Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 1 lipca 2016

Zadaniowiec - porażeniowiec!

Często w środowisku spotykam się z dziwą jak dla mnie postawą myślową(czy wręcz stereotypową), że skoro jestem niepełnosprawna, to należy ograniczyć moje pole działania. Tymczasem prawda jest zupełnie inna - co prawda mózgowe porażenie dziecięce spowodowało, że moje ruchy są powolne i czasami niezsynchronizowane, mowa zaś stała się monotonna i niewyraźna, nie może to jednak być powodem do wykluczania mnie z większości wydarzeń, imprez i zajęć. Na szczęście są sytuacje, w których moje schorzenie schodzi na dalszy plan, a wszyscy widzą we mnie "normalnego"* człowieka. Z całą pewnością należą do nich parafialne półkolonie. A podczas tegorocznych rozkręciłam się w kwestiach wykonawczych jak nigdy przedtem - i zdarzało się, że zadawałam dzieciakom pytania na temat obejrzanego fragmentu bajki podczas pracy w grupach, i wymyślałam poboczne zadania(rysowaliśmy laurki urodzinowe dla Dominika), i miałam stanowisko podczas wieloboju indywidualnego(przenoszenie wody z wiadra do słoika za pomocą gąbki) oraz drużynowego(jedzenie słodyczy zawieszonych na sznurkach bez pomocy rąk), i ułożyłam okrzyk będący podziękowanie dla biblioteki miejskiej. A dzisiaj ułożyłam całe podchody. I chociaż nie wszystko poszło zgodnie z moim planem, to chyba nie okazały się one kompletną klapą(jedna negatywna opinia kontra cztery pozytywne podczas spotkania podsumowującego dzień - niezły wynik). A jutro, zgodnie z moją sugestią, jedziemy do Ogrodu Biblijnego w Proszowicach.
Czasami wystarczy tak niewiele... Wystarczy uwierzyć, że ktoś niepozornie wyglądający będzie w stanie coś zrobić i obrócić to w czyn, aby ktoś następny uwierzył, że też jest potrzebny. To przecież tak niewiele, a tak wiele dobrego może zdziałać. Pomyślcie o tym moi drodzy, kiedy na podstawie stereotypów będziecie komuś mówili "NIE".

* Osobiście nie uważam siebie za nienormalnego człowieka, nikt też tak mnie nie nazwał, nie potrafię jednak znaleźć ku temu odpowiedniego słowa.

2 komentarze:

  1. Gratuluję takich sukcesów :-) 4:1 - świętny wynik zwłaszcza, że nie wszystkim idzie dogodzić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Śmieję się, że jestem lepsza od polskiej reprezentacji w Piłce Nożnej :). Wbrew pozorom cieszę się nawet z tego jednego negatywnego głosu - przynajmniej wiem, co mogę w przyszłości poprawić.

      Usuń