Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 11 lipca 2016

Wszystkie drogi prowadzą do Rzymu

Rzymianie mają taki lokalny żart, że w ich mieście o każdej porze roku można spotkać psy oraz Anglików, którzy przyjeżdżają zobaczyć liczne zabytki. Z czasem ta lista została wydłużona o Amerykanów oraz Japończyków. Zmieniono jednak zdanie, kiedy w jubileuszowym 2000 roku setki tysięcy młodych ludzi z 160 krajów świata zrobiło tam nalot. Zmienili ustrój i pod przewodnictwem starszego człowieka w bieli założyli nieznaną dotąd republikę, w której modlitwa była językiem, uśmiech walutą, zaś miłość prawem. XV Światowe Dni Młodzieży po 15 latach wróciły w miejsce, w którym się narodziły - do Rzymu!
Zachowane zostały wszystkie obecne wcześniej elementy, lecz rozbudowano je i nieco zmodyfikowano. Tradycyjne powitanie papieża rozdzielono na dwie części: pierwsza na Lateranie dla młodzieży z Rzymu i drugie na Placu św. Piotra dla młodzieży przybyłej z całego świata. Później(środa, czwartek i piątek) - to dni katechez, spowiedzi, jak też nawiedzenia czterech bazylik większych, w których można było przekroczyć próg świętych drzwi. W sobotę 19 sierpnia młodzież przeniosła się z Rzymu na miasteczko uniwersyteckie mieszczące się na przedmieściach miasta, gdzie odbyło się też tradycyjne już wieczorne czuwanie. Nazajutrz miała miejsce Msza Święta na zakończenie obchodów XV Światowych Dni Młodzieży.
Około godziny 18 na placu przed Bazyliką św. Jana na Lateranie pojawił się papamobile z papieżem. Wokół rozległy się entuzjastyczne okrzyki i wiwatowanie na jego cześć flagami:
Ojciec Święty podjechał do specjalnie przygotowanego dla niego miejsca pod kopułą ze szkła, wyglądającą jak mały statek kosmiczny. Jan Paweł II wyglądał na wypoczętego i zadowolonego. Z uśmiechem na twarzy  słuchał słów powitania, wygłoszonego przez przedstawicieli młodzieży - Lucy i Simone. Kto wie, być może wracał pamięcią do tego pierwszego spotkania i cieszył się, że po piętnastoletniej wędrówce przez prawie wszystkie kontynenty, Światowe Dni Młodzieży wracają do punktu wyjścia. Jednocześnie na jego oczach spełniało się proroctwo powiedziane przez prymasa Stefana Wyszyńskiego: "Masz wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie". Teraz te słowa stały się faktem. Wielki Jubileusz Roku Jubileuszowego wkraczał w swoją szczytową fazę. I chociaż od momentu otwarcia Świętych Drzwi w Bazylice w. Piotra w Wigilię Bożego Narodzenia w ubiegłym roku przeszły miliony ludzi, to jednak dopiero teraz nastąpił napływ tak wielu ludzi w tak krótkim czasie. Poniekąd z tego powodu ceremonię otwarcia XV Światowych Dni Młodzieży podzielono na dwa etapy - część lokalną i ogólnoświatową.
Trasę pomiędzy bazyliką na Lateranie, a bazyliką św. Piotra Jan Paweł II przebył w papamobile. Była to podróż nie tylko w przestrzeni, ale i w czasie. W swojej powieści "Quo vadis" Henryk Sienkiewicz opisał wędrówkę świętego Pawła na Wzgórze Watykańskie, gdzie miał ponieść śmierć męczeńską. Jak pamiętamy opis umieszczony był w scenerii zachodu słońca. Kiedy 15 sierpnia papież przemierzał tą drogę w samochodzie, słońce również chyliło się ku zachodowi. Pozdrawiały go setki tysięcy młodych ludzi, ustawionych na ulicach, które przemierzał. Chóry śpiewały hymny kolejnych Światowych Dni Młodzieży. Wjeżdżając na Plac św. Piotra, Ojciec Święty usłyszał pieśń "Abba Ojcze", która dziewięć lat wcześniej zaistniała w Częstochowie. Kilkusettysięczne zgromadzenie wypełniło przestrzeń wewnątrz kolumnady okalającej plac. Zaczynał się apel narodów. Ojciec Święty po wezwaniu każdego kontynentu wymieniał kraje, których przedstawiciele przybyli do Rzymu - 160 państw. Ta litania narodów, chociaż długa i uroczysta, uświadomiła wszystkim powszechność Kościoła, który zgromadził się wokół następcy św. Piotra. Kościoła, który przybył, aby uklęknąć u jego grobu. Tego sierpniowego wieczoru Jan Paweł II powiedział do wiernych: "Wasza podróż nie jest jakąkolwiek podróżą. Skoro wyruszyliście w drogę, to nie tylko dla rozrywki czy względów kulturalnych. Pozwólcie więc, że jeszcze raz powtórzę to pytanie: Czego przyszliście tutaj szukać? Albo lepiej: Kogo przyszliście tutaj szukać?". Odpowiedź na to pytanie przychodziła w tematach kolejnych Światowych Dni Młodzieży. Te hasła za każdym razem stawały się rzeczywistością. Podobnie było w Rzymie w 2000 roku: "Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami". To zdanie papież nazwał "wizytówką Pana Jezusa" i "sercem" Prologu Ewangelii wg św. Jana.
