Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

wtorek, 15 listopada 2016

"Ku pokrzepieniu serc"

Pomnik Sienkiewicza przed częstochowskim
liceum, któremu patronuje
Życie pod zaborami nie było usłane kwiatami. Zaborcy wprowadzili liczne represje wobec obywateli okupowanego kraju, chcąc pozbawić ich pierwiastka polskości. Istniał jednak naród, który przekazywał nowemu pokoleniu prawdziwą historię państwa, którego na próżno było wtedy szukać na mapie, jego kulturę, tradycję, a nawet język. I choć oficjalnie nie można było porozumiewać się po polsku, to w domowym zaciszu ten zakaz jakby przestawał istnieć. Wieczorami całe rodziny zbierały się przy kuchennym stole, bądź co zamożniejsi - przy kominku, i słuchali o tym jak żyło się za "dobrych, dawnych czasów" w opowieściach snutych przez nestorów rodu.
Nie wiem dlaczego, ale właśnie tak wyobrażałam sobie dzieciństwo jednego z największych polskich pisarzy - Henryka Sienkiewicza. Po latach, owe opowieści snute przez ojca bądź dziadka pisarza, zaowocowały m.in. Trylogią, czy też "Krzyżakami". A to przecież tylko wierzchołek góry jego dzieł, które zaowocowały prestiżową Nagrodą Nobla.
Mało kto jednak wie, że w zamyśle rodziców ich syn Henio miał zostać... lekarzem. Co prawda już w gimnazjum zdobywał nagrody za swoje prace literackie, pierwszą za wypracowanie zatytułowane "Mowa Żółkiewskiego do wojska pod Cecorą", jednak z przedmiotów ścisłych miał jednak średnie noty. Ze względu na trudną sytuację materialną rodziców, będących zubożałymi szlachcicami, dziewiętnastoletni Henryk zaczął dorabiać jako korepetytor w zamożniejszych rodzinach. Po uzyskaniu świadectwa dojrzałości zdał na wydział lekarski do Szkoły Głównej w Warszawie, jednak potem przeniósł się na studia prawnicze, a następnie na wydział filologiczno-historyczny, gdzie poszerzył znajomość literatury i języka staropolskiego. Podczas studiów powstały pierwsze powieści "Ofiara"(niepublikowana) oraz "Na marne".
Zaraz po studiach, w 1869 roku w "Przeglądzie Tygodniowym" pojawiła się jego recenzja jednej ze sztuk teatralnych, zaś "Tygodnik Ilustrowany" zamieścił rozprawkę historyczno-literacką na temat Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego. Ponadto od 1872 do 1876 roku pisał pod pseudonimem Litwos do takich czasopism, jak "Gazeta Polska" oraz "Niwa". Za zarobione pieniądze wybrał się wraz z przyjaciółmi w podróż do ,Ameryki. Pokłosiem tej wyprawy był cykl reportarzy "Listy z Ameryki". Wkrótce pojawiły się pierwsze nowelki, a wśród nich "Za chlebem", czy czytany do dzisiaj w szkołach "Latarnik" i "Janko Muzykant".
Maria Szetkiewiczówna, pierwsza
żona Henryka Sienkiewicza
W 1880 roku Sienkiewicz wrócił do okupowanej ojczyzny, a rok później wziął ślub z Marią Szetkiewiczówną. W ogóle był wierny temu imieniu - w jego życiu było aż pięć Marii. Pierwszą z nich była Maria Kellerówna, która pod naciskiem rodziców zerwała zaręczyny z dwudziestoośmioletnim, początkującym literatem. Drugą właśnie Maria Szetkiewiczówna. Z trzecią, dziewiętnastoletnią Marią Wołodkiewiczówną pisarz ożenił się jako niespełna pięćdziesięciolatek, lecz szybko się rozeszli. Następnie Sienkiewicz zakochał się w Marią Radziejowską, para nie zdecydowała się jednak na ślub. Po raz trzeci pisarz ożenił się w wieku 58 lat ze swoją daleką kuzynką, Marią Babską, z którą był już do końca swojego życia.
W 1883 roku, widząc pogłębiające się przygnębienie Polaków spowodowane niedolą zaborców, Sienkiewicz zaskakuje wszystkich, przystępując do pisania powieści historycznej o XVII-wiecznej Polsce. Co tydzień w "Słowie" drukowany jest kolejny odcinek "Ogniem i mieczem". Reakcja czytelników była entuzjastyczna. Sława pisarza rosła z dnia na dzień a wraz z nią sam nakład gazety. Stworzonych przez niego bohaterów: Skrzetuskiego, Zagłobę i Wołodyjowskiego ludzie traktowali jak żywych. Zdarzało się  nawet, że zasypywano Sienkiewicza listami z prośbą o nieuśmiercanie pana Michała. Sukces "Ogniem i mieczem" spowodował, że Henryk zabrał się za pisaniem kolejnej powieści historycznej. Co prawda "Potop" zdobył ogromną popularność wśród czytelników, jednak w wyniku niepodpisania przez Rosję międzynarodowej konwencji o ochronie praw autorskich, przez co pisarz rzadko dostawał wynagrodzenie za tłumaczenia i przeróbki swoich utworów za granicą. Dodatkowo Rosjanie, chociaż wydawali jego książki w masowych ilościach, nie wypłacali mu honorariów, jako pisarzowi obcemu. Dlatego nie raz pisarz musiał pożyczać pieniądze, aby ratować chorą na gruźlicę żonę. Wiele rozdziałów "Trylogii" powstało przy łóżku chorej, w różnych europejskich uzdrowiskach. Szczęśliwe życie pisarza przerwała 19 października 1885 roku śmierć ukochanej Marysi, która zostawiła Henrykowi dwójkę dzieci - Jadwigę i Henryka Józefa. Zaopiekowali się nimi teściowie wdowca, zaś on sam zaczął prowadzić wędrowny tryb życia. Zwiedził nie tylko całą Europę Zachodnią, ale dotarł też na Bliski Wschód. Dzięki temu mógł zapoznać się z terenami, które potem przedstawił w ostatniej części "Trylogii" - "Panu Wołodyjowskim".
W 1889 roku otrzymał od nieznanego ofiarodawcy, który nota bene podpisał się jako Michał Wołodyjowski, pokaźną sumę 15 tysięcy rubli. Pieniądze te zostały przeznaczone na fundację imienia swojej zmarłej żony dla artystów zagrożonych gruźlicą. Wśród stypendystów znaleźli się m.in. Stanisław Wyspiański i Kazimierz Przerwa - Tetmajer. Wkrótce pisarz udał się na safari do Zanzibaru, skąd z dumą donosił o polowaniu na hipopotamy. W poznanych realiach afrykańskich obsadził akcję napisanej ponad dwadzieścia lat później jedynej powieści dla młodzieży - "W pustyni i w puszczy". Wcześniej jednak pojawiły się takie powieści jak "Bez dogmatu", "Rodzina Połanieckich", "Quo vadis", czy "Krzyżacy", które ukazały się w roku jubileuszu pracy twórczej pisarza. Dodatkowo polskie społeczeństwo ufundowało mu dworek w Oblęborku, który pisarz żartobliwie nazwał siedzibą rodową. Położona niedaleko Kielc, dosyć zaniedbana posiadłość jednak nie wzbudziła w nim entuzjazmu. Dopiero pod koniec życia, gdy zajęło się nią żona, chętnie przyjeżdżał tam na letnie wakacje. Dzisiaj w Oblęborku mieści się muzeum pisarza.
