Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

środa, 11 listopada 2015

Dusza w letargu

Tytuł jednego z rozdziałów "Lalki" Bolesława Prusa doskonale oddaje mój ostatni stan ducha. Przez kilka poprzednich dni rozmyślałam o mojej przyszłości, jaka ona będzie, co nią będzie kierowało. Mam za sobą kilka nieprzespanych z nerwów nocy. Dotąd nie miałam takich dylematów, wyznaczałam sobie jasne, sprecyzowane cele i konsekwentnie do nich dążyłam. A teraz? Teraz mam masę wątpliwości. Bo czuję się tak, jakbym była zawieszona pomiędzy dwoma światami - światem marzeń, do którego nikt nie ma dostępu, i świata realiów, który każdy doskonale zna. W tym i ja. Prawda jest jednak dużo bardziej brutalniejsza, niż mogłoby się wszystkim tzw. pełnosprawnym wydawać. Bezrobocie w naszym kraju jest, nie oszukujmy się. Z jednej strony więc chcę studiować, zdobywać wiedzę. Z drugiej jednak zastanawiam się jaki będzie tego efekt końcowy. Czy znajdę pracę? Czy w ogóle ukończę te studia? Awaryjnie robię więc sobie technika administracji. Zdaję sobie sprawę z tego, że najlepsza będzie dla mnie praca typowo biurowa, którą de facto da się połączyć z turystyką. Ale i tutaj kłębią się problemy. Sen z powiek spędza mi bowiem czerwcowy egzamin czerwcowy. Nie boję się, że sobie nie poradzę. Bardziej się boję, że to ministerstwo nie podoła z umożliwieniem mi zdania go w przystępny sposób. O szczegółach napiszę kiedy indziej. Jedno jest pewne - będzie ciekawie. I raczej na nudę emocjonalną nie mogę narzekać. 

4 komentarze:

  1. Oj Karolino, Karolino... Też miałam takie dylematy, też zarwane noce, wręcz śmiało mogę to nazwać depresją. To nie Twoja wina że w tym kraju nie można normalnie założyć firmy, bo zje Cię na dzień dobry ZUS. To nie Twoja wina że pełno jest uprzedzeń do ON. Znam wielu młodych ludzi którzy są bezrobotni bez względu na wykształcenie, nieważne czy skończyli uniwerki czy zawodówkę. Taka jest sytuacja, wywołana sztucznie przez nieudolne władze. Różnica między latami 80-tymi a obecnymi polega tylko na tym, że dziś młodzi są tak ogłupieni propagandą, konsumpcją i niskim poziomem edukacji, że nie myślą o rewolucji. Inaczej dawno mielibyśmy tu polski Majdan.
    Dlatego nie dziwię się, że tak wielu emigruje, ale co jeśli na Zachodzie nie będzie już dla nas miejsc? A przy obecnych kłopotach z imigrantami/uchodźcami nie jest to tak nierealne.
    A póki co nie myśl za dużo o przyszłości, bo to często klaruje się samo. Wielu z tych, co się nią zamartwiało skończyło ze sznurkiem na szyi. Nie warto.
    Może pod naporem tych imigrantów/uchodźców ten sztuczny twór UE padnie i dobrze. Nikt nie będzie Polakom dyktował co mamy robić i nikt nie będzie nam wciskał obcych korporacji, które wykańczają naszą gospodarkę. A póki co musimy patrzeć, przyglądać się i czekać.

    Córka Pamiętnikarza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyjazd za granicę za pracą też mi proponowali, ale chyba nie podołałabym komunikacyjnie. Chociaż założę się, że we wszystkich krajach są ludzie z wadą wymowy. Mojego stanu nie nazwałabym depresją - raczej przejściowym stanem nostalgii, a to raczej nie to samo.

      Usuń
  2. Nie zawsze jest tak źle:) Wróciłam jakiś czas temu do pracy po...20-stu latach. Wydawało się to niemożliwe:) Tym bardziej uda się Tobie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wszystko jest możliwe. Gratuluję powrotu do pracy!

      Usuń