Dwa dni później od strony via delle Conciliazione na plac wylewały się tysiące młodych. Nieprzerwany ludzki potok płynął w kierunku Świętych Drzwi w Bazylice Watykańskiej. Był to wyjątkowy punkt obchodów XV Światowych Dni Młodzieży. Próg Drzwi Świętych przekraczać można tylko w czterech rzymskich bazylikach. W pozostałych latach są one zamknięte. Mają za zadanie przypomnieć wszystkim, że Jezus jest "Bramą owiec", a przejście przez nią oznacza odpust zupełny. Do tego potrzebne jest jednak oczyszczenie z grzechów. Dlatego na terenie starożytnego cyrku rzymskiego ustawiono 320 konfesjonałów i urządzono przestrzeń, gdzie kapłani spowiadali non stop. Circo Massimo, podobnie jak Bazylika św. Piotra, przeżyła w tych dniach prawdziwe oblężenie - do sakramentu pojednania przystąpiło kilkaset tysięcy młodzieży.
Piątek, 18 sierpnia, to już tradycyjny dzień odprawienia Drogi Krzyżowej. Miała się ona odbyć na wzgórzu kapitolińskim. Było już zupełnie ciemno, toteż bardzo malowniczo wyglądała inscenizacja z setek świec ustawionych w dwóch rzędach na 124 stopniach prowadzących na szczyt wzgórza. Zaczynała się ona pod kościołem Santa Maria, przy którym znajdował się już Krzyż Światowych Dni Młodzieży. Wkrótce kilka osób zbliżyło się ku niemu, podnieśli go, i zaczęli znosić po schodach. Za nimi szło kilkadziesiąt młodych ludzi, którzy nieśli w rękach mniejsze krzyże, symbolizujące męczenników, którzy ponieśli śmierć za wiarę zarówno w dawnych czasach, jak i współczesnych. Przy poszczególnych stacjach głos zabierali pielgrzymi z różnych krajów: Amerykanka mówiła o karze śmierci, Rwandyjczyk o nienawiści i gwałcie w jego kraju, mieszkanka Salwadoru wspominała zamordowanego podczas odprawiania Mszy świętej Arnufa Romero, Palestyńczyk modlił się, aby młodzi służyli pokojowi, Włoch - aby Bóg nauczył nas modlić się do niego, Francuzka prosiła, aby chrześcijanie potrafili zmierzyć się z problemem nędzy. Cały pochód zmierzał w kierunku Koloseum. Po zakończeniu uroczystości młodzi ludzie ponownie wzięli ogromny krzyż na swoje ramiona, aby przez całą noc nieść go na miejsce, gdzie w kolejnym dniu miało się odbyć wieczorne czuwanie z Ojcem Świętym. Młodzi, którzy przez cały tydzień chodzili po rzymskich ulicach, odwiedzali starożytne rzymskie kościoły i groby świętych, przeprowadzili się teraz na tereny nowoczesnego uniwersytetu Tor Vergata.
W sobotę panował niesamowity upał. Cały tydzień było gorąco, ale w sobotę temperatura wyjątkowo dała się wszystkim we znaki. W słońcu temperatura sięgała prawie pięćdziesięciu stopni Celsjusza. Zadziwiające jest, że w takich warunkach młodzież przyszła pieszo na miejsce spotkania z papieżem. Pielgrzymom dochodzącym do kampusu ukazywały się dwie rzeczy: olbrzymi, 36 metrowy krzyż oraz strzelające na kilkanaście metrów w górę fontanny, uruchomione specjalnie dla pielgrzymów, aby mogli zaznać ochłody. Wolontariusze i strażacy polewali też wodą ludzi wchodzących na olbrzymie pole. Ci, którzy znaleźli się już wewnątrz kampusu, szukali swoich sektorów i urządzali sobie tymczasowe obozowiska. Wszak mieli tu spędzić najbliższych kilka godzin, na które składały się: oczekiwanie na papieża, wieczorne czuwanie, noc oraz Msza święta na zakończenie spotkania. W górze powiewało wiele flag, w tym sporo biało - czerwonych.
Słońce było już nisko nad ziemią, kiedy papieski śmigłowiec wylądował na tyłach olbrzymiego ołtarza. Ojciec Święty wszedł do papamobilu i objechał cały teren. Wtórował mu hymn skomponowany na to spotkanie:
