Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

W zgodzie z tradycją

15 sierpnia łączy w sobie dwa święta. Jest to niewątpliwie chlubna rocznica pokonania Armii Czerwonej przez wojska polskie pod dowództwem marszałka Józefa Piłsudskiego. Do dzisiaj wielu historyków zalicza stoczone wówczas walki do jednych z ważniejszych bitew w historii naszej ojczyzny, zaś od lat 15 sierpnia obchodzony jest Dzień Wojska Polskiego. 
Dla katolików dzisiejsza data ma jednak jeszcze jeden wymiar, czysto religijny. Ponad 60 lat temu ówczesny papież Pius XII ogłosił czwarty już dogmat dotyczący Matki Boskiej - "O wniebowzięciu Najświętszej Maryi Panny". Nie rozstrzyga on jednak odwiecznego problemu dotyczącego tego, czy Maryja umarła, a następnie została wzięta do Nieba z duszą i ciałem, czy też, jak głosi wschodnia tradycja, nie umarła, ale zasnęła i w takim stanie aniołowie zabrali ją z tego świata. Ciekawostką tutaj jest, że Kościół Katolicki dużo wcześniej uznał, że Maryja jest Matką Syna Bożego(sobór w Efezie w 431 r.), o tym, że Maryja zawsze była dziewicą(Synod Laterański w 649 r.) oraz to, że Maryja została Niepokalanie Poczęta(dogmat ogłoszony w 1854 r. przez papieża Piusa IX). 
Chociaż święto Wniebowstąpienia Najświętszej Maryi Panny znane jest od 66 lat, to tradycyjnie na ten dzień nakłada się jeszcze jedno święto, zwane Świętem Matki Boskiej Zielnej. Jego historia sięga V wieku. W Polsce i innych krajach Matka Boska jest dzisiaj czczona jako patronka ziemi i jej bujnej roślinności. Wielu wiernych przyniosło dzisiaj nałęcza polnych kwiatów, na znak wdzięczności za owoce, jakimi obrodziła nas ziemia. Mają one symbolizować nałęcza dobrych uczynków, z jakimi staniemy przed Panem, kiedy opuścimy ten ziemski padół.
Również i ja, chociaż mieszkam od urodzenia w mieście, zaniosłam na dzisiejszą Mszę świętą bukiet kwiatów, jakie udało mi się wczoraj zerwać na łące nieopodal miejskich jezior. Może i nie jest on imponujący, wszak gdybym mieszkała na wsi byłby lepszy i bardziej okazalszy, wychodzę jednak z założenia, że przede wszystkim liczy się pamięć, a nie wspaniałość bukietu. Zresztą niewiele wiernych miało dzisiaj wiązanki. Gdzieś powoli zanika ten zwyczaj, przynajmniej w mieście.
Z poświęceniem bukietów wiązało się i nadal wiąże wiele zwyczajów. Wiązanki przechowywano za siestrzanem, na parapetach, za świętymi obrazami, obok wianków z Bożego Ciała nad drzwiami wejściowymi czy na ścianie frontowej, na strychu, w oborach koło okna, w sąsiekach stodoły(czyli wszędzie tam, gdzie istniało niebezpieczeństwo ataków "złych sił", a wiązanki, tak jak wianki święcone w oktawę Bożego Ciała, miały temu zapobiegać). Poświęcone ziele zabezpieczało więc dom, mieszkańców i całe obejście przed nieszczęściami. Zatknięte na polu chroniło przed piorunami i robakami, umieszczone w sąsiekach przed myszami. Okadzano zielem wnętrza domów, pomieszczenia dla bydła, ludzi, żeby ich diabeł nie kusił. Żeby zabezpieczyć bydło przed czarami i utratą mleka, wiązankę wtykano w oborze za żłób lub kładziono pod próg, przez który przepędzano bydło. W celach ochronnych przed złymi mocami okadzano też cielącą się krowę, rodzącą kobietę, a także umierającego. Okadzało się krowy nie dające mleka, a jeśli dziecko nie spało w nocy lub po nocach płakało, okadzano kołyskę. Zielem kadzono też w czasie gwałtownej burzy. Bardzo często wywar z ziół z bukietu podawano do picia krowom po ocieleniu. Wiązanki wykorzystywano także w celach leczniczych. Najczęściej zioła z nich stosowano globalnie, bez względu na to, jakie gatunki się w nich znajdowały – ważne było to, że zostały poświęcone w dniu Matki Boskiej Zielnej. Najczęściej zioła z wiązanek stosowano razem, bez wyszczególnienia gatunków, bez względu na rodzaj choroby. Ziarno wykruszone z poświęconych kłosów bywało często dodawane do pierwszego siewu. Miało zapewnić urodzaj, zabezpieczyć zboża przed szkodnikami, odpędzić złe duchy z zasianego gruntu. Poświęcone wiązanki miały też swoje zastosowanie w obrzędach pogrzebowych – wkładano je zmarłym do trumny (pod głowę lub pod nogi), ale tylko dorosłym. Święconym zielem okadzano też wnętrza domów, aby zabić przykry zapach.
Jak widać na zdjęciu, mój bukiet wisi przy świętych obrazkach, razem z zeszłorocznym wiankiem poświęconym podczas oktawy Bożego Ciała. Ważna rzecz, o której nie każdy wie - takich wiązanek nie wolno wyrzucać – są one przedmiotem świętym, z którym trzeba się szczególnie obchodzić. Stary lub zniszczony bukiet należały spalić – tak jak stare, czy zniszczone święte obrazy.

2 komentarze:

  1. Piękny bukiecik. Ja nie miałam dziś bukiecika, bo zapomniałam całkowicie o nim. No ale w przyszłym roku to nadrobię. A co do palenia wianków, to ja co roku spalam palmę wielkanocną. Jak nowa zawiśnie na ścianie,t o stara ląduje w piecu.
    Co do wojskowych, to fakt, dziś świętują i chwała im za to że są i niech dalej bronią nas i naszego kraju - choć lekko nie mają!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. W naszej parafii niestety było bardzo mało wianków/bukietów do poświęcenia. A szkoda, bo to taka piękna tradycja...

      Usuń