Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 22 maja 2016

Mieć rękę na pulsie

Ostatnio coraz bardziej i bardziej zaczyna brakować mi czasu na wszystko. I nie piszę tutaj tylko o sieci internetowej, ale ogólnie w kontekście samego życia. Niby wiosna w pełni, niby ptaszki za oknem śpiewają, niby powinnam poczuć zdwojony napływ energii. Ale jak tu nabrać sił, kiedy w perspektywie ma się masę egzaminów i zaliczeń na studiach i w szkołach policealnych? Jednak spokojnie, wszystko jakoś idzie. Pomału, ale do przodu. 
Ogarnęłam już materiał na jutrzejsze kolokwium z języka francuskiego. Nauka od podstaw, więc tragedii nie ma. Mam nadzieję, że zaliczę je za pierwszym podejściem i w tym semestrze będę miała spokój z tym przedmiotem. Nauczycielka jest trochę jakby ją obuchem trzasnęli w łeb, ale na to już nic nie poradzę. Biznesplan na zarządzanie w turystyce i rekreacji już dawno zrobiłam i nawet wysłałam kolegom i koleżankom z teamu. Niby robiłam podobne rzeczy na licencjacie z zarządzania na AWFie w Katowicach, a jednak w pewnych momentach pojawiał się typowy ZONK! Grunt, że zrobiłam, a co z tego wyniknie to się okaże. Prezentacja o Peterhofie w Sankt-Petersburgu na język rosyjski też już czeka na wygłoszenie, a ja coraz bardziej i bardziej marzę o podróży do tego miasta. Może kiedyś się uda. Przecież Peterhof jest taki śliczny... Plan pracy magisterskiej też już mam. Wiadomości na wtorkowe kolokwium z pierwszej pomocy oraz środowe z historii kultury z grubsza przejrzałam. Trochę tego jest, zwłaszcza z historii kultury. Ale jestem dobrej myśli. Cóż innego mi zostało? Wczoraj natomiast uporałam się z zaległymi sprawdzianami z podstaw prawa administracyjnego oraz postępowania w administracji. Postępowanie jeszcze, jeszcze mi poszło, ale prawo. Prawo kompletnie zawaliłam. To znaczy zdałam, ale rewelacji nie ma! Dobrze, że prowadząca zajęcia nie bierze ocen cząstkowych przy wystawianiu końcowej oceny, tylko egzamin. Dzisiaj natomiast pisaliśmy pracę kontrolną z wykonywania pracy biurowej i zaliczyłam na maksymalną ilość punktów. Za dwa tygodnie mam oddać referat na temat systemu płac i teczkę osobową. W przyszły weekend podchodzę zaś do egzaminów z metodyki prowadzenia archiwum i języka angielskiego. A jeszcze w perspektywie mam pomoc przy organizacji parafialnego festynu.
Wiele osób pyta mi się jak mi się chce brać udział w tylu rzeczach. Fakt, czasami padam na łeb, czasami zarywam noce, czasami chodzę niewyspana, czasami muszę z czegoś zrezygnować. Ale ja uwielbiam to robić.  I chyba to najbardziej motywuje mnie i dodaje sił do pracy i dziania mimo wielu przeciwności losu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz