Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 2 stycznia 2016

Z impetem wejść w Nowy Rok

Jedni spędzali ten wieczór na balach i imprezach plenerowych, inni na domówkach ze znajomymi. Ja zaś postawiłam na spokój, ciszę oraz... naukę. Dlaczego? Zbliżają mi się aż cztery sesje, niektóre przedmioty wymagają naprawdę przyłożenia się do nich. Jednocześnie postanowiłam sobie w święta wypocząć. Święta, świętami, ale czas pomiędzy nimi, a ponownym wkroczeniem na edukacyjną arenę wypadałoby mądrze wykorzystać. I tak kończyłam ten dobry, 2015 rok, z "Patrologią" Drączkowskiego oraz kserówkami z jakiejś książki o Egipcie. W tle leciała muzyka puszczona z kasety na magnetofonie. Stare, dobre "Boney M." prześcigało się z równie poczciwą "ABBĄ", Krzysiem Krawczykiem oraz Marylą Rodowicz. Coś jest w powiedzeniu, że najbardziej lubimy to, co jest nam znane. Jakoś nie czuję się z tego powodu źle. Z reguły i tak spędzam czas w towarzystwie znanych mi osób, więc głupio bym się czuła na jakiejś licznej imprezie. "Patrologię" przeczytałam tuż przed 12, o Egipcie do dzisiaj czytam, ale naprawdę chciałabym podejść do zaliczenia "Archeologii krajów śródziemnomorskich" już pojutrze. Czy mi się uda - czas pokaże. 
O Nowym Roku oznajmiły mnie wzmożone wybuchy sztucznych petard i fajerwerków za oknem. Tak, tak, w tym(a może jeszcze w tamtym) roku nie miałam ochoty nawet na oglądanie relacji z obchodów nocy sylwestrowych w wielu dużych polskich miastach, a zamiast tego w zupełnym mroku oglądałam wybuchy sztucznych ogni. Nawet nie wiedziałam, że będę miała tak niezwykły widok po zgaszeniu świateł w pokoju. Najbardziej w tym wszystkim żal mi było kota, który nie wiedział co się dzieje. Dziwne, bo w zeszłym roku jakoś to wszystko o wiele lepiej zniosła...Potem szybkie telefony do kilku bliskich mi osób. Osobiście bardzo ucieszył mnie telefon od D., bo w pewnym momencie nasz kontakt się urwał. Jak widać, to był tylko pozór. Do łóżka położyłam się chwilę po wpół do pierwszej ze świadomością, że właśnie nadchodzi coś nowego. Czy lepszego? To się dopiero okaże.
Konkretnych planów na nadchodzący rok nie mam. Myślę, że wszystko z czasem jakoś pójdzie, pozaliczam sesje, w sierpniu zdobędę tytuł technika administracji. Zdaję sobie sprawę z tego, że tak samo jak i w poprzednich latach, czekają mnie zarówno dobre jak i złe chwile, radości i rozczarowania. Ważne, aby zawsze wyjść ze wszystkiego z godnością. I nigdy się nie poddawać w dążeniu do realizacji wszelkich swoich celów i pragnień!

8 komentarzy:

  1. Karolina wszystko rozumiem, ale żeby w taką noc się uczyć...Twój wybór, ale ja bym postawiła na luz, gapienie się w tv czy komputer. Pozdrawiam noworocznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami trzeba wybrać większe zło :). Jakoś mnie w tym roku nie ciągnęło do zabawy, sama nie wiem dlaczego. Może czułam zbliżającą się jelitówkę?

      Usuń
  2. Wszystkiego najpiękniejszego,dzielna Kobieto!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pracowita z Ciebie dziewczyna... Żeby wszyscy studenci tacy byli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie zawsze pracowita, nie zawsze. Muszę po prostu mieć fazę na naukę :)

      Usuń
  4. Ja również uważam, że należy wierzyć w siebie i być silną.
    Trzymam kciuki. ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, inaczej trudno, abyśmy dotrwali do wymierzonych sobie celów. Dzięki za odwiedziny

      Usuń