Światową sławę przyniosła polskiemu pisarzowi powieść z czasów Nerona - "Quo vadis", którą do dzisiaj przetłumaczono na ponad pięćdziesiąt języków. Przystępując do jej pisania, pisarz przeprowadził rzetelne studia historyczne, a także wielokrotnie zwiedzał Rzym. Jego przewodnikiem po Wiecznym Mieście był przebywający tam malarz, Henryk Szemiradzki. M.in. dzięki "Quo vadis" w 1905 roku szwedzka kapituła przyznała Henrykowi Sienkiewiczowi najwyższe wyróżnienie, Nagrodę Nobla. W przemówieniu w Sztokholmie podkreślił, że będąc pierwszym nagrodzonym nią pisarzem z Polski, traktuje to jako wyróżnienie dla całego narodu, który nigdy nie zrezygnuje z dążeń do uzyskania upragnionej niepodległości.
W 1913 roku pojawiły się równolegle dwie ekranizacje "Quo vadis" - włoska i francuska. Od tego czasu utwory Sienkiewicza są jednymi z najchętniej ekranizowanych polskich powieści. W latach powojennych rekordy popularności bili "Krzyżacy" w reżyserii Aleksandra Forda oraz "Potop" Jerzego Hoffmana z Danielem Olbrychskim w roli głównej. Ten sam reżyser nakręcił w 1998 roku "Ogniem i mieczem", co było niemożliwe w czasach PRL-u ze względu na niektóre kwestie historyczne, np. kontrowersje wokół powstania Chmielnickiego.
Miał być stos moich książek pisarza...
ale z braku czasu jest aktualna lektura
Ostatnie lata swojego życia pisarz poświęcił działalności w komitecie pomocy ofiarom I wojny światowej w Vevey w Szwajcarii, gdzie zmarł 100 lat temu - 15 listopada 1916 roku, nie doczekawszy odzyskania przez Polskę upragnionej niepodległości. Po zakończeniu I wojny światowej prochy najwybitniejszego polskiego pisarza zostały uroczyście sprowadzone do ojczyzny i pochowane w podziemiach warszawskiej katedry. Sienkiewicz spoczął na zawsze w niepodległej, polskiej ziemi, zaś jego powieści, pomimo upływu czasu, wciąż cieszą się niegasnącą popularnością. Nie wiem, czy jest w naszym kraju dom, mieszkanie, w którym nie było by chociaż jednego egzemplarza jakiejś książki pisarza, nie wiem, czy któryś dorosły nie czytał chociaż jednej jego powieści czy choćby nowelki. Te dzieła wrosły bowiem w kanon narodowej literatury. Osobiście bardzo lubię twórczość Sienkiewicza i w przeciwieństwie do większości moich kolegów ze szkoły jestem rozkochana w jego szczegółowych opisach. Wszak jakoś musiał działać na wyobraźnię widza w czasach, kiedy obraz ruchomy dopiero wchodził do codziennego życia. My tego nie rozumiemy, ale ludzie wychowani bez telewizora już tak.
Nie bez przyczyny, uchwałą Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej rok 2016 został uchwalony Rokiem Henryka Sienkiewicza - w 170 rocznicę jego urodzin oraz 100 rocznicę śmierci pisarza. Zastanówmy się, czy nie warto tak na jego koniec sięgnąć po jakieś dzieło tego wielkiego pisarza. Może nie koniecznie przeczytajmy "Trylogię", bo z nią możemy nie zdążyć, ale przecież jest tyle krótkich nowelek godnych naszej uwagi. Czy może być lepszy sposób uczczenia tego Roku? Może jeszcze raz nasze serca zostaną pokrzepione, jak serca Polaków żyjących pod zaborami.

A tak poza Sienkiewiczem to czeka mnie ciężki tydzień: dwa referaty, zwiedzanie Sandomierza(mam nawet swój udział w oprowadzaniu po nim), sobotnia uroczystość w Łagiewnikach, a w między czasie szara rzeczywistość, czyli pisanie pracy magisterskiej. Mam nadzieję, że w niedzielę uda mi się przedstawić projekt, o którym Wam ostatnio pisałam. A jak nie to na pewno w najbliższym czasie to uczynię. Dobrze, że ten post napisałam wcześniej, bo nie wyobrażam sobie, abym czegoś o jednym z moich ulubionych pisarzy tu nie zamieściła. Zwłaszcza w setną rocznicę śmierci...

P.S. Przyznać się, komu udało się zobaczyć dzisiejszej nocy superksiężyc?

14 komentarzy:

  1. Piękny tekst, przeczytałam z wielkim zainteresowaniem.
    Karteczka i tomik wysłany Dominikowi, pozdrawiam cieplutko.

    OdpowiedzUsuń
  2. Księżyc nie był olbrzymi, widziałam lepsze:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo chciałam go zobaczyć, niestety chmury zasłoniły mi widok :(

      Usuń
  3. Świetnie napisane, masz rękę do pisania :) Nie lubię historii ale ten tekst przeczytałam w mgnieniu oka. Ciekawi mnie, czy gdyby teraz Sienkiewicz żył czy uzyskał by taką sławę ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz że czasami też się zastanawiam co by było gdyby? Niestety, nie przekonamy się o tym. Chociaż przy dzisiejszym rozwoju techniki... Może pozostałby niezauważony, a jego dzieła uznano by za "ciężkie"(chociaż w większym wymiarze niż dzisiaj)

      Usuń
  4. Kocham Trylogię, a najbardziej postać Małego Rycerza :) Jak się kiedyś doczekam synka Michasia, to i po archaniele, i po Wołodyjowskim będzie imię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie kończę czytać "Pana Wołodyjowskiego" i główny bohater przypadł mi do gustu. Z Trylogii na razie przerobiłam "Potop", teraz tak jak piszę jestem na etapie "Pana Wołodyjowskiego", do końca roku mam zamiar przeczytać "Ogniem i mieczem". Ale na razie te dwie powieści bardzo m się podobają. A Michał to bardzo piękne imię

      Usuń
  5. Sienkiewicz? Tak! Super,że jeszcze jakaś młodzież go docenia:) Ja tylko jakoś nie mogę polubić ostatniej ekranizacji "Quo vadis?"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Heh, z tym "Quo vadis" Kawalerowicza to i ja się nie mogę zaprzyjaźnić :D

      Usuń
  6. Przeczytałam lektury obowiązkowe, ale nie jestem fankom jego twórczości. Chociaż okres pozytywizmu w polskiej literaturze wprost uwielbiam. Może dlatego, że on pisał o czasach, które zbytnio odbiegały od moich historycznych upodobań. Ale dla Polski tego typu książki rzeczywiście działały ku pokrzepieniu serc, wiec swoje zrobił w owym czasie. Poza tym przezabawne jest to, że pieśń o małym rycerzu była śpiewana podczas meczów siatkarskich, kiedy naszej drużynie nie szło dobrze.

    Chyba w jednej dacie wkradł się błąd; 1869 powinno być.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się ukryć, że Sienkiewicz jest specyficznym pisarzem m.in. poprzez tematykę historyczną o której pisał. Wiadomo, że chciał w ten sposób przybliżyć społeczeństwu historię kraju, którego de facto nie było :). Niektórych za to odstrasza długimi opisami. Osobiście wychowałam się na Sienkiewiczu, więc zbytnio mi nie przeszkadza ani jedno ani drugie, ale wiadomo, każdy ma swój gust czytelniczy.

      W którym miejscu jest ten błąd?

      Usuń
    2. "Zaraz po studiach, w 1969 roku w "Przeglądzie Tygodniowym" pojawiła się jego recenzja jednej ze sztuk teatralnych". Myślę, że literówka się wdarła nie 1969 tylko 1869.

      Usuń
  7. A jasne, dzięki za zwrócenie uwagi. Już poprawiam

    OdpowiedzUsuń