Minęło całe zmęczenie spowodowane kilkoma godzinami oczekiwania. Zewsząd rozlegały się okrzyki: "Niech żyje papież", "Kochamy Cię", "Giovanni Paolo". Papież przez godzinę jeździł po olbrzymim terenie po czym powrócił do ołtarza razem z piątką młodych z pięciu kontynentów przeszedł symboliczną Bramę Wielkiego Jubileuszu i pojawił się na podium. Wkrótce zaczęła się medytacja na ten wieczór. Papież zwrócił w niej uwagę na to, że spotkanie niewiernego Tomasza ze zmartwychwstałym Jezusem wzbogaciło "laboratorium wiary" o nowy element. Po wydarzeniach wieczerniku uczniowie Jezusa wyszli z niego jako ludzie w pełni świadomi prawdy, która miała ukształtować ich życie osobiste i życie Kościoła na przestrzeni wieków. I właśnie takiej świadomości prawdy papież życzył każdemu obecnemu na spotkaniu. "Ale - dodał - odkrycie dokonane w ciszy to nie wszystko. Drodzy Przyjaciele! Dziś również wierzyć w Jezusa, iść za Jezusem śladami Piotra, Tomasza, pierwszych apostołów i świadków, wymaga zajęcia stanowiska po Jego stronie i nierzadko niemal nowego męczeństwa: męczeństwa tego, kto – dziś tak jak wczoraj – wezwany jest do pójścia pod prąd, by kroczyć za Boskim Nauczycielem, by «towarzyszyć Barankowi, dokądkolwiek idzie». Nie przypadkiem, droga młodzieży, pragnąłem, aby w czasie Roku Świętego zostali przypomniani przy Koloseum świadkowie wiary dwudziestego wieku". Wybuchły oklaski. Papież pobłogosławił obecnych, ale wcale nie miał zamiaru opuszczać Tor Vergata. Rozpoczął się koncert. Nagle można było zobaczyć starszego człowieka, który wyciągnął w górę ramiona i zaczął nimi poruszać w rytm muzyki. Na godzinę dwudziestą trzecią zaplanowano pokaz sztucznych ogni. Ku wielkiej radości zebranych papież również go obejrzał. Ręką wskazywał na wystrzeliwane race, wybijał rytm śpiewanych piosenek stukając ręką o poręcz fotela, w którym siedział. Mimo późnej pory i wielogodzinnego uczestnictwa w uroczystościach głos Ojca Świętego do końca brzmiał jasno i wyraźnie. Opuścił Tor Vergatę o godzinie 23:45 i udał się do swojej letniej rezydencji w Castel Gandorfo na nocleg.
W niedzielny poranek ponownie wsiadł do swojego helikoptera i odleciał w kierunku Tor Vergady, gdzie miał odprawić Mszę świętą kończącą obchody XV Światowego Dnia Młodzieży. Po kilkunastu minutach lotu papież zobaczył przez okno ogromną przestrzeń wypełnioną ludźmi - w sumie było ich 2,2 milionów. "Doszliśmy do punktu kulminacyjnego Światowego Dnia Młodzieży. Wczoraj wieczorem, moi drodzy młodzi, potwierdziliśmy naszą wiarę w Jezusa Chrystusa, Syna Bożego, który został posłany przez Ojca – jak przypomniało nam dzisiejsze pierwsze czytanie – „by głosić dobrą nowinę ubogim, by opatrywać rany serc złamanych, by zapowiadać wyzwolenie jeńcom i więźniom swobodę… aby pocieszać wszystkich zasmuconych". Przez dzisiejszą liturgię Eucharystii Jezus wprowadza nas w poznanie szczególnego aspektu swojej posługi. Słyszeliśmy w Ewangelii fragment mowy, którą wygłosił On w synagodze w Kafarnaum po cudzie rozmnożenia chlebów." - mówił w homilii. Ojciec Święty od razu wchodził w sedno sprawy. To właśnie wtedy Jezus mówił o sobie jako o chlebie życia. I tam wielu uczniów, nie mogąc pojąć tych słów Odeszło od niego. Upał nie zelżał. Kiedy Jan Paweł II kończył Mszę, Tor Vergata przypominała rozżarzony piec. Na szczęście zainstalowane na ołtarzu nawiewy chłodnicze czyniły pracę papieża nieco mniej uciążliwą.
Tydzień później, na dziedzińcu papieskiej rezydencji w Castel Gandolfo pojawiła się grupa pielgrzymów z nietypowym rekwizytem - nad ich głowami można było zobaczyć wiosło. Byli to potomkowie tych, których Jan Paweł II w nie tak odległych czasach zabierał na bajeczne spływy kajakowe.
"Rzym już nigdy nie będzie taki jak teraz" - mówili z żalem mieszkańcy Wiecznego Miasta, patrząc na opustoszałe ulice.

1 komentarz:

  1. Ale to fajnie szczegółowo opisałaś :-)
    Żadne słowa nie trafiają do mnie tak dobitnie jak Jana Pawła II.

    OdpowiedzUsuń