Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Niespodziewana zmiana planów...

Miałam w planach pojechanie dzisiaj na uczelnię w celu zdania materiału z Archeologii krajów śródziemnomorskich. Nawet całkiem nieźle opanowałam materiał. Przynajmniej tak mi się wydawało. A tu wczoraj przyszło coś i mnie wzięło. Czułam się tak źle, że nie byłam w stanie iść na niedzielną Mszę świętą. Szkoda, bo znalazłam w moich rzeczach coś co nie należy do mnie i chciałam to zwrócić prawowitemu właścicielowi. Najlepsze jest to, że ja o tym czymś zupełnie zapomniałam. Tymczasem od rana męczyły mnie mdłości, ból głowy i ogólne osłabienie. Nie, nie chciałam ryzykować. Bóg zrozumie, przynajmniej mam taką nadzieję. Cały dzień przeleżałam bez sił w łóżku, mając nadzieję, że do dzisiaj mi przejdzie. Przecież miałam tak ambitny plan. Tak pod wieczór dostałam biegunki i zaczęłam wymiotować. I tak przez pół nocy. Co dziwniejsze, wymiotowałam nawet śniadaniem zjedzonym jakieś 12 godzin wcześniej. Na moją logikę powinnam już dawno je strawić(wbrew wszystkim moim przypadłością, to z trawieniem nie mam problemu). Trochę mnie to zaniepokoiło... Rano byłam tak słaba po nocy, że nie miałam siły dowlec się na przystanek. Trudno, archeologię zaliczę za tydzień. Praktycznie cały dzisiejszy dzień przespałam. Nic nie jadłam, jedynie piłam wodę mineralną. Ale czuję, że jest lepiej. Na uczelnie wrócę chyba dopiero 7 stycznia. Muszę tylko wydrukować koncepcję pracy magisterskiej i oddać ją na metodologię badań naukowych. Dobrze, że napisałam ją jeszcze przed świętami. Przynajmniej teraz mam spokój.

8 komentarzy:

  1. Cieszę się, że jest lepiej, bo nie ma nic gorszego, kiedy "leci" z obu stron, a wymioty to już totalnie potrafią zwalić z nóg. Ja jednak poszłabym, lub poprosiła o wizytę domową lekarza rodzinnego, bo wiesz, jakieś specyfiki wspomagające Ci nie zaszkodzą, a zawsze będzie większa pewność, że to nic groźnego.
    Zdrowia życzę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to już mi przeszło, ale dzięki za troskę :)

      Usuń
  2. Karola na przyszłość niech ktoś ci dostarczy węgiel w tabletkach (jeśli możesz go brać) -koniecznie tabletki nie kapsułki z węglem. Przy zażywaniu paskudne bo trzeba je pogryźć, ale węgiel absorbuje toksyny z przewodu pokarmowego, a to one najczęściej są przyczyną takich przebojów. W dodatku jest najmniej szkodliwy jeśli nie chcesz się lekami typu smecta czy stoperan faszerować. Dzialanie przeciw wymiotne ma tez imbir (wypróbowałam w ciąży będąc - herbatka z imbirem herbatka z imbirem. - zbawienie)
    Wykuruj się tam do końca :) pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z węglem jeszcze nie próbowałam, ale raczej powinnam go tolerować. Lekarstwa wolę ograniczyć, zbyt wiele ich przyjmuję. Imbir kiedyś żułam podczas jazdy samochodem - niwelował skutki choroby lokomocyjnej. Dzięki za rady. Również pozdrawiam.

      Usuń
  3. Z doświadczenia wiem, że na grubsze sprawy pokarmowe dobra jest... Coca Cola albo Pepsi. Poważnie! Nawet jeden lekarz zalecał na grypę żołądkową.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też o tym słyszałam, tylko na co dzień nie pijam tego typu napoi, więc i brak ich było tego dnia w lodówce.

      Usuń
  4. Och współczuję, egzamin zaliczysz w późniejszym terminie, ale to samopoczucie... jelitówka to straszna sprawa, przeszliśmy to na II dzień świąt, a Gabryś dwa dni później, trafiła nam się taka jednodniowa, a u Gabiego nawet półdniowa, wieczorem mlody juz dopominał się jedzenia,
    Karolina koniecznie pij elektrolity tzw. kroplówka w płynie, np acidolac, niestety jelitówka wypłukuje wszystko więc uzupełnij, bo po samopoczucie wcale nie lepsze :/
    Zdrówka, zdrówka i jeszcze raz zdrówka!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a o kroplówce w płynie jeszcze nie słyszałam. Na szczęście wszystko wróciło już do normy! Jutro wracam na zajęcia na uczelnię!

      Usuń