Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 31 stycznia 2016

Grzmot błyskawicy skuteczniejszy od budzika

A kto pojmuje warstwę chmur 
i huk [niebieskiego] namiotu? 
On, Najwyższy, ogniem zieje 
i zakrywa podstawy morza. 
Tak utrzymuje ludzi 
i żywność im daje obficie. 
Błyskawicą zbrojne ma ręce, 
wskazuje jej cel oznaczony, 
głos przeciw niemu wydaje: 
zazdrosny gniew na nieprawość.(Hi 36, 29-33)

Podczas zastanawiania się nad dzisiejszą notatką dotyczącą zjawiska pogodowego jakim jest burza, przyszedł mi na myśl powyższy fragment z starotestamentalnej Księgi Hioba opisujący to zjawisko. Dlaczego akurat ten? Może dlatego, że oddaje majestat tego zjawiska? Nie wiem, nie potrafię tego logicznie wyjaśnić.
Po emocjach związanych z wczorajszym dniem - zarówno tych pozytywnych jak i negatywnych oraz wieczornym powtórzeniem sobie materiału z prawa archiwalnego przed dzisiejszym egzaminem, postanowiłam rano trochę sobie pospać. Trochę, czyli do 6:30(od ósmej miałam zajęcia na policealnym kierunku). I na tą właśnie godzinę nastawiłam sobie budzik. Tak mi się przyjemnie spało, nawet stres przed prawem nie był w stanie tego zepsuć. Aż tu nagle za oknem pojaśniało i dwa razy zagrzmiało. A potem jak gdyby nigdy nic zabieliło się za oknem. Oczywiście grzmot był na tyle głośny, że poderwałam się z łóżka na równe nogi. A nóż widelec ten huk mógł się okazać oznaką burzącego się bloku? Pomyśleć, że kiedy dawniej budowano coś, to stosowano takie techniki, że budowle te przetrwały w większości do dnia dzisiejszego. Tymczasem współczesne budynki mają okres gwarancji do 50 lat(jak to powiedział mój wykładowca od archeologii krajów śródziemnomorskich - biada mieszkającym w blokach na krakowskiej Nowej Hucie). Na szczęście w tym przypadku owy huk okazał się tylko zjawiskiem przyrodniczym. Niestety, nie udało mi się jeszcze na chwilę zasnąć, chociaż do planowanej pory pobudki miałam jeszcze ponad godzinę. Nie byłam już jednak zmęczona. Czyżby stres tak na mnie podziałał? Co ciekawsze, na tych dwóch grzmotach skończyło się całe widowisko. A szkoda, bo jeszcze nie byłam świadkiem połączenia burzy i śnieżycy. Śnieg też się niezbyt ustał - stopniał już o 10 godzinie. No cóż, ferie mamy dopiero w ostatniej turze, myślicie że do tego czasu napada coś?
A propo ferii zimowych, to ponownie będę brała w nich udział na zasadzie animatora przy pracy z dziećmi, a nawet jest szansa, że będę samym wychowawcą jakiejś grupy. Wszak uprawnienia ku temu mam, i to nawet z samego kuratorium oświaty. Szkoda, żeby się marnowały. Ale wszystkiego dowiem się na dzisiejszym spotkaniu.

Prawo archiwalne zdałam. Na bardzo dobry :).

2 komentarze:

  1. Noooo, ja z kolei słyszałam, że klasyczna wielka płyta może i 100 lat stać. A prawda jest taka, że nikt do końca nie wie, ile. Powodzenia życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najśmieszniejsze w architekturze jest to, że czasami najbardziej wydawałoby się trwała rzecz może być bardziej krucha od tej pozornie delikatniejszej.
      Nie dziękuję :)

      Usuń