Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 31 października 2016

Filmowa relacja z Twardogóry i Przyjaźni przez duże P

Korzystając z chwili wolnego czasu, postanowiłam zrobić filmik prezentujący Oratoriadę w Twardogórze. Nie jest on idealny, wszak dopiero poznaję tajniki Movie Maker, na potrzeby bloga wyrzuciłam też filmiki(wraz z nimi produkcja przekracza dopuszczalny limit 100 Mb). Jednak jest, z czego cieszę się jak dziecko. Zaraz zabieram się za pisaniu reportażu na ten temat na stronkę internetową mojej parafii. W przeciwieństwie do artykułu na wiadomości24 mogę sobie pozwolić na trochę prywatnych przemyśleń :).
video
Jako, że jutro przypada Dzień Wszystkich Świętych, udałam się aby zakupić znicze. Obeszłam dwa sieciowe markety - jedyne co mi miały do zaoferowania, to żelowe wkłady. Czego to ludzie nie wymyślą. Jeszcze woskowe znicze jestem w stanie zrozumieć, ale żelowe? No nic, postanowiłam iść pod cmentarz - tam zawsze można coś kupić. Nabyłam więc 5 zniczy w bardzo przystępnej cenie. A przy okazji spotkałam się z jedną z moich koleżanek, jeszcze z czasów gimnazjum. A. tak bardzo ucieszyła się na mój widok, że aż dostałam zaproszenie na herbatę do jej babci. Co prawda poświęciłam ostatnie nabożeństwo różańcowe w mojej parafii, ale mam nadzieję, że nie zostanie mi tego wzięte za złe. Zresztą, jeżeli Bóg widział radość na twarzy A. to z całą pewnością wybaczył mi tą nieobecność. Ja zaś poszerzyłam krąg realnych znajomych. No i dowiedziałam się, że sympatyczna staruszka znała z widzenia moją mamę, a tym samym i mnie. Jednak ten świat jest mały. Z A. wygadałyśmy się za dwa lata(ostatnie nasze spotkanie takie na prawdziwe pogaduchy było w >>TEGO<< Sylwestra). Co prawda po drodze mieliśmy jeszcze kilka spotkań z jeszcze jedną naszą koleżanką, ale jakoś nigdy rozmowa nam się wtedy nie kleiła. A ja wiem, że z A. można pogadać tak normalnie, po ludzku, wystarczy tylko chcieć. Tym bardziej, że dziewczyna ma kłopoty z wyrażaniem werbalnym swoich myśli. Czasami trzeba jej pomóc znaleźć odpowiednie słowo, czasami naprowadzić na myśl, którą przed chwilą wyraziła. Ale czy to jest powód, aby się od niej odsuwać? To tak, jakby mnie dyskryminować ze względu na niewyraźną mowę, czy wręcz za niemożliwość doniesienia sobie kubka z herbatą. A jednak z pomocą innych wszystko jest możliwe. Chyba nawet dzięki temu z A. doskonale się uzupełniamy. Ja pomagam jej znaleźć słowa - ona mi przenosić różne rzeczy. I nigdy, naprawdę nigdy nie poczułam przy niej, że coś jest nie tak. Mam nadzieję, że ze wzajemnością.

Przypominam o zrzutce na ogród sensoryczny dla Poli i Maxa :)

3 komentarze:

  1. Mnie rozwaliły lampki takie na baterie chyba O.o efekt jakby się żarówkę zapaliło w kształcie płomyka :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może to były znicze solarne, bo i takie spotkałam

      Usuń