Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 2 lutego 2016

Coś nie poszło...

Dotychczasowe egzaminy szły mi jak z płatka. Jedne napisałam lepiej, drugie trochę gorzej, jednak zawszę do przodu, nawet z trójką. Wszak dostateczny równa się zaliczenie, prawda? Wczoraj pisałam ostatni egzamin, z regionów turystycznych. Luzik, zwłaszcza, kiedy zna się nie tylko pytania, ale nawet odpowiedzi na nie. Tak się stało, że kilka lat temu wykładowca napisał książkę z testami na pilotów wycieczek i to z niej są egzaminy. Wystarczyło tylko skserować, rozwiązać i się wyuczyć. Nic prostszego. Chociaż w gablotce wystawiona była książka z testami z 2010 roku, na Papieskim udało mi się wypożyczyć jeszcze nowsze wydanie, bo z 2012 roku(w myśl zasady - im nowsze wydanie tym lepsze). Niemal od razu je skserowałam(nigdy nie lubiłam mazać po nieswoich książkach, a ksero kosztowało mnie mniej niż kupno oryginału. W dwa dni rozwiązałam wszystkie zadania dotyczące geografii świata, przez kolejny tydzień je sobie przyswajałam. Do egzaminu podeszłam na luzie, wszak dużo umiałam. Może nie wszystko, ale na pewno większą część. Mina mi jednak zrzedła widząc pierwsze, w dodatku otwarte pytanie dotyczące Palestyny i Izraela. Boszcz... tego nie było w planie. Przypomniała mi się jednak geografia na Papieskim - tak, Palestyna to Azja, a Izrael Bliski Wschód. Dalsze pytania w większości kojarzyłam. "Dobrze jest" - myślałam sobie. Nawet wyrobiłam się w czasie z napisaniem wszystkiego. Pełna dobrych myśli wróciłam do domu. Mój dobry nastrój jednak prysnął, kiedy na meilu grupowym zobaczyłam, że nie zaliczyłam tego egzaminu. Z jednej strony mówi się trudno - jest jeszcze termin poprawkowy, ale z drugiej... Zastanawiam się, czy profesor widząc moje pismo po prostu powiedział - nie, tego nie sprawdzę. Bo wydaje mi się, że powinnam mieć te 50%, a może i więcej. Może powinnam to zweryfikować. A może odpuścić i iść na poprawkę? Kurcze, mam taki zamęt w głowie jak nigdy. 

Pocieszam się myślą, że od wiosny TVP2 wznawia emisję programu "Kocham Cię Polsko"

2 komentarze:

  1. Myślę,że jak masz możliwość, to sprawdzić trzeba... Ale nawet jeżeli poprawka, to Dziewczyno "otrzep się i walcz dalej":) To tylko poprawka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Walczę, walczę! Co to byłoby za życie bez walki!

      Usuń