Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

środa, 28 października 2015

Wszystko wydaje się trudne, jeżeli jest nieznane

Kiedy tydzień temu profesor wykładający patrologię zapowiedział nam na dzisiaj kolokwium i zakres materiału na niego, wszyscy mieliśmy nietęgie miny. Wczoraj mało nas było na zajęciach - większość wolała zostać w mieszkaniach i uczyć się. Niezastąpione okazały się tutaj zrobione przeze mnie notatki, na podstawie tego, co nagrałam na dyktafon. Przynajmniej tak twierdzili inni. Chociaż jedna korzyść z mojego poświęcenia. Hi, hi, hi. Ja też nie poszłam wczoraj na wykłady na AWFie(prawo gospodarcze oraz regiony turystyczne), tylko pojechałam do Wadowic, w celu powtórzenia sobie jeszcze materiału. Oczywiście uczę się na bieżąco, ale zwyczajnie przeraził mnie zakres i język materiału. Siedziałam więc sobie na łóżku z kubkiem ciepłej herbaty i herbatnikami i uczyłam się w dosłownym tego słowa znaczeniu. Żeby było sprawiedliwie, to w pokoju obok pewien dziewięciolatek przyswajał sobie modlitwę "Pod Twoją obronę". Wbrew pozorom nie poszłam jednak zbyt późno spać, ponieważ znam już dosyć dobrze swój organizm i wiem, że kiedy jestem niewyspana, to po prostu nie myślę. Faktem jest to, że jeszcze nie odespałam nocy z soboty na niedzielę i jestem w związku z tym rozkojarzona nieco. Dlatego wczoraj już o 22 powiedziałam sobie "pas", zagasiłam światło i poszłam lulać. 
Nazajutrz wstałam o 5:15, a pół godziny później jechałam już w busie na uczelnię. Znowu poświęciłam zajęcia z informatyki na AWFie i powtarzałam ostatnie biografie Ojców Kościoła. Kolokwium było dosyć późno, bo dopiero po 13. Tym gorzej dla mnie, bo stres przybrał na sile. Oczywiście spóźniłam się, bo poprzednie zajęcia mieliśmy w zupełnie innym budynku, na szczęście tylko kilka minut.
Test w skali trudności od 1 do 5 oceniam na 2. Obawiałam się rozbudowanej biografii Ojców Kościoła, a tutaj definicje, rozszyfrowanie skrótów, wyjaśnienie dlaczego chrześcijanie byli prześladowani, dwie biografie. Czyli pełen luzik - bluzik :). Pisałam co wiedziałam, a nagle mnie oświeciło i wiedziałam zadziwiająco dużo. Przynajmniej tak mi się wydaje. 
Nie no, 4 może będzie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz