Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 12 czerwca 2016

Pomysły na półkolonie mam...

Niejednokrotnie na blogu wspominałam, że działam w parafialnym Oratorium księdza Bosko w charakterze wolontariusza. Wczoraj na przykład pomagałam przy organizacji festynu parafialnego, a od jakiś 5 lat regularnie pomagam przy półkoloniach, zarówno tych zimowych, jak i letnich. Rok temu miałam nawet taką sytuację, że z powodu wyjazdu na turnus rehabilitacyjny nad morze nie mogłam być na całych półkoloniach letnich. Jednak z racji tego, że wróciłam z niego w czwartek wieczorem, w piątek pobiegłam do Domu Młodzieżowego, by chociaż przez ten jeden dzień być z dzieciakami i pomagać przy nich. Mam nawet niepodważalny na to dowód - grupowe zdjęcie przedstawiające całą ekipę:
Komentarz zdjęcie jednej z mam na facebooku: "To chyba był konkurs na najgłupszą minę dnia :)"
To nic, że byłam przeziębiona(o czym zresztą wtedy pisałam). Ważne było, żeby się w ogóle zaangażować. Podczas tegorocznych zimowych półkolonii byłam już animatorem na cały etap. Co prawda poświęciłam pierwszy tydzień nowego semestru na AWFie, czym naraziłam się promotorowi mojej pracy magisterskiej, jednak wszystko rozeszło się po moich kościach.
Na szczęście półkolonie letnie rozpoczynają się w czasie moich wakacji, toteż nic nie tracę uczestnicząc w nich na zasadzie wolontariatu. No, może poza wolnym czasem, ale wolę spożytkować go w ten sposób, niźli robiąc jakieś głupstwa. Zresztą nawet wczoraj dostałam SMSa od księdza przypominającego o dzisiejszej zbiórce w tej sprawie(to nic, że wczoraj na spotkaniu podsumowującym festyn robił listę, kto dzisiaj będzie - uznajmy, że ją zgubić). Czyli nie jestem im obojętna. 
Ogólnie wiem tylko tyle, że cały tydzień będziemy nie w naszym Domu Młodzieżowym, ale w bibliotece miejskiej. To nowość, chociaż przez kilka edycji organizowaliśmy dzieciakom wypoczynek w szkole przynależącej do parafii. To jednak było za poprzedniego wikariusza i tylko dwa razy, niestety. W planie mamy wyjście na basen, wielobój indywidualny oraz drużynowy, wybór miss i mistera półkolonii, podchody, wycieczkę i wiele innych rzeczy. 
Jakiś czas temu zgłosiłam propozycję zorganizowania wycieczki do Ogrodu Biblijnego w leżących nieopodal Krakowa Proszowicach. Co prawda nigdy w ni -m nie byłam, jednak uczyłam się o tego typu obiektach na zajęciach z Okolic Krakowa - miejsc turystyki pielgrzymkowej(nie wiem czy dobrze odmieniłam). Ktoś tam zgłosił propozycję Parku Techniki w Krakowie, jednak odradzałabym wycieczki do Krakowa na trzy tygodnie przed rozpoczęciem Światowych Dni Młodzieży ze względów chociażby logistycznych. Czy moja propozycja przejdzie - nikt tego nie wie. No, może poza organizatorami. Drugi mój pomysł dotyczy podchodów - nasze miasto obchodzi w tym roku 100 lecie nadania praw miejskich. A jakby podczas podchodów pójść tym śladem? Legendy, surowce mineralne, znani ludzie związani z miastem, rozpoznawalne obiekty, ulice... Przez te 100 lat naprawdę dużo się działo. Muszę tylko dopracować plan i zanieść na dzisiejsze zebranie. W dodatku chcę zaproponować wspólne wieczorne spędzanie czasu przez animatorów, tak abyśmy mogli się sami ze sobą zintegrować. Podczas ostatnich półkolonii zimowych zostaliśmy raz na sali gimnastycznej w szkole, gdzie rozegraliśmy między sobą mecz piłki siatkowej i wszyscy byli szczęśliwi. Dlaczego by tego nie powtórzyć? Zwłaszcza, że to też powinien być czas dla nas, animatorów. Przynajmniej ja tak uważam.
A na koniec wygrzebany z czeluści youtube filmik z tegorocznych parafialnych zimowych półkolonii przedstawiający pracę/wygłupy animatorów. I nawet ja się załapałam na kilka ujęć :):
 
Ogólnie to czeka mnie ciężki tydzień - muszę zaliczyć historię kultury, eklezjologię i ekumenizm, kompetencje w turystyce, okolice Krakowa - miejsca turystyki religijnej. W dodatku czekają mnie egzaminy z postępowania w administracji, prawa pracy, podstaw finansów publicznych, wykonywania pracy biurowej, zarządzania przedsiębiorstwem turystycznym, języka rosyjskiego, a na deser zewnętrzny egzamin teoretyczny z technika administracji. Będzie ciekawie, czuję to...

6 komentarzy:

  1. Czym się różni półkolonia od zwykłej koloni?
    Trzymam kciuki abyś wszystkie egzaminy zdała

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na półkoloniach nie wyjeżdża się poza miejsce zamieszkania jak na tradycyjnych koloniach ale dochodzi się na miejsce gdzie się ona odbywa, a po skończonych zajęciach wraca się do domu

      Usuń
  2. Ja również trzymam kciuki! Lato zapowiada się fantastycznie:) Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  3. to trzymam kciuki za egzaminy :) reszta sama się ułoży!

    OdpowiedzUsuń
  4. Karolinko, robicie wspaniałe rzeczy. Dawać drugiemu radość to piękna sprawa.
    I proszę, zwracaj się do mnie "per ty" tak jest blogowym świecie i to nikomu nie ubliża:-)
    A za egzaminy trzymam kciuki:-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziękuję wszystkim za trzymanie kciuków za egzaminy. Przez sesję idę jak burza. Dobrze mieć bratnie dusze w wirtualnym świecie

    OdpowiedzUsuń