Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

piątek, 14 października 2016

W dniu ich święta

14 października to tradycyjny już Dzień Edukacji Narodowej, zwany także Dniem Nauczyciela. Ma on upamiętniać rocznicę utworzenia z inicjatywy króla Stanisława Augusta Poniatowskiego Komisji Edukacji Narodowej. Dokonał tego Sejm Rozbiorowy, dokładnie 14 października 1773 r. Święto to weszło jednak do kalendarza dopiero w 1957 roku, kiedy odbywała się w Warszawie Światowa Konferencja Nauczycielska zorganizowana przez Związek Nauczycielstwa Polskiego. Ustalono podczas niej, że 20 listopada będzie Międzynarodowym Dniem Karty Nauczyciela i świętem wszystkich nauczycieli. Piętnaście lat później, 27 kwietnia 1972 r. na mocy ustawy zwanej Kartą praw i obowiązków nauczyciela, wprowadzono Dzień Nauczyciela, który obchodzi się w rocznicę powstania Komisji Edukacji Narodowej. W 1982 roku Kartę praw i obowiązków nauczyciela zastąpiono Kartą Nauczyciela, na mocy której zmieniono nazwę święta na Dzień Edukacji Narodowej. Jest on okazją do nagrodzenia wyróżniających się nauczycieli i pracowników niepedagogicznych. Minister Edukacji Narodowej za osiągnięcia dydaktyczno-wychowawcze wręcza nauczycielom złote, srebrne i brązowe Krzyże Zasługi, medale Komisji Narodowej oraz nagrody Ministra Edukacji Narodowej. Nagrody te wręczane są nauczycielom przez kuratorów oświaty, władze państwowe oraz dyrektorów szkół podczas uroczystych gali. 
W moim mieście również odbyło się uroczyste nagrodzenie wyróżniających się nauczycieli dąbrowskich szkół. Na zdjęciach z uroczystości mogłam rozpoznać znajome twarze. Cieszę się, że wśród wyróżnionych nauczycieli znalazła się kobieta, która od początku widziała we mnie tak wielki potencjał wiedzy, że postanowiła wcisnąć mnie do zerówki rok wcześniej(czyli w wieku 5 lat). Podejrzewam, że gdyby placówka wcześniej dostała zgodę na otwarcie szkoły, to debiutowałabym w niej już jako 6-latka. A swoją drogą to bardzo śmiałe podejście posłanie rok wcześniej na edukację dziecka, które ledwie trzyma kredki w sztywnych paluszkach. Z panią M. spotkałam się ponownie po właściwie roku przerwy, kiedy po ukończeniu pierwszej klasy w szkole masowej(paradoksalnie z wyróżnieniem, mimo braków w pisaniu) rodzice przenieśli mnie do szkoły specjalnej działającej przy ośrodku. Niech Was tylko nie zmyli nazwa "szkoła specjalna", ponieważ realizowałam w niej materiał moich pełnosprawnych rówieśników. A nawet trochę więcej - z powodu małej ilości sal lekcyjnych klasy były łączone w zespoły klasowe, np. 4-6. Skutek tego był taki, że np. w czwartej klasie szkoły podstawowej rozwiązywałam zadania moich kolegów np. z szóstej klasy. A czasami i z gimnazjum. Duża zasługa w tym mojej pierwszej matematyczki, która właściwie zawsze wierzyła w mój niesamowity potencjał w tej dziedzinie. To nic, że rysowanie było dla mnie abstrakcją, jej determinacja była taka, że potrafiła podczas olimpiad załatwić arkusze bez geometrii w sensie praktycznym, ewentualnie nauczyciela, który rysowałby wedle moich wskazówek. Zresztą wszyscy nauczyciele byli jak najbardziej za moim rozwojem naukowym. Dzięki nim mogłam bez problemu kontynuować naukę w liceum ogólnokształcącym(gimnazjum też było z epitetem "specjalne"), a tym samym na studiach. Jestem wdzięczna każdemu z nich, że nie przekreślili mnie ze względu na moją niepełnosprawność, a wręcz rozbudzali we mnie ciekawość świata. To bardzo ważne, nie tylko w szkołach dla uczniów niepełnosprawnych, ale we wszystkich ich rodzajach. Naprawdę, każdemu życzę wyrozumiałych nauczycieli, z którymi można pogawędzić na różne, niekoniecznie związane z ich przedmiotem, tematy. Ja zaś moim chciałabym się odwdzięczyć poniższym wierszem, który kieruję również do naszej blogowej matematyczki z pasją - czyli Basi:
Drudzy po rodzicach,
uczą nas wszystkich życia.
Pisania, czytania, rysunków,
rozwiązywania rachunków.
Służą z chęcią pomocą,
nie tylko, gdy uczniowie psocą.
Ale gdy kłopot też mają,
z nadzieją się do nich udają.
Nauczyciele kochani,
choć często niedoceniani,
W życie każdego wprowadzą,
z uśmiechem i ciężką pracą.
Więc dziś im wszystkim dziękujmy,
przedmioty ich szybko polubmy.
Uczmy się wszyscy bardzo pilnie,
by w przyszłości służyć ojczyźnie.

8 komentarzy:

  1. Ja bardzo miło wspominam swoich nauczycieli - zwłaszcza z podstawówki:)
    Cudownie jest spotkać na swojej drodze nauczycieli z powołania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, nie wszyscy nauczyciele są z powołania, a to jest dodatkowa mordęga dla ich uczniów.

      Usuń
  2. Oj tak miło się wspomina nauczycieli chyba najmilej z podstawówki :D
    No ja swoim Rodzicom podziękowałam za trud i wychowanie to prawda Rodzice to nasi pierwsi nauczyciele i o nich w tym dniu też warto pamietać :D
    wiersz super...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ja do tych z podstawówki mam szczególny sentyment, bo później to różnie bywało. A rodzicom dziękuję po stokroć, bo o lepszych nauczycieli jest trudno...

      Usuń
  3. Ja trafiałam na nauczycieli, takich niestety nie z powołania...

    xxBasia



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, i tak się zdarza. Ja aż do aktualnych studiów miałam kłopot z nauczycielkami od języków, przez jedną nawet nie zostałam dopuszczona do egzaminu magisterskiego. A teraz? Teraz chodzę na niemiecki z prawdziwą przyjemnością, ponieważ mam germanistkę, która nie tylko ma pasję, ale i tą pasją potrafi zarazić innych. A to już jest pełen sukces pedagogiczny. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Bardzo Ci dziękuję Karolinko za wyróżnienie mnie i adresowanie również pod moim adresem wiersza.
    Przyznaję, że przez całe lata starałam się rozumieć uczniów i im pomagać a nie tylko uczyć matematyki.Serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, taką matematyczkę, jaką Ty jesteś chciałby mieć chyba każdy uczeń. A pisząc tą notatkę jakoś tak automatycznie pomyślałam o Tobie. Ściskam cieplutko

      Usuń