Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 27 grudnia 2015

A jednak przeceniłam swoje możliwości


Dochodząc do podnóży Jasnej Góry miałam ambitny plan przeczytania najpóźniej do dzisiejszego dnia "Potop" Henryka Sienkiewicza. Co prawda była to moja lektura bodajże w drugiej klasie liceum, jednak nie podołałam wówczas w jej przeczytaniu. A potem modliłam się, żeby nie było jej na maturze - ku mojemu zacieszowi były "Chłopi" Reymonta i "Pan Tadeusz" Mickiewicza. Pisałam więc z "Chłopów", bo chociaż przeczytałam całą naszą epopeję narodową, to jednak powieść o życiu we wsi Lipce była mi bliższa. Co ciekawe, z "Potopu" miałam całkiem niezłe oceny, w dużej mierze dzięki temu, że równocześnie przerabialiśmy podobny okres czasowy na historii.
Za czytanie książki wzięłam się właściwie zaraz po powrocie z pielgrzymki, jednak zawsze było coś ważniejszego, co odwodziło mnie od lektury. Oczywiście byłam zbyt leniwa, aby wziąć sobie książkę na uczelnię i czytać w przerwach pomiędzy zajęciami, ewentualnie w oczekiwaniu na busa do Sosnowca. Dlaczego zaś zależało mi, aby przeczytać całą powieść do dzisiaj? Jak wiemy z historii, dzień 27 grudnia 1665 roku jest uważany za koniec oblężenia klasztoru na Jasnej Górze. Dzisiaj mija więc zaledwie 350 lat od tej chwili. Nie mnie oceniać co się stało w tamtej chwili(tradycja mówi o cudownych znakach na niebie i ziemi, które odstraszyły wojska szwedzkie). Faktem jest, że niezwyciężona dotąd armia ugięła się po niemożności zdobycia klasztoru. Ludność polska widząc tą porażkę postanowiła poderwać się do walki. Wkrótce szala zwycięstwa przechyliła się na naszą stronę.
Wiem, że fabuła "Potopu" nie jest wiernym oddaniem tych wydarzeń, a tylko rozgrywa się na ich tle. Może jednak przedstawiać owe wydarzenia w zupełnie innym świetle, niż znam je dotychczas. Intryguje mnie też fikcyjna postać Kmicica, który jest jednym z głównych bohaterów powieści. Z lekcji dotyczących lektury wiem, że podkochiwał się on w Oleńce, zaś z filmu dowiedziałam się, że odegrał znaczącą rolę w obronie Jasnej Góry wysadzając szwedzkie działo w powietrze. Bo film obejrzałam. Dzisiaj bo dzisiaj, całe 5 godzin spędziłam przed telewizorem, ale obejrzałam. Podobał mi się średnio, ale Daniel Olbrychski nigdy nie był moim idolem, więc pewnie to wpłynęło na moją ocenę. Niemniej jednak kiedyś usłyszałam, że film w miarę wiernie oddaje treść książki i tego się trzymajmy. Ocenię dokładniej po przeczytaniu książki, czyli za jakieś... 2 i pół tomu :). Ech, kiedyś to przeczytam. Za 50 lat będzie 400 rocznica obrony Częstochowy, więc do tego momentu mam czasu, a czasu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz