragmenty powieści(czteroliterowy tytuł, trzecia litera to "W"). Grunt, że hasło główne nam wyszło. Kolejne zadanie polegało na obliczeniu równania matematycznego, a wynikiem był rok pierwszego wydania książki(1890). Czwarte zadanie to typowe odnalezienie odpowiedzi w książce. Na parkowym stoliku leżał egzemplarz "Lalki", a my mieliśmy na karcie odpowiedzi instrukcję gdzie szukać odpowiedzi. Jedynym mankamentem było to, że książka była jedna na trzy drużyny, a zważając na to, że na stanowisku pojawiliśmy się w podobnym czasie, to zrobiło się ciekawie. Zastosowaliśmy więc zasadę kto pierwszy ten lepszy, wedle której nasza drużyna miała pierwszeństwo. Rozwiązaniem zagadki okazało się słowo "teatr", ponieważ tam miał być Wokulski. Ostatnim zadaniem była praca z fragmentem tekstu i znalezienie rzeczy, których brakowało w przygotowanej walizce, a były w opisie bagażu Wokulskiego. I z tym zadaniem poradziliśmy sobie w miarę sprawnie. Teraz musieliśmy tylko wrócić do biblioteki i oddać kartę z odpowiedziami. Na miejscu okazało się, że pierwsi rozwiązaliśmy wszystkie zadania i w dodatku bezbłędnie. W związku z tym oprócz pamiątkowych dyplomów czekały na nas nagrody w postaci książek oraz audiobooków. Mi przypadła w nagrodę książka autorstwa Estebana Martina pt. "Malarz cieni" oraz dwupłytowe MP3 pt. "Prorok" Gibrana Khalila czytany przez Mirosława Neinerta.
Na początku myślałam, że są to biblioteczne pozycje, które nie znalazły czytelników, jednak po wnikliwym obejrzeniu stwierdzam, iż są to tzw. nówki :D. Tego się nie spodziewałam. A po powrocie do mieszkania włączyłam sobie płytę z "Lalką" czytaną przez Jerzego Kamasa. Co prawda w wersji okrojonej, ale zawszę... 
No cóż, czytać nie mogłam, więc chociaż sobie posłuchałam treści książki w cudownej interpretacji. Cieszę się, że kupiłam tą płytę, kiedy była taka okazja. A wczoraj nawet obejrzałam film na podstawie powieści.

Sobotnie przedpołudnie okazało się jak najbardziej udane. Nie tylko ciekawie spędziłam czas, ale i zawiązałam nowe znajomości. Mam nadzieję, że z mamą A. spotkamy się jeszcze nie raz. Tym bardziej, że jesteśmy z jednej parafii, a jej synka czasami mam w grupie podczas półkolonii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz