Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 9 października 2016

Kilka spraw związanych z dzisiejszym dniem

Tradycyjnie już niedziela poprzedzająca rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża obchodzona jest pod znakiem Dnia Papieskiego. Tego dnia rzesze wolontariuszy zbierają pieniądze na fundację "Dzieło nowego tysiąclecia", która funduje stypendia zdolnej, ale ubogiej młodzieży umożliwiając jej tym samym chociażby studiowanie(kto studiuje nawet dziennie ten wie, że darmowa edukacja jest tylko fikcją - chociaż nie płaci się za samą naukę, to masę pieniędzy pochłaniają rzeczy pośrednio z nią związane). I chociaż fundacja ta powstała zaledwie 16 lat temu, dla mnie istnieje właściwie od zawsze. Za każdym razem temu pięknemu przesłaniu towarzyszy jakieś hasło przewodnie. W tym roku opierało się ono, a jakżeby inaczej, o miłosierdzie Boże i brzmiało: "Bądźcie świadkami miłosierdzia". 
Myślę, że jest to piękne zwieńczenie kończącego się już Nadzwyczajnego Jubileuszu Bożego Miłosierdzia, pokazujący że i my powinniśmy być miłosierni jak nasz Ojciec. A czy może być tego piękniejszy wyraz ponad podzieleniem się z innymi przysłowiową złotówką?
W naszym Kościele został odczytany przepiękny list Episkopatu Polski nawiązujący przede wszystkim do XXXI Światowych Dni Młodzieży w Krakowie, który przebiegał pod hasłem "Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią". Co prawda powinien on być odczytany w zeszłym tygodniu, jednak w naszej parafii w każdą pierwszą niedzielę miesiąca zamiast kazania/homilii jest adoracja Najświętszego Sakramentu, zaś oficjalne listy są czytane dopiero w następnym tygodniu. Tych, co nie dotarli do tego listu odsyłam >>tutaj<<. Też miałam swój drobny udział w "Dziele Nowego Tysiąclecia", a mianowicie stałam przy drzwiach wejściowych ze świątyni z puszką, do której zbierane były datki(karteczki dawała zaś moja młodsza scholowa koleżanka - raczej nie dałabym rady fizycznie z jednym i z drugim). W tle zaś leciał hymn tegorocznych Światowych Dni Młodzieży śpiewany przez scholę, który nadawał sytuacji podniosłego charakteru:
Na samej zaś Mszy świętej świętowaliśmy imieniny opiekuna naszej scholi, księdza Franciszka. Ku mojemu zaskoczeniu zostałam wybrana jako "najstarsza z najmłodszych", ale za to "dzielnie reprezentująca od lat scholę" do delegacji składającej w imieniu naszego zespołu życzeń. Szłam z różyczką(miałam taką tremę, że myślałam, że złamię jej łodyżkę) :-). Na szczęście wszystko poszło zgodnie z planem - kwiatek księdzu, przytulanki i powrót na pozycję. Miłe, ale z drugiej strony dalej zastanawiam się nad drugim dnem tego wszystkiego. No bo i 25 września, gdzie szłam i z darami, i potem z cukierkami, i potem stałam z puszką i zbierałam datki na ofiary sierpniowego trzęsienia ziemi we Włoszech, i dali mi rozważanie na 16 października, i dzisiaj... A wczoraj to nawet chcieli mi dać rozważanie na wtorkowy różaniec, o którego oprawę dba schola. Na przeszkodzie ku temu stanęły mi zajęcia na uczelni, które mam do 18:30, zaś nabożeństwo jest o 17:30. No i ku mojemu zdziwieniu mogę nie być w przyszłym tygodniu na generalnej próbie przed 16 października, jak również nikt nie będzie miał pretensji za moją nieobecność za dwa tygodnie. Moje tłumaczenie, że został mi zaproponowany wyjazd na Oratoriadę skwitowano: "Lolek, jasne że jedź. Jedź i korzystaj z życia". Jestem w szoku, czyżby po ŚDM przejrzeli na oczy i przestali mnie postrzegać przez pryzmat mojej niepełnosprawności? Z doświadczenia jednak wiem, że w tych sprawach nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca. Ale cieszyć się na zapas nie zaszkodzi.

Dzisiejszy dzień kojarzy mi się również z trzema osobami: Agnieszką Osiecką, Ryszardem Rynkowskim oraz Markiem Grechutą. Gdyby Agnieszka Osiecka dzisiaj żyła, świętowała by 80 urodziny. Napisała wiele wspaniałych, mądrych i życiowych tekstów do piosenek, które śpiewały takie gwiazdy polskiej sceny jak Maryla Rodowicz, Violetta Villas, czy też Skaldowie. Przyznam się bez bicia, że kiedy mam gorszy dzień lubię puścić sobie jakąś piosenkę, do której słowa napisała właśnie Agnieszka Osiecka. Swoje urodziny, 65, obchodzi genialny jak dla mnie Ryszard Rynkowski. Jego barwa głosu wraz z interpretacją piosenek doprowadzają mnie do ciarek na plecach. Nie należy dzisiaj zapominać o dziesiątej rocznicy śmierci nieodżałowanego Marka Grechuty. Któż z nas nie nucił sobie pod nosem "Nie dokazuj mała nie dokazuj", "Wiosna, wiosna, wiosna ach to ty", czy też "Ważne są tylko te dni, których jeszcze nie znamy"? Przepiękna barwa głosu pana Marka sprawiała, że nie sposób było przełączyć stację w radio, słysząc piosenki w jego wykonaniu. Teraz cieszy samego Pana Boga swoim śpiewem.

3 komentarze:

  1. Wspaniale się odnajdujesz w wierze, w miłosierdziu w obrzędach. To jest piękne :-)) Agnieszkę Osiecką i Marka Grechutę uwielbiam i ja. Byłam nie raz na koncertach poświęconych twórczości Agnieszki Osieckiej gdzie śpiewała min. jej ulubiona odtwórczyni piosenek Maryla Rodowicz, a prowadziła koncert Magda Umer. :-)
    Moja ulubiona piosenka Marka Grechuty to "Świecie nasz" ale tak jak Ty, Karolinko, uwielbiam wszystko z Jego repertuaru . uch, rozmarzyłam się :-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Magda Umer chyba też śpiewała do tekstów Osieckiej. A może się mylę? Wszak tyle piosenkarzy śpiewało do słów jej wierszy. A z tym odnajdywaniem się to różnie bywa. Staram się żyć wiarą, chociaż w dzisiejszych czasach jest to bardzo, bardzo ciężkie...

      Usuń
    2. Magda Umer śpiewa. Mi to akurat utkwiła piosenka, która bardzo pasowała do mnie " oczy tej małej jak dwa błękity ... itd. napisałam nawet posta (ale nie wiem który to) bo akurat usłyszałam tą piosenkę w ciężkim momencie. Boga odnajdywać w ludziach to bardzo trudne ale udaje Ci się często w wielkich a to już dobry początek, żeby odnajdywać Go w słabych. (podobno) Na pewno Ci się uda !! ;-)

      Usuń