Moje motto

„Często spotykam się ze stwierdzeniem, że wszyscy jesteśmy niepełnosprawni. Ludzie bywają okaleczeni w najróżniejszy sposób: zatruci przez toksyczne relacje, zranieni przez miłość, przytłoczeni utratą pracy, rozdarci wewnętrznie z powodu rozpadu rodziny, sparaliżowani strachem czy niepokojem... Okaleczenie może dotyczyć każdego, w każdej sferze życia i w każdym środowisku społecznym” - J.-B. Hibon "Pijany ze szczęścia. Opowieść o życiu spełnionym"

sobota, 17 grudnia 2016

80 mieć lat to nie grzech

W ostatnich dniach, pomimo natłoku nauki przeplatanym z pisaniem pracy magisterskiej, zaczytywałam się w książce będącym wywiadem-rzeką z papieżem Franciszkiem - "Jezuita. Papież Franciszek" autorstwa Sergio Rubina i Francescę(mogłam źle odmienić) Ambrogetti, na zmianę z inną biografią aktualnego Ojca Świętego - "Franciszkiem. Papieżem ludzi" napisanym przez Evangelinę Himitian. Doskonale przedstawiają one życie i działalność papieża Franciszka, a za razem pomagają zrozumieć jego ścieżkę nauczania.
Nie wiem jak to się stało, ale w papieżu Franciszku zakochałam się od pierwszego wejrzeniu - momentu, w którym po raz pierwszy pojawił się na balkonie bazyliki św. Piotra i pozdrowił zgromadzonych na placu ludzi. Oczywiście, Jana Pawła II też kochałam, chociaż urodziłam się już w trakcie jego pontyfikatu. Benedykt XVI, niby nic do niego nie miałam, zapoznawałam się z jego naukami i programem nauczania teologicznego, a jednak wzbudził u mnie mieszane uczucia. W szczegóły nie chcę wchodzić, to zbyt trudny dla mnie temat. Za to Franciszek... urzekł mnie swoją skromnością i brakiem takiego splendoru. Sam siebie określił, jako "papież z końca świata". I jeszcze to imię - Francesco, Franciszek, Franek, Franio... Nie będę przy tym ukrywać, że święty Franciszek z Asyżu jest jednym z moich ulubionych świętych, zaś od świętego Franciszka Salezego wzięli nazwę księża salezjanie. Dlatego to imię jest mi tak bliskie. Jak kiedyś będę miała syna, to imię ma już zapewnione :).
Papież Franciszek zachwycił mnie swoim nauczaniem. Już homilia wygłoszona w dniu inauguracji pontyfikatu(traf chciał, że tego dnia strajkowali kierowcy KZK GOP, i z tego powodu rektor ogłosił godziny rektorskie) trafiła do głębi do mojego serca - "rodzice troszczą się o dzieci, a z biegiem czasu dzieci stają się opiekunami rodziców". Tak po prostu, a za razem dobitnie. A potem zaskakiwał i w dalszym ciągu zaskakuje każdego dnia swoimi słowami, gestami, reformami. Sama "spotkałam się" z nim dwa razy - pierwszy raz w październiku 2013 roku podczas pielgrzymki do Rzymu osób niepełnosprawnych, a drugi raz podczas tegorocznych Światowych Dni Młodzieży w Krakowie. I chociaż nie miałam okazji stanąć z nim twarzą w twarz, to jednak czuję szczęście, że na Błoniach przejechał tuż koło mnie, zaś w każdym przypadku mogłam z uwagą słuchać jego pięknych nauk. Czasami jest to ważniejsze od spotkania z samym człowiekiem. I o tym też jest mowa w nauczaniu papieskim.
Patrząc na osobę papieża Franciszka zastanawiam się, czy kiedy 17 grudnia 1936 roku w rodzinie włoskich emigrantów zamieszkujących Buenos Aires urodził się mały chłopczyk nazwany Jorge, ktoś przypuszczał, że kilkadziesiąt lat później zostanie głową Kościoła Katolickiego. Tak, tak moi drodzy. Dzisiaj papież Franciszek kończy 80 lat. Mając w pamięci spotkanie z tym wspaniałym człowiekiem sprzed prawie pół roku, ciężko jest mi uwierzyć, że jest on w wieku niejednego dziadka moich podopiecznych z Oratorium. Ale coś w tym jest - zauważyłam, że papież Franciszek w kontaktach z młodymi ludźmi stara się być jak taki kochający dziadziuś, kiedy trzeba to upomni, a kiedy indziej coś wytłumaczy. Przypomnijmy sobie jego spontaniczny dialog z młodzieżą na krakowskich Błoniach, podwielickich Brzegach, czy też na spotkaniu z wolontariuszami w Tauron Arenie. Wiem, że dla wielu ludzi są to tylko gesty robione na pokaz dla  mediów, jednak dla nas, młodych, naprawdę to przemawia.
Zgodnie z prośbą papieża Franciszka, polecam go codziennie Bogu w swoich skromnych modlitwach. Tak bardzo bym chciała, aby jak najdłużej zachował sprawność ciała i umysłu, aby jak najdłużej zadziwiał Lud Boży. Czy tak będzie? Tylko Bóg to wie.
A dla poszerzenia wiedzy o Piotrze naszych czasów polecam poniższy film, który niejako przedstawia jego sylwetkę:
 
Przez przypadek dowiedziałam się, że papieżowi można złożyć życzenia urodzinowe(również w języku polskim). Uruchomiono nawet specjalny adres internetowy, za pośrednictwem którego można to zrobić. Dla nas, Polaków, brzmi on: PapiezFranciszek80@vatican.va. Nie wiem czy pamiętacie, jak 16 lat temu była podobna akcja podczas zbliżającej się 80 papieża Jana Pawła II. Może czas, aby historia zatoczyła swoje koło?
 

3 komentarze:

  1. Niech Bóg ma go w swojej opiece, tak jak miał Jana Pawła II:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię i szanuję tego papieża :-)) Może i ma 80 lat ale jego dusza z pewnością nie wie, co to "PESEL" - to bardzo młody człowiek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie, duszę ma bardzo, bardzo młodą, jest otwarty na drugiego człowieka, i chociaż pewnie z wieloma kwestiami się nie zgadza, potrafi dyskutować a nie tylko krytykować. To w nim cenię.
    https://sweetcruel.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń