Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 3 grudnia 2015

Coś trzeba robić w przerwie pomiędzy zajęciami

- Tobie Lolek to musi się chyba strasznie nudzić, skoro czytasz jeszcze książki - takie zdanie usłyszałam dzisiaj od jednej z koleżanek z mojej legalnej grupy. Akurat czekaliśmy na wykład z prawa gospodarczego. Moja grupa miała zajęcia z ćwiczeń z tego przedmiotu wczoraj. Jednak ja mam w tym samym czasie liturgikę na Papieskim. Nie rozdwoję się, nie ma szans. Na Papieskim jesteśmy jedyną grupą, która ma takie zajęcia w takim wymiarze godzin w planie. Na AWFie jest trochę lepiej - pięć grup, a dzięki przyznanemu ITSowi mogę wybrać tą grupę, która najbardziej mi odpowiada. Z większością przedmiotów nie mam problemów, ale to prawo gospodarcze nijak mi nie odpowiadało w przepisowym czasie, a jedyne zajęcia na które mogę bezkolizyjnie uczęszczać przypadają w czwartek o ósmej rano. To kolejny dzień wstawania o 4:30, ale jakoś to przeżyję. Muszę. Zajęcia trwają do 9:30, a następne zaczynają się godzinę później. To sześćdziesiąt minut, podczas których można zrobić wiele pożytecznych rzeczy. Na przykład nadrobić zaległości czytelnicze. W tym roku przeczytałam dotychczas zaledwie 50 książek. To bardzo mało jak na mnie. Zwłaszcza, że bywały lata, podczas których pochłaniałam i sto razy więcej pozycji. Ale wtedy studiowałam w Katowicach i czytałam książki w czasie dojazdu na uczelnię. Teraz tak się nie da. Stwierdziłam jednak, że mogę bez problemu czytać w przerwach pomiędzy zajęciami na uczelniach, a nawet jadąc tramwajem z Alei Jana Pawła II na Franciszkańską i na odwrót, ewentualnie czekając na busa do domu. Dzisiaj na przykład przeczytałam sporą część "Iliady" Homera. To nie jest jednak tak, że cały czas czytam książki, bo znajduję też czas na to, aby pogadać ze znajomymi ze studiów, pożartować, powymieniać się spostrzeżeniami. Staram się nie być odludkiem, bo wiem, że do niczego dobrego to nie prowadzi. Ja też jestem stworzeniem stadnym i potrzebuję kontaktu z innymi. Wtedy po prostu daję zakładkę tam, gdzie skończyłam czytać i zaczynam gadać. Jak każdy inny student.
Dzisiaj zapisywaliśmy się już do katedr, w których chcemy pisać nasze prace magisterskie. Okazało się, że najwięcej jest w tej, w której ja chcę pisać. Prawdopodobnie w takiej sytuacji będziemy przydzielani według listy rankingowej z rekrutacji i Ci, którzy byli na niższej pozycji, prawdopodobnie będą musieli pisać swoje prace w innej katedrze. Zaczynam się obawiać i o moją pozycję. Niby miałam wysokie miejsce(w pierwszej 40 na 180), ale przecież nigdy nic nie wiadomo...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz