Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

środa, 30 grudnia 2015

Ważna petycja - chcesz pomóc? Wystarczy podpisać

Rzadko o coś proszę za pośrednictwem bloga. Ale tym razem sprawa jest naprawdę ważna. I nic nikogo nie kosztuje. Może z wyjątkiem czasu potrzebnego na wpisanie swojego meila oraz podstawowych danych(imię, nazwisko, kod pocztowy i miejscowość).
Od pierwszego stycznia przyszłego roku zagrożona będzie edukacja dzieci niedostosowanych, chorych i najbiedniejszych. Dla wielu dzieci niepełnosprawnych szkoły domowe są jedynym sposobem na realizowanie obowiązku szkolnego. Trzeba tutaj wyjaśnić, że szkoły domowe nie są równoznaczne z nauczaniem indywidualnym. Edukacja domowa, to nauczanie dzieci przez ich rodziców i wyznaczone przez nie osoby odbywająca się poza systemem edukacji szkolnej. Innymi słowy, dzieci uczące się w ten sposób nie chodzą do szkoły publicznej, społecznej lub prywatnej, ale zdobywają wiedzę same z pomocą i pod kierunkiem swoich rodziców i opiekunów. Nauka odbywa się nie tylko w domu i nie tylko pod okiem rodziców, ale często uzupełniana jest podróżami, uprawianiem sportów, rozwijaniem zainteresowań. Nierzadko dzieci edukowane domowo odwiedzają się wzajemnie w celu spędzenia razem wolnego czasu bądź wymienienia się posiadaną wiedzą. Również rodzice takich dzieci dzielą się odpowiedzialnością za edukację dzieci w określonych tematach lub wynajmują nauczyciela specjalizującego się w wybranym przedmiocie. W Polsce z domowego nauczania korzysta ok. 3 tysięcy dzieci.
To doskonała opcja na przykład dla dzieci dotkniętych autyzmem, ale nie upośledzonych umysłowo. Mimo wszystko to schorzenie przeszkadza im funkcjonowanie w normalnych szkołach jest zbyt głośno lub zbyt tłoczno. Dlatego posłanie ich do zwykłej szkoły z góry skazane jest na klęskę - dzieciaki zamykają się w sobie co spowoduje trudności w zdobywaniu wiedzy. Większość z nich ma jednak potencję, żeby się rozwijać i uczyć na wysokim poziomie, ale w odpowiednich warunkach. Dzięki dotacją rządowym do edukacji domowej, rodzice nie muszą inwestować dziesiątek tysięcy złotych w urządzenie szkoły dla swoich pociech.
Tymczasem nowa minister edukacji(z PiS) zdecydowała, że edukacja domowa zostanie pozbawiona 40% dotychczasowej dotacji, co daje około 460 złotych miesięcznie na dziecko. Decyzja została podjęta bez żadnych konsultacji i wchodzi w życie już pojutrze.
Problem nie dotyczy tylko niepełnosprawnych dzieci, ale i ich zdrowych rówieśników uczonych przez rodziców alternatywnymi metodami. Dzieciaki zostały pozbawione zajęć sportowych i językowych, czyli tych, na które przysługiwała im dotacja. Drugie dno tej ustawy pozbawi dodatkowych środków pieniężnych szkoły wiejskie, pozwalających uchronić je przed likwidacją. Dzięki tym dotacją wiele uczniów z biednych wiosek studiuje teraz na renomowanych uczelniach.
Możemy jednak coś zrobić, aby temu zaradzić. Wystarczy podpisać petycję znajdującą się tutaj -> https://secure.avaaz.org/pl/petition/Pani_Minister_Edukacji_Narodowej_Anna_Zalewska_Wzywamy_do_niedyskryminowania_rodzin_edukacji_domowej/?fIHpTib&pv=6. Tak niewiele podpisów brakuje do 3000, czyli wymaganego progu do jej wysłania. Los wielu dzieciaków, a także szkół leży w naszych rękach. Nie zawiedźmy ich, a raczej dajmy im szansę na edukację dostosowanych do ich potrzeb. 

1 komentarz:

  1. To było do przewidzenia - przecież, żeby minimalnie spełnić banialuki na które obślinili się wyborcy (sławetne 500 zł na dziecko) trzeba komuś zabrać. Projekt 500 zł też oznacza cięcia dla rodzin biednych, ale uczciwych. Nie będzie opłacało się pracować, łatwiej chodzić po prośbie.

    OdpowiedzUsuń