Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 17 października 2015

Doctor honoris causa dla nuncjusza apostolskiego w Polsce, czyli inauguracja roku akademickiego po raz drugi

Tradycją Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie jest uroczysta inauguracja w dniu wyboru Karola Wojtyły na papieża. Wiąże się to też z pewnym faktem w historii - to właśnie z inicjatywy Jana Pawła II uczelnia została wyodrębniona z dawnego wydziału teologicznego Uniwersytetu Jagiellońskiego w dniu 8 grudnia 1981 roku. Można więc przypuszczać, że gdyby nie Jan Paweł II, to raczej nie powstała by tego typu uczelnia.
O ile rok temu moja obecność na inauguracji wynikała z tego, że byłam świeżo upieczonym absolwentem Uniwersytetu, o tyle w tym roku moja obecność na uroczystości wynikała z ciekawości, jak wygląda uroczystość wręczenia Doctora honoris causa*. Wiele razy słyszałam o tym zaszczytnym tytule, jednak nigdy nie byłam świadkiem tak podniosłego wydarzenia. Więc kiedy nadarzyła się ku temu okazja(od początku października mówiono, że ten zaszczytny tytuł zostanie wręczony aktualnemu nuncjuszowi apostolskiemu w Polsce - abp. Celestinowi Miglioremu podczas inauguracji roku akademickiego), postanowiłam zrobić wszystko, aby w niej uczestniczyć.
Nie było to jednak takie proste - wszak w mojej byłej szkole miała miejsce akademia, do której osobiście  i samodzielnie napisałam scenariusz. Co prawda 3 lata temu, ale zawsze. W związku z uroczystością na uczelni przeniosłam akademię już na godzinę 9 - musiałam się wyrobić na 10:45, aby na 12:00 być w Krakowie. I tak wcześniej zebrałam się z uroczystości, ale na szczęście miałam już umówione zastępstwo(nawet potem dostałam SMSa, że wszystko poszło dobrze). W związku z szkolną akademią nie byłam na Mszy świętej, za to na część artystyczną wyrobiłam się idealnie :).
Podobnie jak w zeszłym roku, także i w tym uroczystość odbyła się w krakowskiej filharmonii. Zaniosłam swoją kurtkę do szatni i udałam się na salę główną. Na scenie stały już krzesła dla uczelnianego Senatu, bocznymi wejściami zaczęli schodzić się zaproszeni goście. Tuż przy wejściu dostałam biuletyn zawierający informacje o arcybiskupie Miglioremie oraz gazetkę uczelnianą, po czym zajęłam miejsce w jednym z ostatnich rzędów.
Laudacja, czyli wręczenie doctora honoris causa, było przedostatnim punktem uroczystości. Najpierw został odczytany życiorys kandydata, następnie wymienione zasługi, dzięki którym Senat przyznał mu ten zaszczytny tytuł. Wśród nich znalazły się:

  1. kompetentne reprezentowanie Biskupa Rzymskiego oraz Stolicy Apostolskiej na forum międzynarodowym w poczuciu odpowiedzialności za dobro wspólne oraz godność każdego człowieka.
  2. ważne oraz znaczące wystąpienia na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych, które ukazują jasny oraz czytelny głos Magisterium Biskupa Rzymskiego oraz Stolicy Apostolskiej w obronie najważniejszych wartości;
  3. chętny i czynny udział w różnych konferencjach oraz zjazdach naukowych
  4. żywe i twórcze, a także mądre oraz odpowiedzialne współdziałanie na rzecz Kościoła katolickiego w Polsce, jego należnego funkcjonowania instytucjonalnego, wraz z promowaniem dokumentów papieskich w Kościele lokalnym;
  5. wyróżniające wypełnianie od pięciu lat zadań Nuncjusza Apostolskiego w Polsce, przez co Arcybiskup dr Celestino Migliore wpływa niewątpliwie znacząco, swoją gruntowną wiedzą oraz zdobytym doświadczeniem – jako wybitna postać dyplomacji watykańskiej – na kształtowanie współczesnych relacji państwo− Kościół, przede wszystkim w aspekcie dobra wspólnego.
Sama laudacja została wygłoszona w języku łacińskim. Na szczęście liznęłam co nieco tego języka w liceum, więc coś tam zrozumiałam. A i w tym semestrze mam lektorat z tego starożytnego języka. Wyróżniony był wyraźnie wzruszony otrzymanym tytułem, co dało się wyczuć w jego głosie, podczas wygłaszaniu wykładu inauguracyjnego zatytułowanego "Format społeczny jako przestrzeń życia w relacji z innymi i transcendencją". Temat bardzo na czasie, zważając na falę imigracyjną ze wschodu. I co najważniejsze, wygłoszony po polsku... A to nie takie proste dla cudzoziemca.

* Doctor honoris causa (z łac. [doktor] dla zaszczytu) – akademicki tytuł honorowy nadawany przez uczelnie osobom szczególnie zasłużonym dla nauki i kultury. Nie wymaga posiadania formalnego wykształcenia, ale nadawany jest zazwyczaj osobom o wysokim statusie społecznym lub naukowym. Osoby obdarzone tytułem mają prawo dodawać do nazwiska skrót dr h.c., w przypadku kilku tytułów: dr h. c. mult.(źródło: https://pl.wikipedia.org/wiki/Doctor_honoris_causa)

4 komentarze:

  1. Hm, studiuję już trzeci raz i nie pamiętam, czy kiedyś byłam na inauguracji, albo wręczaniu dr h.c. Chyba byłam, ale nie pamiętam kiedy i komu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie ja też robię tak jakby czwarty kierunek i pierwszy raz się zdarzyło, aby za mnie wręczano to wyróżnienie, więc śniem twierdzić, że nie często się to zdarza.

      Usuń
  2. Piękna i podniosła uroczystość, niech też taki będzie dla Ciebie ten rok akademicki :-)

    OdpowiedzUsuń