Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 4 grudnia 2015

Usłyszane zza drzwi

Nie ładnie jest podsłuchiwać, doskonale o tym wiem i to nie od dzisiaj. Kilka razy przez przypadek usłyszałam coś, czego lepiej żebym nie wiedziała i potem miałam mieszaninę niepotrzebnych myśli. Od tamtej pory jasno sobie postanowiłam, że co jak co, ale nigdy więcej nie będę nikogo podsłuchiwać. I w sumie nieźle mi to wychodzi. A jednak dzisiaj stało się coś, co sprawiło, że stałam pod drzwiami jednej z sal wykładowych i z zapartym tchem słuchałam wydobywających się zza nich dźwięków.
Dzisiaj miałam planowo pierwszy wykład z podstaw turystyki. W teorii, ponieważ w rzeczywistości nie pojawiła się ani pani prowadząca zajęcia, ani tym bardziej nikt z mojej grupy. Trochę mnie to zdziwiło, ale z drugiej strony już dawno zauważyłam, że w dzisiejszym świecie życie toczy się głównie na facebooku, którego po prostu nie posiadam. No nic, odczekałam przepisowe 15 minut i już miałam zbierać się na busa powrotnego do domu, kiedy z sali naprzeciwko tej, w której miałam mieć zajęcia, doszedł mnie głos wykładowcy, wzmocniony mikrofonem. Pewnie nie zwróciłabym na niego najmniejszej uwagi, gdyby jego wywód nie dotyczył jednej z moich ulubionych książek, o której pisałam już kiedyś na tym blogu - "Czterdzieści siedem lat życia" Władysława Kluza. Dla przypomnienia, książka jest przedstawieniem biografii dwóch ludzi, którzy żyli właśnie tyle lat, ale drogą życiową, jaką wybrał każdy z nich jest zgoła inna - jednym z nich był znany franciszkański zakonnik, święty Maksymilian Maria Kolbe, który przez całe życie kroczył drogą wiary i praworządności, drugim zaś komendant obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, Rudolf Hoss. Nie będę tutaj streszczać książki, skoro już raz to zrobiłam, powiem tylko tyle, że obydwie postacie przedstawione były na zasadzie porównania.
Treść książki znam w miarę dobrze, dlatego łatwo mi było wyłapać poszczególne etapy wykładu, ewentualnie warsztatów. Głównie skupiano się na dzieciństwie obydwóch chłopców - dyskutowano jak na ich późniejsze życie wpłynęło ukazanie się Matki Boskiej z dwoma koronami małemu Rajmundowi(bo takie było faktyczne imię Maksymiliana Kolbego) oraz zdradzenie tajemnicy spowiedzi przez kapłana spowiadającego kilkuletniego Rudiego. Nie wiem czy dobrze dosłyszałam, ale zdziwiła mnie odpowiedź jednego ze studentów, który twierdził, że ksiądz bardzo dobrze zrobił, że powiedział ojcowi Rudolfa o wypadku w szkole, do którego przyczynił się jego syn. Nie wiem czy ten ktoś zdawał sobie sprawę z tego, że księży obowiązuje coś takiego, jak tajemnica spowiedzi. Święty Jan Nepomucen wolał nawet zostać utopiony, niż zdradzić królowi grzechy jego żony. 
Bardzo mi się spodobała natomiast wizualizacja tego, co by było gdyby... No właśnie, czy gdyby Matka Boża nie ukazała się Mundkowi, to zostałby on w ogóle osobą duchowną? Czy gdyby kapłan nie zdradził ojcu małego Rudolfa przewinienia jego syna, to chłopiec zgodnie z jego wolą zostałby powołany do kapłaństwa? A może drogi obydwóch mężczyzn skrzyżowałyby się w zupełnie innych okolicznościach, np. w wspólnym seminarium duchownym, a świat by nawet nie wiedział o ich istnieniu? Tego oczywiście nie wiemy, ale pogdybać zawsze można.
Ogólnie mogę powiedzieć, że wykład był ciekawy i dużo szło się z niego dowiedzieć. Na pewno poszerzyłam wiedzę o jednym z moich ulubionych świętych. Marzę, aby kiedyś jechać do Niepokalanowa, zobaczyć to mini-miasteczko, które sam wybudował. Albo do Oświęcimia zobaczyć celę, w której zginął. W sumie Oświęcim mam nie daleko, można w jeden dzień obskoczyć cały obóz koncentracyjny. Wstyd się przyznać, ale nigdy tam nie byłam. Może teraz jest odpowiedni czas? A i Niepokalanów kiedyś odwiedzę. Wszak nie na darmo studiuję turystykę religijną. A tego typu studia to nie tylko zakuwanie do kolokwiów, ale też samodzielna praktyka...

1 komentarz:

  1. Droga Karolinko wiem, że starałaś się zmienić szablon na blogu na adwentowy i doceniam Cię, jednak proszę zmień ten kolor, bo strasznie daje po oczach i tak na prawdę "tekst ginie" nie dałam rady Twojej notki przeczytać. Albo też litery tekstu jasne zrób.
    Przepraszam i pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń