Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

niedziela, 13 listopada 2016

Bóg liczy na każdego z nas!

Siedzę sobie z kubkiem ciepłej herbaty w ręce od czasu do czasu zerkając na szklany ekran, na którym widzę transmisję z koncertu "Bóg liczy na ciebie" z TAURON ARENY w Krakowie. W tym samym miejscu cztery miesiące temu odbyło się pamiętne spotkanie papieża Franciszka z wolontariuszami posługującymi podczas XXXI Światowych Dni Młodzieży. Nie było mnie przy tym, chociaż miałam zaproszenie na nie. Zresztą na dzisiejszy koncert też. Czy było mi przykro z tego powodu? Powiem trochę przewrotnie - nie, nie jest mi przykro. Przyzwyczaiłam się, że w życiu nie można mieć wszystkiego. A ja naprawdę czułam się szczęśliwa, kiedy papież przejechał tuż koło mnie na Błoniach.
Trochę krzywe, no ale wiecie - emocje. Zdrowemu trudno by było zapanować. A co dopiero człowiekowi z problemami z koordynacją ruchów. Do końca będę wdzięczna za udział w takim czymś...
Dlaczego nie pojechałam? Po pierwsze za kilkadziesiąt minut mam spotkanie formacyjne w Oratorium. Coś, czego nie było od lat, a czego bardzo, ale to bardzo mi brakowało. Pamiętam, jak kiedyś spotykaliśmy się w każdy wtorek na modlitwie, a potem na omawianiu bieżących problemów i wątpliwości oraz na pogaduszkach. Do tego raczej nie wrócimy, aczkolwiek cieszę się, że chociaż powstała taka inicjatywa. A po drugie - skoro Bóg na mnie liczy to może warto wstać z przysłowiowej kanapy, włożyć buty i iść działać. Za kilka dni kończy się Nadzwyczajny Rok Bożego Miłosierdzia. Czy to jednak oznacza, że powinniśmy zapomnieć o Bożym Miłosierdziu? A może powinniśmy robić wszystko, by zapalony ogień Bożego Miłosierdzia płonął jak najdłużej? Może powinniśmy jak najczęściej czynić uczynki Miłosierdzia względem duszy i względem ciała. Mam ku temu pewien pomysł, kończę pisać program, za tydzień powinien być gotowy. Może nie uda mi się znaleźć ogromnej liczby jego zwolenników, może umrze "śmiercią naturalną". Niestety nie mam siły przebicia. Ale jeżeli choć kilkoro dzieciaków skusi się na ten eksperyment, to kto wie. Może właśnie na to względem mojej osoby liczy Najwyższy? I może też liczyć na napisanie i obronienie przeze mnie pracy magisterskiej z turystyki i rekreacji. Wszak jeszcze nie mam dosyć studiowania na dwóch kierunkach i nawet jakoś mi to idzie. Dlatego po powrocie ze spotkania siadam do lektury potrzebnych mi pozycji. Nie chcę zmarnować tego, do czego doszłam własną, niejednokrotnie ciężką pracą wymagającą wielu wyrzeczeń. W tym i na drodze duchowej. Czasami muszę rezygnować z udziału w środowej nowennie, znosić też czasami upokorzenia. Ale ja się nie poddaję, nie potrafię się poddać.

8 komentarzy:

  1. Fantastyczny post Karolinko, z niego przebija zapał i Boża radość. Chciałabym,żeby Cię czytały miliony.P. Bóg jest z Ciebie dumny!A jeśli do jednej osoby dotrzesz to już warto działać. A do mnie nieustannie docierasz- dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fantastyczny post! Pozdrawiam serdecznie!:)

    xxBasia

    OdpowiedzUsuń
  3. Cześć Karolinko :-) Super, że masz tyle energii, tyle pomysłów, tyle serdeczności dla ludzi. Na pewno przyda się komuś Twoja wiedza, Twoja mądrość, Twoja dobroć, żeby nabrać powietrza i iść w kierunku Światła :-) Pozdrawiam Cię serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :). Mam nadzieję, że komuś przyda się moja paplanina

      Usuń
  4. Karolinko i ja tam byłam, ale nie widziałam papieża z tak bliska. Szczęściara :-) W zasadzie to widziałam go jedynie na telebimach.
    Jeśli chodzi o Twój program to bardzo mnie zainteresowałaś. Czekamy na szczegóły. I działaj, zachęcam Cię do tego serdecznie. Sama widzę po swojej akcji jak wielką daje to radość :-)
    Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie to miałam trochę szczęścia z tym papieżem, ponieważ ludzie w sektorze widząc moje gabaryty automatycznie dawali mnie bliżej barierki. Ot, takie pozytywne zaskoczenie :). Program jest prawie gotowy, mam jeszcze kilka drobiażdżków do poprawy, niestety ten tydzień też mam zawalony na uczelni, więc jeszcze chwilę na to musicie poczekać. Również przesyłam pozdrowienia

      Usuń