Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 8 maja 2016

Raj niekoniecznie musi być na ziemi!

Wiecie jaki jest najgorszy skutek grzechu popełnionego przez Adama i Ewę? Tak sobie myślę, że jest to zwyczajna ludzka pycha, każąca nam zarówno "mieć wszystko" i "być najlepszym". Rozejrzyjmy się wokół siebie - każdy chce mieć dużo pieniędzy, wspaniały dom, najlepsze samochody i meble, wyjechać na egzotyczne wakacje. Na pozór wszystko nam się należy - wszak z reguły ciężko pracujemy na dobra, które posiadamy. Czy jednak w tym wszystkim nie tworzymy sobie tak jakby namiastkę tego co utraciliśmy, czyli raju? I chociaż mamy zapewniony go po śmierci, to jednak za wszelką cenę chcemy sobie go utworzyć już tutaj, na ziemi. Dlatego kupujemy coraz to lepsze rzeczy, staramy się zarabiać jak najwięcej pieniędzy. Staliśmy się kulturą technologiczną - jeżeli jakieś urządzenie nam się popsuje, jak najszybciej zastępujemy je nowym, tak aby nie odczuć jak najmniejsze skutki tego, że go nie mamy. A co ze światem w ogólnym tego słowa znaczeniu? Jak już stał się w pewnym momencie niesamowicie zepsuty, Bóg zesłał na niego Syna, który swoją męczeńską śmiercią otworzył nam Bramy do Nieba. Czterdzieści dni po Zmartwychwstaniu wstąpił na Niebiosa. I chociaż wstąpił duszą i ciałem, to wszystko co materialne zostawił tutaj, na ziemi. Wiedział bowiem, że to wszystko jest niczym w porównaniu z tym, co znajduje się w raju. Niczym na ziemi tak na prawdę go nie zastąpimy, żadne ciepłe kraje nie będą nawet jego namiastką. Pozostaje jeszcze pytanie gdzie i co to w ogóle jest "niebo". Wielu z nas wynosi infantylne przeświadczenie, że owe "niebo" to po prostu błękitna płachta nad naszymi głowami. Czy tak na prawdę jest - tego nikt nie wie. Jak dla mnie niebo jest krainą gdzieś obok nas. Krainą bez bólu, gdzie dusza zazna wiecznego szczęścia, ponieważ będzie oglądać Boga twarzą w twarz. Czy nie warto więc poczekać tą chwilę, przez którą jesteśmy tutaj na ziemi, aby przez całą wieczność cieszyć się prawdziwym RAJEM? Co więcej, może czasami warto zrezygnować z tego czy owego - wtedy raj będzie bardziej smakował...

P.S. To tylko moja malutka dygresja pod wpływem kazania usłyszanego podczas wieczornej Mszy świętej...

1 komentarz:

  1. Hm ... jestem materialistką w sprawach "nieba" ... widzę to następująco: gdyby nie ludzie, którzy chcą mieć więcej, być najlepszym i zmieniać to, co zastali, bo im nie odpowiada, osoby tzw. "uduchowione" znacznie wcześniej znajdowałyby się w swoim wymarzonym niebie. Bo to wiecznie pędzący za czymś materialiści rozwijają medycynę i napędzają gospodarkę, żeby chorzy mogli żyć dłużej, a tęskniący za życiem wiecznym jedzenie z cudzych podatków.

    OdpowiedzUsuń