Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

czwartek, 31 grudnia 2015

Żegnając stary rok...

Za kilka godzin wejdziemy w Nowy rok, już 2016. Jak ten czas szybko leci! Dopiero co wkraczaliśmy w 2015 rok, a już dane nam jest go żegnać. Jak zwykle w takim dniu zastanawiam się, jaki był ten odchodzący rok. Czy był taki, jak chciałam? Czy może czymś mnie zawiódł? Jakie wydarzenia w tym roku zmieniły mój pogląd na świat?
Od samego początku wydawał mi się dosyć burzliwy. Tydzień po wejściu w nowy rok świat obiegła informacja o zamachu terrorystycznym na francuską redakcję Charie Hebdo, w którym zginęło dwanaścioro ludzi. Niestety, to nie był jedyny tego typu incydent w tym roku, a wręcz zapowiadały kolejne, jeszcze bardziej tragiczne w skutkach tego typu wydarzenia. Zaledwie dwa miesiące później w tunezyjskim Muzeum Bardo dokonano kolejnego ataku terrorystycznego, w wyniku którego zginęły 23 osoby, w tym trójka Polaków. Kolejny incydent miał miejsce zaledwie dwa tygodnie później, na terenie kampusu uniwersyteckiego w Kenii - bilans ofiar wyniósł 150 osób, w większości studenci. Pod koniec czerwca dowiedzieliśmy się o kolejnym ataku terrorystycznym w Tunezji, tym razem w wyniku strzelania terrorystów do turystów wypoczywających na plaży śmierć poniosło 39 osób. Również Bangkok stał się obiektem ataku terrorystycznego - zginęło w nim 25 osób. Jednak najtragiczniejszy atak terrorystyczny w tym roku miał miejsce 13 listopada w Francji. W czterech atakach zginęło 137 osób. Zaledwie dwa tygodnie wcześniej na Synaju rozbił się samolot z Rosjanami wracającymi z wakacji. Z 250 osób przebywających na pokładzie nie ocalał nikt. I chociaż rząd Rosyjski się do tego nie przyznaje, to dużo mówi za tym, że był to kolejny zamach terrorystyczny. Nie można tutaj zapomnieć o marcowym rozbiciu się samolotu lecącego z Hiszpanii do Niemiec w francuskich Alpach oraz o tysiącach uchodźców zmierzających do Europy w poszukiwaniu lepszego życia. Dla Polski to rok spektakularnego zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości oraz zdobycia prestiżowego Oscara za film "Ida".

A jaki był dla mnie prywatnie? Można powiedzieć, że był jednym z lepszych roków w dotychczasowym życiu. Wyłączając kilka mało przyjemnych chwil i rozmów nie było tak źle. Przede wszystkim pod względem naukowym. Na studiach licencjackich z turystyki religijnej idzie mi nieźle. Nie wiem dlaczego, ale bardzo obawiałam się sesji, zwłaszcza, że poziom uczelni jest dosyć wysoki. Tymczasem okazało się, że pomimo moich ograniczeń całkiem nieźle mi poszło - średnia ocen z pierwszego semestru wyniosła 4,08, z drugiego już 4,5. Dużym wyzwaniem było dla mnie podjęcie praktyk w katowickim biurze pielgrzymkowym "Ave", które doskonale uzupełniały od strony praktycznej zdobytą wiedzę. Wzięłam też udział w czterech konferencjach, dzięki którym pogłębiłam swoją wiedzę teologiczną. W wakacje spróbowałam jeszcze raz podejść do studiów magisterskich z turystyki i rekreacji, tym razem na AWF w Krakowie. I tym razem udało mi się dostać z całkiem przyzwoitą lokatą(38 miejsce na 180). Dalej mam obawy, czy ze wszystkim sobie poradzę, ale już mniejsze. Nie gorzej idzie mi w studium policealnym. Na techniku administracji jestem już na trzecim semestrze z jedną z lepszych średnich w klasie. Z technika rachunkowości zrezygnowałam na rzecz technika archiwisty. I nie żałuję, bo mam wrażenie, że trafiłam na całkiem kompetentnych nauczycieli, którzy biorą sobie swoją rolę do serca. Tym bardziej, że z dwóch ostatnich kierunków zdaję egzamin państwowy, gdzie mogę polegać tylko i wyłącznie na mojej wiedzy. Cieszy mnie też to, że na każdym kierunku znalazłam wspaniałych ludzi, którzy akceptują mnie taką, jaka jestem. W tegorocznym kalendarzu nie mogło więc zabraknąć wypraw w dalsze lub bliższe okolice. Kalwaria Zebrzydowska, Darłówko i okolice, Hucisko, piesza pielgrzymka do Częstochowy, Paryż - w tym roku to te miejscowości znalazły się na mapie moich podróży. W miarę możliwości starałam się też udzielać społecznie - bycie animatorem podczas półkolonii zimowych oraz w jeden dzień letnich to było coś dla mnie. No i jeszcze udział w akcji "Narodowe czytanie" wraz z wspaniałą grą miejską. Tak, naprawdę jest co wspominać.

Kochani, dziękuję Wam wszystkim za obecność w moim życiu, za słowa wsparcia, a czasami i krytyki. Dziękuję, że jesteście, że czytacie moje wypociny. Czasami zastanawiam się, czy to co piszę ma sens. Ale chyba ma, skoro w dalszym ciągu mi kibicujecie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku to się nie zmieni. 

Na nadchodzących najbliższych 12 miesięcy chciałabym Wam życzyć wszystkiego co najlepsze, Wszelkiej pomyślności, wytrwałości w dążeniu do realizacji planów życiowych i zawodowych. Zdrowia - by było, żeby się szczęście mnożyło. Byśmy zawsze umieli dzielić się ze wszystkimi dookoła radością z życia. Aby ten rok obfitował w wiele wydarzeń, które będziemy wspominali z sentymentem. Byśmy byli dla siebie życzliwi i jak najmniej kłócili się ze sobą. Wreszcie, żeby na całym świecie odbywało się jak najmniej tragedii wstrząsającymi nami. Szczęśliwego Nowego Roku!

2 komentarze:

  1. Karolina dużo radości, zdrówka i miłości w Nowym Roku, ogromu spełnionych marzeń
    Ściskam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  2. Karolina dużo radości, zdrówka i miłości w Nowym Roku, ogromu spełnionych marzeń
    Ściskam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń