Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 17 lipca 2016

Nie musisz pochwalać moich decyzji, ale proszę, nie potępiaj ich

Jakiś czas temu podczas jazdy autobusem do sąsiedniej miejscowości znajoma zapytała się mnie, czy moja uczelnia, bądź co bądź katolicka, angażuje się w jakiś sposób w organizację Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. Odpowiedziałam jej, że owszem, a nawet ja zgłosiłam się do wolontariatu.
 - Ty? - powiało oburzeniem, a jej wzrok wyrażał mniej więcej: Przecież co ty możesz z twoją niepełnosprawnością. Znowu poczułam się malutką i nie mogącą realizować swoich marzeń i pragnień osobą. W sumie powinnam przyzwyczaić się już do tego, że niektóre osoby negują moje decyzje, nawet te dotyczące mojej edukacji. Ale czy to faktycznie uprawnia ich do zniechęcania mnie do robienia rzeczy, które kocham? Czasami źle dobrane słowo i mimika, czy też gesty naprawdę mogą sprawić, że osobie odechce się wszystkiego. Mi też czasami nie wszystko pasuje, w końcu jestem tylko człowiekiem. Ale staram się nie podważać czyiś decyzji. Każdy ma swoje pragnienia i marzenia do których dąży. Czasami trzeba go naprowadzić na właściwy ku temu tok. Ale nie starać się zniechęcić, zwłaszcza jeżeli to pragnienie nie zagraża jego zdrowiu czy też życiu. Naprawdę tak ciężko jest czasem przemilczeć pewne rzeczy? A może po prostu czujemy się panami świata? Zastanówmy się, jak my byśmy się czuli w sytuacji, w której ktoś negowałby nasze działania, a następnie pomyślmy, że być może tak samo nasz rozmówca. Wnioski nasuwają się same...

Wieczorem wywołałam ogólną radość najpierw na spotkaniu dla rodzin przyjmujących pielgrzymów przybyłych na Światowe Dni Młodzieży, a następnie na spotkaniu dla wolontariuszy. Na pierwszym z nich ksiądz rozdzielał ludzi po rodzinach. W pewnym momencie pojawił się problem dotyczący rozlokowania według płci(brak proporcji). Ksiądz przegląda deklaracje i stwierdza: "Wiecie co, praktycznie wszyscy zadeklarowali przyjęcie dwóch osób. Jedynie Karolina zaszalała i stwierdziła, że przyjmie ich 6...". Wszyscy zareagowali śmiechem, co było do przewidzenia. W końcu stanęło na dwóch Włochach płci męskiej i to wywołało zarazem wesołość na drugim spotkaniu. Dziewczyny nawet żartowały, że będą wpadać na kawę :). Zapraszam serdecznie, zwłaszcza że mam nowiuteńkie meble w kuchni(cena kosmiczna, ale miałam za to efekt wow, co nieczęsto mi się zdarza)

2 komentarze:

  1. Karolina rób to co kochasz, tak po prostu :) i bądź szczęśliwa choćby z tego powodu że znów jestes krok dalej czy wyżej ;)

    ps. włochów zazdroszczę :P
    i niech to będzie niezapomniany czas i piękny czas

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że te dni będę wspominać z łezką w oku do końca moich dni :)

      Usuń