Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 16 listopada 2015

Efekt europejskiej paniki uzyskany

Nawet nie przypuszczałam, że piątkowe zamachy w Paryżu wywołają takie reakcje u moich rówieśników. Tymczasem siedzimy dzisiaj sobie w szatni przed zajęciami z tenisa ziemnego i co słyszę?
  1. Jedna z moich koleżanek mieszka w ścisłym centrum Krakowa. W takim razie jeżeli jakiś terrorysta zechce wysadzić w powietrze np. sukiennice, albo kościół Mariacki, to i jej dom może się rozlecieć. Najlepszym rozwiązaniem tego problemu będzie przeprowadzka(w takim razie i ja muszę zmienić swoją trasę marszu na Papieski, wszak codziennie mijam Rynek przynajmniej 2x);
  2. Druga zaś boi się iść sama do Galerii Krakowskiej po kurtkę, ponieważ taki obiekt handlowy jest doskonałym punktem ataku. Dlatego szukała kogoś, kto poszedłby z nią(taa, im więcej ofiar tym lepiej, a tak naprawdę to znowu będę musiała zmienić trasę przejścia, tym razem w stronę dworca autobusowego)
  3. Trzecia zaś usłyszała podczas niedzielnego kazania, że na pewno zbliża się koniec świata, co też ciekawie na nią wpłynęło(bo to pierwszy raz? Ten z 21 grudnia 2012 roku jakoś nie wypalił)
Rozumiem, że to co się dzieje w świecie może różnie wpływać na ludzi, ale sądzę, że nie powinniśmy dać się zwariować. Tak jak już to kiedyś pisałam - zło czai się wszędzie, możemy stracić nasze życie w każdej chwili. Przecież uciekając przed "terrorystą" możemy przez nieuwagę wpaść pod koła samochodu i też zginąć. Ale mimo wszystko musimy żyć dalej, pracować, uczyć się. Mimo wszystko świat w dalszym ciągu się kręci, a my jesteśmy jego cząsteczką. Jakże uniwersalny w tych momentach wymiar przybiera słynna modlitwa Bułata Okudżawy...

2 komentarze:

  1. Powiem tak, na chrześcijańskich blogach jak zwykle pojawiają się wpisy jak to kara boska dla Francji za laicyzm, aborcję itp. Zgoda, to nie jest święty naród, zresztą: który jest? Ale jako chrześcijanka powiem tak: po pierwsze, trzeba być ostrożnym z doszukiwaniem się wszędzie znaków końca świata czy powtórnego przyjścia Pana. Dziś wiemy więcej niż pierwsi czytelnicy Apokalipsy Jana, a dzisiejsze czasy tym różnią się od końca I wieku, że mamy większy i szybszy dostęp do informacji. Kiedyś ludzie dowiadywali się o jakimś zdarzeniu po tygodniu, dziś w ciągu pół minuty mamy dostęp do informacji o zdarzeniach z całego świata. Dlatego trzeba uważać, żeby byle sensacji nie uważać za niechybną oznakę końca świata. Tak, mamy być gotowi na powtórne przyjście, ale bardziej w stronę dobrego życia niż doszukiwania się sensacji.

    Po drugie: dlaczego Bóg miałby karać tylko Francję czy inne zachodnie kraje, a np. Białorusi czy Azerbejdżanu już nie? Czy mieszkańcy Białorusi i Azerbejdżanu mniej grzeszą od Francuzów czy Anglików? To jakiś absurd! Zresztą w Biblii stoi wyraźnie, że sąd Boży obejmie całą ziemię, a nie tylko malutką część małego kontynentu naszej planety. W końcu nasz Stwórca nie jest Bogiem tylko dla białych mieszkańców Europy Zachodniej! Dziś typowy chrześcijanin mieszka w Afryce albo Ameryce Południowej... Może więc powinniśmy mieć więcej dystansu do samych siebie?

    Córka Pamiętnikarza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może Bóg każe Białorusinów czy też mieszkańców Azerbejdżanu, tylko w sposób niedostrzegalny przez media? Może bieda, w jakiej żyją Ci ludzie jest taką karą? Łatwiej jest jednak mówić o bum i piw-paw w Francji niż o kolejnym dziecku, które zmarło z głodu w Afryce

      Usuń