Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 28 listopada 2015

Etap wielbłąda, lwa i dziecka, czyli po lekturze "Tak rzecze Zaratustra"

Wczoraj wieczorem skończyłam czytać filozoficzną książkę "Tak rzecze Zaratustra" autorstwa niemieckiego filozofa, Fryderyka Nietzsche. Na początku dosyć sceptycznie podeszłam do pozycji, ponieważ czytałam opinię o książce i nie były one pochlebne. Zarzucano w nich autorowi m.in. że tworzy ideologię podchodzącą pod sekty. Nie miałam jednak wyjścia i musiałam ją przeczytać, bo akurat taką lekturę wybrał prowadzący zajęcia na zaliczenie, więc co było robić.
Autor książki żył w latach 1844 - 1900. Do dzisiaj uważany jest za oryginalnego, a zarazem radykalnego myśliciela. Jego pisma mają charakter proroczy i poetycki, krytykują filozofię czasów, w których przyszło mu żyć. Przedstawiana przez niego filozofia jest atakiem na przekonanie, że istnieje niezależna, a za razem obiektywna struktura świata, na którą sposób ludzkiego postrzegania nie ma wpływu. Emocjonalny styl twórczości Nietzsche'go przyniosły jego poglądom powszechną popularność. Spowodowało to, niedocenienie niekiedy wartości intelektualnej jego myśli. Najważniejszym dziełem filozofa jest czteroczęściowy poemat "Tako rzecze Zaratrustra". Jego bohaterem jest perski mędrzec Zaratustra, a treść ma formę przepowiedni. Książka napisana jest językiem poetyckim, pełnym alegorii i wyszukanej symboliki. Nietzsche pisząc książkę przekonany był, że stanie się ona objawieniem dla całej ludzkości, wręcz manifestem nowej wiary, swoistym ewangelicznym credo ludzi współczesnych, którzy są zniechęceni do tradycyjnej religii.
Podstawowym wezwaniem książki jest teza "Bóg umarł". Jednak według Nietzscha narodził się nowy bóg o imieniu Zaratustra, który jest idealną istotą. Nie będę tutaj przedstawiać treści książki, bo to nie ma sensu. Skupię się jednak nad tym, co mnie najbardziej zaskoczyło, a mianowicie o przedstawieniu alegorii wielbłąda, lwa oraz dziecka, jako trzech stanów przemiany świadomości ludzkiej:
  1. Etap wielbłąda – jest najniższym punktem świadomości ludzkiej. Zaratustra zwraca się do niego rozkazem „powinieneś”. Wielbłąd to zwierzę pokorne, juczne oraz gotowe na niewolę. Co więcej, nie potrafi się zbuntować i powiedzieć „nie”, kiedy się z czymś nie zgadza. To sprawia, że staje się istotą, która bezgranicznie ufa, wiernym niewolnikiem. Nietzsche uważa go, za najszpetniejszą istotę w świecie zwierząt. Co więcej, jego brzydota nie może być jeszcze bardziej pogłębiona. Wielbłąd ma wręcz piekielny wygląd. Człowiek będący uosobieniem wielbłąda czuje lęk przed wolnością, ponieważ boi się czekającej go przez nią odpowiedzialności. Jest za razem gotowy na to, aby przyjąć na siebie maksymalny ciężar, a kiedy już to nastąpi, czuje szczęście. Najniższa świadomość jest więc obładowana nie swoją, lecz zapożyczoną wiedzą. Ponadto żyje ona w ignorancji i nieświadomości, poprzez nieustanne poddawana jest ślepej wierze na czyjeś słowo. Ślepo przez to ufa, nie potrafi ani zaprzeczyć, ani przeciwstawić się nikomu. Ten, kto nie potrafi powiedzieć „nie”, pozbywa się automatycznie swojej godności. Żaden człowiek posiadający godność nie może sobie na to pozwolić.
  2. Etap lwa – to druga faza ludzkiej świadomości, do której Zaratustra zwraca się słowami „ja chcę”. Ponieważ wielbłąd jest słaby, musi przeistoczyć się we wspaniałego lwa. Zwierze to woli umrzeć, niż popaść w niewolę. Nie pozwoli też uczynić z siebie zwierzęcia jucznego, gdyż posiada godność, czego nie można powiedzieć o innych zwierzętach. O godności nie świadczą żadne dobra(gdyż ich nie posiada), lecz pozbawiony lęku i obawy sposób bycia. Lew jest gotowy zbuntować się, a nawet powiedzieć „nie”, ponieważ nie boi się ryzyka śmierci. Taki sposób bycia zmywają z lwa wszelki brud pozostawiony przez wielbłąda. Jednak lew nie jest ostatnim etapem w rozwoju świadomości. Odważne „nie” wypowiedziane przez lwa umożliwia wypowiedzenie najświętszego „tak” przez dziecko.     
  3. Etap dziecka – stanowi szczyt ludzkiej ewolucji świadomości. Dziecko symbolizuje czystość, niewinność, pragnienie poznania wszystkiego tego, co niepoznane i tajemnicze. Jest za razem początkiem i przygotowaniem do życia. W ogóle ludzkie życie powinno być takie jak życie dziecka: radosne, czyste, wiecznie pytające i szukające odpowiedzi na te pytania. Wreszcie dziecko wyraża zgodę, poprzez najprostsze słowo – „TAK”. Mówi „tak”, ponieważ kocha, ufa, a także jest niewinne, nie potrafi sobie wyobrazić, że ktoś je oszuka, a nie ze strachu, czy obawy. Według Nietzschego jedynie zgoda powiedziana poprzez pełne ufności „tak” zaprowadzi człowieka na najwyższy etap świadomości, czyli tego, co boskie. Wedle tego bóg nie może być wrogiem człowieka, ani jego panem – sam dla siebie nim będzie. Należy tutaj zauważyć, że „tak” dziecka jest zupełnie inne niż „tak” wypowiedziane przez wielbłąda. Wielbłąd zawsze się zgadza, jednak zgoda niewolnika nie ma żadnej wartości. Potrzebna jest umiejętność zaprzeczenia, czy wręcz zbuntowania się. Co prawda lew ją posiadł, jest jednak niedoskonały, ponieważ brakuje mu umiejętności powiedzenia „tak”, co byłoby niezgodne z jego naturą(„tak” przypomina lwu wielbłąda, od którego udało mu się wyzwolić, nie jest więc w stanie powiedzieć tego słowa, które oznaczałoby dla niego zgodę na niewolę). Dziecko nie ma zaś pojęcia ani o lwie, ani o wielbłądzie. Posiada czyste spojrzenie oraz odpowiedni potencjał, żeby powiedzieć „nie”, ponieważ nie ma żadnych uprzedzeń. Nie sprzeciwia się jednak z powodu bezgranicznej ufności. Kiedy zaś „tak” wywodzi się z ufności, oznacza największą metamorfozę ludzką. Pojawia się tutaj cnota, która wypływa z wnętrza człowieka. Wolność nieodłącznie powiązana jest z nienarzuconą przez nikogo lecz naturalną odpowiedzialnością. Wolny człowiek nie może być ani zniewolony, ani rządzony, zaś Bóg przestaje być tym, kogo należy słuchać.
Tak sobie przy okazji pomyślałam, że chyba jeszcze jestem na etapie wielbłąda. Umiem mówić "nie", ale tego sprzeciwu nikt jakby nie słyszy. Nie umiem się przebić ponad inne osoby, nie potrafię im nawet dorównać... Ale będą próbowała to zmienić. Nie wiem jeszcze jak, ale zrobię to!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz