Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 16 stycznia 2016

Chwila wytchnienia między zaliczyniami

Czasami zastanawiam, czy to co robię ma sens? Czy moja nauka i zdobyta podczas niej wiedza będą miały swoje odzwierciedlenie w przyszłości. Bardzo bym chciała, aby tak się stało, jednak w mojej sytuacji nie wszystko zależy ode mnie. A nawet powiem więcej - ode mnie zależy bardzo mało. Bo co z tego, że będę miała dyplom samego Oxfordu, skoro pracodawca powie "nie"? Nie to nie. Staram się jednak na razie zbytnio nie zamartwiać tym aspektem życia. Po co tracić chęć do nauki, no po co? A tak pokornie siadam do wydrukowanych notatek i powtarzam materiał. Dużo tego, wszak cztery kierunki, ale jakoś daję radę.
Okres zaliczeń trwa! Dzisiaj miałam ostatnie zajęcia w tym semestrze na techniku administracji. 10 jednostek lekcyjnych z postępowania w administracji, w tym egzamin końcowy. Trudny egzamin oparty na końcowym egzaminie praktycznym. To już za pół roku... Jak ten czas szybko zleciał. Napisałam też poprawkę z rachunkowości. Może podciągnę czwórkę na piątkę? Kto to wie? Dobrze by było. Tym bardziej, że czuję się dobrze w tej dziedzinie naukowej. Z drugiej strony nigdy się nie wykłócałam z nauczycielami o oceny, zwłaszcza kiedy nauczyciel wyjaśnił mi moje błędy. Może to mój błąd, ale z reguły potrafiłam znaleźć granicę czego mi wolno się domagać, a czego już nie. Na studiach też powoli idę do przodu, zbieram kolejne zaliczenia. Jedne oceny są lepsze, inne gorsze, jeszcze coś tam muszę uzupełnić, aby zdobyć wpis do indeksu. Jakoś nie czuję parcia bycia najlepszą, chociaż oceny mam w porządku w zestawieniem do moich możliwości. Inna sprawa to wykładowcy i ich podejście do mojego problemu z pisaniem. Ale w większości wypadków nie robią problemów i pozwalają mi albo zdawać ustnie, albo za pomocą laptopa, ewentualnie "zwalniają" z części pisemnej i każą rozwiązywać tylko testową. Bo tak naprawdę bardzo wiele się da zrobić, tylko trzeba chcieć.
A w niezbyt dużej ilości czasu wolnego poświęcam się oglądaniu filmów w telewizorze. Wczoraj pozwoliłam sobie na ostatnią część mojej ukochanej trylogii "Władca Pierścieni - Powrót Króla", dzisiaj wreszcie oglądam "Forrest Gumpa", jutro zaś nie odpuszczę sobie "Gwiezdnych wojen: część III - zemsty Sithów". Oprócz książek związanych ze studiami czytam sobie tomik wierszy księdza Jana Twardowskiego "Potrzebne do szczęścia", który dostałam na urodziny. Akurat w poniedziałek przypadnie 10 rocznica jego śmierci. Słucham też radia, oglądam ukochane teleturnieje. Po prostu staram się żyć nie tylko sesją, ale też chwilami dnia codziennego, takimi zwyczajnymi, ludzkimi. Bo dobrze jest zachować zdrowy umiar we wszystkim.

6 komentarzy:

  1. Hej, fajnie, że masz trochę czasu na przyjemności. Bo wszystko można ale trzeba umiaru. Wspomniałaś o poezji ks.Jana - uwielbiam!
    Pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasu na przyjemności nie mam, dlatego "kradnę" ten, który przeznaczony mam na naukę. Twardowskiego kocham! Również pozdrawiam

      Usuń
  2. To czego człowiek się nauczy nigdy nie idzie na marne, nawet jeśli w życiu przyjdzie robić coś zupełnie z innej bajki. uwielbiam Tolkiena, a księdza Jana czytujemy od lat. Tym bardziej, że ostatnie lata życia spędził... dwie ulice dalej

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tolkien to jeden z moich ukochanych autorów, ale o tym napiszę osobną notatkę. Cóż za wspaniałe towarzystwo mieliście w sąsiedztwie. Tylko pozazdrościć.

      Usuń
  3. Jeśli chodzi o sens nauki powiem tak: bez tych studiów zostałabyś głupiutką dziewczyną po szkole średniej, której każdy by wciskał kit. A tak to robisz coś dla siebie, masz przynajmniej jakiś rozwój. Przyszłość... Powiem tak: nikt jej nie zna, a czy ci, którzy zginęli czy umarli dzisiaj, znali ją?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko wiesz, trudno znaleźć radość w tym co się robi, kiedy inni za wszelką cenę Ci mówią, że to bez sensu. Mam jednak nadzieję, że w przyszłości wszystko jakoś się ułoży, że będzie dobrze...

      Usuń