Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

poniedziałek, 10 października 2016

Podobno nie umiera ten, kto na trwale zapisze się w kulturze

Są ludzie, którzy zdają się żyć wiecznie, tymczasem rzeczywistość jest nieubłagana. Dzisiejszego ranka Polskę, a w ślad za nią i cały świat, obiegła wiadomość, że wczorajszego wieczoru odszedł do wieczności najwybitniejszy polski reżyser - Andrzej Wajda. Pierwszą moją reakcją było małe niedowierzanie, a potem, potem nadzwyczajny w świecie smutek. Ale zaraz potem przyszła pewna refleksja. Owszem, umarł człowiek, wszak każdego prędzej czy później to czeka(a Panu Wajdzie naprawdę trzeba pozazdrościć wieku - przeżył aż 90 lat), ale przecież została po nim niezwykła spuścizna w postaci kilkudziesięciu filmach. Bo któż z nas nie widział chociaż jednego filmu w jego reżyserii? "Kanał", "Ziemia obiecana", trylogia "Człowiek z ...", "Katyń", "Korczak", "Pan Tadeusz" czy też "Zemsta" to tylko niektóre z dzieł, dzięki którym jest rozpoznawany na całym świecie. Jego ostatnie dzieło "Powidoki" czeka jeszcze na oficjalną polską premierę na styczeń przyszłego roku. Tworzył właściwie do końca, a w planach miał przecież jeszcze przynajmniej jedną produkcję. Za całokształt swojej twórczości został nagrodzony w 2000 roku Oskarem honorowym, najwyższym odznaczeniem, jakie mógł zdobyć jako reżyser. Ale nie gardził i mniej prestiżowymi nagrodami. Wszak każda z nich była uznaniem wielkości jego twórczości. Teraz będzie reżyserował filmy tam na górze, w kinie Najwyższego. A tutaj na ziemi jeszcze przez długi, długi, bardzo długi czas będzie kwitła o nim pamięć dzięki filmom, w tym wielu ekranizacjom polskich powieści, które tworzył przez całe życie, a które są co jakiś czas puszczane w telewizji. Zresztą i w internecie można znaleźć właściwie wszystkie jego produkcje. Czy można sobie wyobrazić piękniejszą pamiątkę po człowieku, niż zapis tego, co najbardziej kochał. Będzie nam go brakowało, w ogóle odchodzi już elita kręcąca najwspanialsze i niezapomniane filmy w historii polskiej kinetografii. Czy nowe pokolenie będzie umiało ich zastąpić? Czas pokaże...
Ja zaś walczę z katarem. Mam nadzieję uporać się z nim do niedzieli, wszak wtedy mamy w parafii akademię z okazji rocznicy wyboru papieża Jana Pawła II. Oczywiście muszę to zrobić tak, aby chodzić przy okazji na zajęcia na uczelni. Rok akademicki zaczął się pełną parą, szkoda na dzień dobry opuszczać zajęcia. Tym bardziej, że podczas nich ciągle coś się dzieje...

7 komentarzy:

  1. Wajda świetny reżyser, na pewno odszedł z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku, ze spokojem. Zdrowia Ci, życzę Karolinko, żebyś mogła wziąć udział w akademii i tym samym przeżyć jeszcze raz radość z wyboru Karola Wojtyły na papieża. pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co prawda jestem jeszcze trochę podziębiona, ale podejrzewam, że dam radę z czytaniem podczas nabożeństwa różańcowego, no i ze śpiewaniem podczas akademii. Chociaż ostatnio bardzo, ale to bardzo zawiodłam się na tym drugim, a mianowicie na poziomie występu. Jakoś tak mam, że jeżeli w coś się angażuję, to albo na 100%, albo w cale. A nie robię coś, żeby tylko było... Poziom scholi spada na łeb, na szyję, a jeżeli nawet człowiek chce coś zrobić, to z reguły jest ignorowany... Smutne, ale prawdziwe

      Usuń
    2. Karolinko, podobno tak już jest, że są wzloty i upadki, więc nie zrażaj się, rób swoje jak najlepiej umiesz a resztę powierz Bogu :-) Ludzie robią tak jak umieją.
      ps. Cieszę się, że podobały Ci się moje filcusie i kot. Drugi też Ci się spodoba, hehe

      Usuń
  2. Takich ludzi się nie zapomina ! Masz racje z tą pamięcią, to co zrobimy Tu na ziemi zostaje po nas pamiątką :D Ja się boje nie śmierci a zapomnienia - trochę głupie prawda ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Marzenko, wcale nie takie głupie, bo i ja często boję się takiego zwykłego ludzkiego zapomnienia po odejściu z tego świata. Więc jest to całkowicie naturalny tok myślenia. Pozdrawiam

      Usuń
  3. oj tak pewni ludzie zostaną w naszych sercach i pamięci....Szybkiego pozbycie się kataru mnie przewiało i nie mogę szyją ruszać ech co za utrudnienie życia ale poszłam do lekarza i jestem na silnych lekach przeciwzapalnych i przeciwbólowych....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nikt nie jest wieczny i każdy z nas prędzej czy później znajdzie się po drugiej stronie życia. Ważne jest więc, aby tu, na ziemi, zbudować sobie "pomnik trwalszy niż ze spiżu". Wiadomo, że nie każdy będzie znanym reżyserem, czy też pisarzem, ale przecież możemy zdziałać dużo dobrego w naszych małych społecznościach. Życzę szybkiego wyzdrowienia, tym bardziej że aktualna aura sprzyja chorowaniu...

      Usuń